Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

Mateusz Mucharzewski
2026/06/27 10:00
1
0

Dobra strategia rozwoju IP to klucz do sukcesu. Niektórym markom tego zabrakło i mimo ogromnego potencjału oraz milionów fanów mocno podupadły.

Gracze uwielbiają fantastyczne nowe marki, a jeszcze bardziej jak przeradzają się w imponujące franczyzy. W końcu mało co jest tak ekscytujące jak emocje przy okazji powrotu do znanego świata czy bohaterów. Niestety nie każdy deweloper i wydawca potrafi wykorzystać posiadany potencjał.

Dzisiaj przyjrzymy się takim seriom – udanym i popularnym, ale na jakimś etapie poprowadzonym w przedziwnym kierunku, który doprowadził je do upadku lub gorszego okresu. Niekiedy obserwowanie jak marnowany jest ogromny potencjał było niezwykle bolesne dla fanów.

Najgorzej rozwijane serie – największe porażki

10. Star Wars: Battlefront – Growe Gwiezdne Wojny, które zabiła chciwość

Kiedy EA dostało na dziesięć lat wyłączność na licencję Gwiezdne Wojny, Battlefront miał być najważniejszą serią – wieloosobowy, ambitny shooter od twórców Battlefielda, który był wtedy na fali wznoszącej. Wyszło jednak fatalnie. Pierwsza część cierpiała przez brak trybu dla pojedynczego gracza. Druga z kolei poległa przez absurdalną wręcz politykę dotyczącą mikrotransakcji, która skończyła się wielką branżową burzą, przez którą tematem zainteresowali się nawet politycy. Wielka szkoda, bo Battlefront II to jednak ciekawa gra, również na poziomie trybu single player. Wszystko jednak zrujnowały decyzje biznesowe dotyczące monetyzacji. W taki właśnie sposób Battlefront upadł. Zapewne na dobre.

10. Star Wars: Battlefront – Growe Gwiezdne Wojny, które zabiła chciwość, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

9. Fable – Baśń rozmyta na drobne

Wspominanie Fable na kilka miesięcy przed premierą nowej, fantastycznie wyglądającej odsłony, może być ryzykowne. Spójrzmy jednak na to szerzej. Pierwsze trzy części to duże gry, które spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem. To była poważana i ceniona seria, nawet jeśli w pewnym momencie Peter Molyneux mocno się starał, aby budować wokół niej negatywny PR (głównie w kwestii wyolbrzymionych obietnic). Później ktoś uznał, że markę Fable trzeba rozmyć. Najpierw otrzymaliśmy malutkie Fable Heroes – urocza gra, ale raczej ciekawostka. Później kinectowe The Journey, czyli symulator woźnicy. No i na koniec Fable Legends, które było przeciwieństwem tego, czego oczekiwali fani. Gra-usługa ostatecznie została skasowana na poziomie bety, a Lionhead zamknięte. Tyle dobrego, że Fable jednak wraca do życia.

9. Fable – Baśń rozmyta na drobne, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

8. Saints Row – Małe GTA, które straciło tożsamość

Od małej kopii GTA do festiwalu absurdów, włącznie z wizytą w piekle. Saints Row przeszło bardzo długą drogę. Jeszcze dwójka była w miarę poważną historią gangsterską – z jajem, ale też wieloma poważnymi i brutalnymi pomysłami. Później jednak studio Volition postawiło na festiwal szalonych pomysłów i raczej opowieść o niegrzecznych superbohaterach niż gangsterach. Saints Row straciło więc początkową wizję. W pewnym momencie trzeba było to skończyć, bo seria zaczęła zjadać własny ogon. Konieczny był reboot, ale on, mimo że wracał do korzeni, pozbawiony był charyzmy i oryginalnych pomysłów.

