Od gier reklamowych do polskiego A Plague Tale - tak The Dust cyfryzuje Cykl Inkwizytorski

Mateusz Mucharzewski
2022/08/03 14:40

Wrocławskie studio przechodzi ekspresową drogę od pracy na zlecenie do tworzenia growej adaptacji twórczości Jacka Piekary. To jednak dopiero początek.

Od gier reklamowych do polskiego A Plague Tale - tak The Dust cyfryzuje Cykl Inkwizytorski

Pod koniec 2019 roku pisałem na łamach Gram.pl o tym jak polskie studia masowo tłumaczą rodzimą literaturę na język gier wideo. Mijają prawie 3 lata, a trend nie zwalnia i ciągle zapowiadane są kolejne produkcje. Od tego czasu nie doczekaliśmy się jednak premiery jednego z ważniejszych tytułów wymienionych w tym artykule. Chodzi o I, the Inqusitor na bazie twórczości Jacka Piekary. Do debiutu jeszcze troszkę brakuje, ale przynajmniej o projekcie wiemy znacznie więcej. Kryje się za nim też historia The Dust, dosyć niszowej ekipy z Wrocławia, która wzięła na swoje barki tak ambitny i ryzykowny projekt. Chociaż graczom nazwa studia może niewiele mówić, nie jest to byle zespół. Niedługo może być o nich głośno. To więc idealny moment na to, aby bliżej go poznać.

Mój pierwszy kontakt z Jakubem Wolffem, prezesem The Dust, miał miejsce kilka miesięcy temu. Sporo czasu zajęło nam omówienie najważniejszych kwestii związanych ze studiem i zebranie materiału do tego artykułu. Widząc ile dzieje się w spółce nie dziwię się jednak, że musiałem uzbroić się w cierpliwość. The Dust zaczynało bardzo skromnie. Jeszcze w 2018 roku spółka (założona 4 lata wcześniej) zadebiutowała na giełdzie “imponującym” spadkiem 30%. Mimo niezłego klimatu dla growych firm niewielu inwestorów uwierzyło w koncepcję studia tworzącego gry mobilne oraz produkcje na zlecenie. Wtedy jednak nie mówiło się o takich klientach jakich mają Knights of Unity czy QLOC, a o Grupie Maspex, producencie soków Kubuś, które otrzymały od The Dust grę reklamową. Dzisiaj wrocławskie studio jest jednak w zupełnie innym miejscu - prace nad “polskim A Plague Tale” (za chwilę wyjaśnię ile prawdy jest w tym określeniu), czyli I, the Inqusitor, idą pełną parą, a małe studio przerodziło się w grupę kapitałową składającą się z czterech zespołów o odmiennym profilu. Sporo jak na 4 lata. To co, zainteresowani szczegółami?

Od Kubusia do Frankensteina

The Dust zaczynało od małych gier na zlecenie, ale zaliczyły też epizod z VR. Była nim gra Frankenstein: Beyond the Time, która przenosiła kultową postać z książek Mary Shelley do świata wirtualnej rzeczywistości. Premiera miała miejsce w 2018 roku, a więc w zupełnie innych czasach dla VR. Wtedy była to nisza, na której ciężko było zbudować duży biznes. The Dust nie zdecydowało się na specjalizację i podjęło decyzję o poszukiwaniu nowej drogi. O tym jak znacząca była to zmiana świadczy chociażby fakt, że wrocławska spółka na swojej stronie internetowej nie chwali się starszymi produkcjami i wspomina tylko o I, the Inqusitor. Jak jednak doszło do tego, że studio podpisało umowę licencyjną z Jackiem Piekarą? O tym więcej Jakub Wolff.

Wszystko zaczęło się od pomysłu na stworzenie gry na podstawie znanej książki lub serii, która pozwoli nam na przygotowanie produkcji, które zbuduje świadomość graczy o The Dust w Polsce i na świecie. Zebraliśmy kilka pomysłów i ostatecznie wybór padł na cykl inkwizytorski Jacka Piekary – to w nim zauważyliśmy największy potencjał.

GramTV przedstawia:

Ja, Inkwizytor nie był jedyną marką, którą interesowało się The Dust. Studio myślało też o Panie Lodowego Ogrodu (do którego prawa zostały sprzedane innemu studiu) czy Thorgalu. O tym, że warto postawić na twórczość Jacka Piekary wpływ miało też doświadczenie autora w tworzeniu gier wideo, który w przeszłości współtworzył chociażby kultową w kraju przygodówkę Książe i Tchórz. Mówimy więc o pisarzu, który rozumie gry i język jakimi one operują. Nie zapominajmy też o samej tematyce książek, która może wzbudzać kontrowersje i na pewno zrobi sporo szumu wokół projektu. Cykl inkwizytorski opowiada o alternatywnej wersji świata, w której Jezus schodzi z krzyża, aby ukarać swoich prześladowców i niewierzących. Nie zapominajmy też o samych pisarzu znanym ostatnio głównie z kontrowersyjnych, konserwatywnych poglądów. The Dust oczywiście woli skupić się na samej twórczości pisarza, ale nie będzie zaskoczeniem jeśli przed premierą gry tematem zainteresują się niektóre zagraniczne media growe. Na taki scenariusz niewątpliwie należy się przygotować.

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!