Sprawdzamy gry na Netflixa. Czy jest aż tak źle?

Mateusz Mucharzewski
2022/09/08 18:00

Statystyki pokazują, że growa oferta Netflixa to wielka wtopa. Sprawdzamy jak to wygląda w praktyce. Rzeczywistość wbrew pozorom nie jest taka oczywista.

Sprawdzamy gry na Netflixa. Czy jest aż tak źle?

Podobno tylko 1% subskrybentów Netflixa odpala gry jakie znajdują się w jego ofercie. Podobno, bo dane jakie w sierpniu obiegły growy świat pochodzą nie od samej usługi, a z raportu Apptopii. Jest to 1,7 mln osób dziennie. Sporo ludzi szybko uznało, że jest to bardzo słaby wynik pokazujący, że Netflix Games to wielka porażka. Zbiegło się to w czasie z moją próbą sprawdzenia co ciekawego można tam znaleźć. Timing na bliższe opisanie oferty wydaje się więc idealny. Już teraz mogę napisać, że sprawa nie jest zbyt oczywista.

Zacznijmy od prostego wyjaśnienia czym jest Netflix Games. Jakiś czas temu włodarze tej usługi uznali, że już nie funkcjonują w branży filmowej czy serialowej, a rozrywkowej. Chodzi o szersze spojrzenie na to jaki produkt się oferuje. Już w 2019 roku Reed Hastings uważał, że bardziej boi się konkurencji ze strony Fortnite niż Disneya (ciekawe co myśli teraz). Na rynku rywalizuje się więc o czas użytkownika, a konkurencją nie są tylko inne seriale, filmy i animacje, a jakakolwiek rozrywka. Raz będzie to inna usługa subskrypcyjna, innym kino, gra czy książka. Netflix uważa więc, że skoro jego celem jest dostarczanie rozrywki, musi mieć w ofercie coś więcej. Tym czymś są gry wideo.

W taki sposób w skrócie powstał Netflix Games. Aby poznać go w praktyce wystarczy ściągnąć aplikację Netflixa na telefon i zalogować się na swoje konto. Tam do standardowej oferty dodane są też gry, na razie tylko jako dodatkowy rząd z karuzelą produktów. Wybierając określony tytuł przenosimy się na stronę sklepu (u mnie App Store), z którego pobieramy grę. Teraz możemy z niej korzystać bez żadnych przeszkód. Prościzna.

GramTV przedstawia:

Obecnie oferta nie jest specjalnie długa. Moim pierwszym wyborem było This is a True Story. Gra zwraca uwagę na problem dostępu do wody w biednych, afrykańskich krajach. Niestety gameplay jest zbyt banalny, a napisy końcowe zaczynają się po maksymalnie godzinie. Nie porwał mnie też Teeter (Up), którego pomysł (przenoszenie kulki do dziurki za pomocą podnoszonej belki) nie jest zbyt pasjonujący. Do sterowania dotykowego średnio mi też pasowało Shatter Remastered. Mocniej wkręciłem się tylko w Into the Dead 2, w którym biegnąc przed siebie omijamy zombie. Odbiłem się też od przekombinowanego (sterujemy mrugając oczami) Before Your Eyes, które po półgodzinnej sesji nie zapisało mi postępów. Atrakcyjnie wygląda Hextech Mayhem ze świata League of Legends, ale niestety Netflix poinformował mnie, że moje urządzenie (iPhone X) nie obsługuje tej produkcji.

Jeśli więc mamy szukać pierwszego powodu niskiej popularności Netflix Games, bez wątpienia jest to uboga oferta. Gier na ten moment jest tylko 27. Brakuje przede wszystkim bardziej rozpoznawalnych tytułów. Są dwa na licencji Stranger Things, ale to nic nadzwyczajnego. Z cenionych produkcji usługa daje dostęp tylko do Into the Breach oraz Moonlightera. Niestety nie wygląda to najlepiej. Aby taka oferta miała sens musi być znacznie szersza i bardziej zróżnicowana. Porównania do Apple Arcade nie mają więc sensu - obie usługi dzieli przepaść. Co ciekawe Netflix do tej pory nie zapewnił sobie nawet Oxenfree i Afterparty, a więc dwóch produkcji kupionego przez siebie Night School Studio. Nie wygląda to najlepiej. Czy w takim razie czeka nas zaraz smutny koniec Netflix Games? Mimo obecnych wyników niewiele na to wskazuje.

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!