8. Saints Row – Małe GTA, które straciło tożsamość, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

7. Far Cry – Ubisoft potrafił nawet to zmarnować

Ubisoft znany jest ostatnio z fatalnego prowadzenia swoich serii, co mogą powiedzieć fani Ghost Recon czy Prince of Persia. Far Cry to jednak inna historia – ta seria była w pewnym momencie niezwykle ceniona i ważna. To było jedno z najlepszych IP w portfolio Ubisoftu, zwłaszcza od czasu wybitnej trójki. Nawet piątka była kapitalna. Potem jednak francuski wydawca nie tylko nie miał pomysłu, ale też przestał cokolwiek robić. Far Cry 6 wyszedł w 2021 roku i rozczarował w praktycznie każdym aspekcie. Od tego czasu nic się nie dzieje. Dużo się plotkuje o kolejnych grach, również wieloosobowych spin-offach. Minęło jednak już 5 lat i nie doczekaliśmy się nawet zapowiedzi. Skoro więc Ubisoft nie potrafi wykorzystać jednego ze swoich najważniejszych aktywów, nic dziwnego, że walczy o przeżycie.

7. Far Cry – Ubisoft potrafił nawet to zmarnować, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

6. Mafia – Czeski klasyk, który zasługiwał na więcej

W tym rankingu jest kilka serii, których fatalny rozwój bardzo mnie smuci. Mafia to jedno z tych IP, przy którym moje emocje są największe. Uwielbiam pierwszą odsłonę. Dwójka, mimo że słabsza, również ma ogrom uroku. Później jednak produkcja została przeniesiona do USA, co odbiło się na jakości – bardzo rozczarowująca trójka i znacznie lepsze Dawne Strony, które jednak nadal nie reprezentowały poziomu pierwszych dwóch odsłon. Remake jedynki tylko nieznacznie poprawia ten obraz. Dodatkowo 2K Games, które posiada prawa do IP, ma ogromne problemy z regularnym wydawaniem nowych odsłon. Mafia mogłaby być swego rodzaju GTA, ale w innym klimacie. Nikt jednak nie potrafił tego w pełni wykorzystać, przez co seria daleka jest od poziomu, który mogłaby osiągnąć.

6. Mafia – Czeski klasyk, który zasługiwał na więcej, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

5. Watch Dogs – Hakerskie GTA, któremu zabrakło charyzmy

Ponownie Ubisoft. O ile Far Cry miał okresy wybitnego poziomu, tak Watch Dogs zachwycało tylko na pierwszych, przedpremierowych prezentacjach, które nie odzwierciedlały finalnego produktu. Już więc jedynka rozczarowała, a dwójka była jeszcze gorsza. Serię dobił londyński Legion, w którym niemal każdy mieszkaniec stolicy Wielkiej Brytanii mógł być głównym bohaterem – w efekcie nie było ani jednego, charyzmatycznego protagonisty. Początkowa idea “GTA z hakerami” była świetna, ale przez brak pomysłów seria koncertowo zmarnowała ten koncept. Z każdą częścią klimatu było coraz mniej, nie mówiąc o ciekawych pomysłach. Dzisiaj nikt już nie tęskni za Watch Dogs.

5. Watch Dogs – Hakerskie GTA, któremu zabrakło charyzmy, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

4. Dead Island – Trzeba było zostać z Techlandem

Tak wysokie miejsce Dead Island może zaskakiwać, zwłaszcza po udanej ostatniej części. To prawda, gra jest całkiem dobra. Spójrzmy jednak na to całościowo. Po Riptide rozeszły się drogi Techlandu i Deep Silver. Polskie studio w tym czasie przeniosło koncepcję Dead Island na nowy poziom i osiągnęło gigantyczny sukces z Dying Light. Wydawca z kolei podjął szereg nietrafionych decyzji, z fatalnym Escape Dead Island na czele. Potrzeba było wiele lat, aby wreszcie udało się wydać nową grę z serii. Dambuster Studios wykonało niezłą robotę, ale widać też, że seria ciągle stoi w miejscu. Warto więc spojrzeć na Dead Island w porównaniu do późniejszych dokonań Techlandu, który nic nie stracił na utracie praw do marki – zamiast tego stworzył coś nowego i bardziej ekscytującego, wykorzystując nieudolność byłego partnera.

4. Dead Island – Trzeba było zostać z Techlandem, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

Które serie są najgorzej rozwijane przez swoich twórców?

