Zawiła i skomplikowana historia to coś, na czym mocno zależy niektórym twórcom gier. Może nawet dużo częściej niż pisarzom i filmowcom. Niekiedy mam wrażenie, że niektórzy uważają, że im trudniej zrozumieć o co chodzi, tym lepiej. Często wychodzi to bardzo słabo, chociaż są wyjątki – gry zawiłe, nieoczywiste, ale jednocześnie robiące to z dużą głębią i gracją.
Dzisiaj spojrzymy właśnie na takie gry – bardzo skomplikowane fabularnie, których pełne zrozumienie wymaga ogromnych umiejętności i uwagi. Niekiedy nawet do dziś nie wiadomo o co w nich chodziło. Pozycje tylko dla najbardziej wymagających graczy, którzy niczego nie chcą mieć podanego na tacy.
10. Death Stranding – Kojima miesza bardziej niż zwykle
Cała kampania promocyjna pierwszej części Death Stranding opierała się właśnie na tym, że gra wygląda świetnie, ma znane nazwiska, ale nikt nie wie o co w niej chodzi. No i to faktycznie podziałało na wielu graczy, zwłaszcza od lat zachwycających się twórczością Hideo Kojimy. Prawdę mówiąc, jego Metal Gear Solid również mógłby się znaleźć w tym zestawieniu. Postawiłem jednak na Death Stranding, które ma tak wyjątkowo zawiłą opowieść, że aż ciężko ją opisać. Gameplay to symulator kuriera, ale warstwa fabularna jest niezwykle nieoczywista, wielowątkowa i wymagająca wychodzenia poza utarte schematy myślowe, aby ją zrozumieć. Dwójka, moim zdaniem, nie była już aż tak skomplikowana, chociaż nadal wymagała mnóstwa skupienia od graczy.
9. Little Nightmares – Czy to dzieci?
Stworzony przez Tarsier Studios cykl to przykład na to, jak można stworzyć angażującą produkcję, w której nikt nie wie o co chodzi, a i tak jest to ekscytujące. Cała seria koncentruje się na małych postaciach – dzieciach, chociaż nie do końca dziecinnych. Ich celem jest ucieczka z mrocznego świata opanowanego przez wielkie monstra. Jakby bohaterowie byli dla nich tylko zabawkami czy zdobyczą. Pomysł świetnie nadaje się na horror. Nie jest on jednak tylko o ucieczce, bo w niektórych miejscach pojawiają się zwroty akcji, które pokazują, że nasi bohaterowie kryją w sobie coś więcej. W rankingu spokojnie mógłby znaleźć się też tegoroczny Reanimal, który opiera się na niemal identycznych zasadach i bez wątpienia można go nazwać duchowym następcą Little Nightmares.
8. Control – Duch Alan Wake w brutalistycznej intrydze
Remedy Entertainment znane jest z gier z dobrą historią. Wiele z nich wymaga też sporo myślenia. Alan Wake był zawiły, ale na koniec wszystko stawało się jasne. Znacznie gorzej było z sequelem, ale też było to do ogarnięcia. Co innego Control. Tutaj Finowie bardzo mocno poszaleli, tworząc niezwykle zawiłą opowieść w bardzo nieoczywistym świecie, w którym nigdy nie wiadomo co jest prawdziwe, a co fikcyjne. Gra jest też tak zaprojektowana, aby konieczne było śledzenie dodatkowych materiałów jak zapiski czy nagrania na telewizorach, bo tylko z nimi można odnaleźć się w zawiłym świecie Control. Przy liniowym przejściu gry fabuła jest bardzo abstrakcyjna.