3. Need for Speed – Pilna potrzeba nowego rozdania

Były kiedyś piękne czasy, w których byliśmy młodzi, a Need for Speed był synonimem gry wyścigowej. To właśnie seria od EA wyznaczała nowe trendy i ekscytowała. W pewnym momencie jednak chciwość wydawcy, oczekującego nowej odsłony co roku, doprowadziła do zajechania tej serii. Brakowało jej przede wszystkim spójnego pomysłu na to czym właściwie chce być. Na pewnym etapie też jakość przysłoniło gonienie terminów. To doprowadziło do wydania kilku nieudanych części. W ostatnim okresie marki Need for Speed nie było w stanie dźwignąć Ghost Games czy Criterion, które jakby robiło kolejne gry od niechcenia. Dzisiaj więc gracze są zakochani w Forzie Horizon, a o dawnym liderze rynku nikt nie pamięta. EA ma więc ogromne pole do odbudowy niegdyś kultowego IP.

3. Need for Speed – Pilna potrzeba nowego rozdania, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

2. Halo – Dawna gwiazda, która traci blask

Od momentu porzucenia Halo przez Bungie, seria tylko się stacza. Dzisiaj jedyny pomysł Microsoftu to remake jedynki. Jeszcze Halo 4 było udane i ciekawie rozpoczynało nową trylogię. Później jednak Guardians było wielkim rozczarowaniem, Halo Wars 2 przeszło bez echa, a Infinite co najwyżej przepaliło horrendalny budżet, nie oferując w zamian proporcjonalnie dużo wartości. Microsoft nadal stawia na Halo, bo to jednak największa perła w jego koronie – jednocześnie ten klejnot od lat jest mocno porysowany. Samo 343 Industries aż musiało zmienić nazwę, aby nieco odciąć się od zarzutów o niegospodarność i fatalne zarządzanie. Młodsi gracze już nie pamiętają czasów, kiedy ta seria rozpalała wyobraźnię milionów fanów.

2. Halo – Dawna gwiazda, która traci blask, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

1. Mass Effect – Kosmiczne zmarnowanie potencjału

Z wielkim żalem umieszczam Mass Effect na pierwszym miejscu – głównie dlatego, że jestem gigantycznym fanem trylogii. W swoim czasie to była moja ulubiona seria gier, a premiera trzeciej części to jedno z największych wydarzeń w moim gamingowym życiu. Tym bardziej widzę jak fatalnie rozegrało to BioWare i EA. To uniwersum miało potencjał, aby być czymś na kształt Gwiezdnych Wojen dla starszego odbiorcy – z grami z różnych gatunków, filmami, serialami, książkami, gadżetami itd. Dało się zrobić wszystko. Podstawą powinno być odpowiednie zbudowanie głównej linii fabularnej. No i tu pojawia się problem ze względu na kontrowersyjne zakończenie Mass Effect 3 – nikt po nim nie był zadowolony. Jakim więc cudem BioWare uznało, że ono jest dobre? Do tego nieszczęsna Andromeda, która zamiast być nowym otwarciem, była spektakularnym końcem.

1. Mass Effect – Kosmiczne zmarnowanie potencjału, Najgorzej rozwijane serie – 10 marek, które zasługiwały na znacznie lepszy los

Sprawdź też nasze pozostałe rankingi:

GramTV przedstawia:

Komentarze
1

Szczerze to stanę w obronie Dead Island - imo przejście pod Dambusterów wyszło dwójce na dobre (bo jednak w niej było więcej luzu), a w przypadku Dying Light 2 to też jakoś mam wrażenie, że przeszarżowano. To taki trochę paradoks historii marki, że przejście marki z jednego miejsca w drugie nawet wypadło na dobre.

Natomiast będę też adwokatem diabła w przypadku Far Cry, bo czasami mam wrażenie, że po ogrywaniu niektórych naprawdę słabych gier w dobie mega leniwego designu i opieraniu się na AI coraz bardziej doceniam pewien "kunszt" Ubisoftu sprzed kilku lat. Nawet Ghost Recon Breakpoint ogrywa się lepiej i docenia się te 6-7/10 jako "dobrą grę".