Jest źle, ale wreszcie z jaskółką nadziei – raport z restrukturyzacji Ubisoftu

Mateusz Mucharzewski
2026/03/03 11:00
0
0

Francuski gigant nadal ma daleką drogę do odbudowy, a sukces wcale nie jest pewny. Mimo wszystko wreszcie pojawił się powód do radości.

Jest źle, ale wreszcie z jaskółką nadziei – raport z restrukturyzacji Ubisoftu

Ostatnie kilka lat to konsekwentny trend spadkowy, który sprowadził Ubisoft z cenionego i szanowanego wydawcy do miejsca, w którym niektórzy już przyjmują zakłady na datę bankructwa. Do tego jeszcze daleka droga, ale faktem jest, że sytuacja Ubi jest bardzo daleka od optymalnej. W tej przykrej historii pojawił się jednak nowy wątek – o dziwo pozytywny. Dawny gigant próbuje wstać z nóg, reorganizuje się, a do tego wszystkiego poprawia wyniki finansowe i ponownie dokonuje przejęć. Kto jeszcze kilka miesięcy temu spodziewał się takiego zwrotu akcji?

Optymizm pojawił się po publikacji wyników finansowych za trzeci kwartał zakończony 31 grudnia. Od 1 kwietnia do końca roku przychody spadły o 1,4% do poziomu 976 mln euro, z kolei wskaźnik net booking (wartość sprzedaży netto, chociaż nie jest to oficjalne tłumaczenie) wzrósł rok do roku aż o 18% i wynosi 1,1 mld euro. Patrząc na samo Q3, net booking wyniósł 388 mln euro (+12%). Warto w tym miejscu wskazać różnicę między przychodem a net booking. To drugie to wartość sprzedaży z danego okresu. W przypadku gier-usług część wydatków graczy (abonamenty czy mikrotransakcje) rozlicza się w różnych okresach. Przykładowo, jeśli dzisiaj Ubisoft sprzeda na przykład wirtualną walutę do jakiejś gry, w całości zaksięguje to jako net booking, ale w przychodzie ta kwota może być rozłożona na różne kwartały. Tak to wygląda w skrócie, bez zagłębiania się w szczegóły księgowe.

Wzrost wynika z kilku czynników, z czego najważniejszym są wysokie przychody z serii Assassin’s Creed. Do tego Ubisoft raportuje dobre liczby Anno 117: Pax Romana, lepsze niż Anno 1800 w analogicznym okresie. Wydawca może być też zadowolony ze wzrostu liczby użytkowników Rainbow Six Siege oraz Avatar: Frontiers of Pandora, głównie dzięki niedawno wydanemu dodatkowi From The Ashes i premierze nowego filmu. Yves Guillemot, prezes Ubisoftu, publicznie nie kryje zadowolenia z wyników lepszych niż oczekiwania.

Dobre wyniki finansowe nie zmieniają faktu, że Ubisoft potrzebuje dużej restrukturyzacji. Ta właśnie wchodzi w życie. W trzecim kwartale wydawca sfinalizował wartą 1,16 mld euro inwestycję Tencentu w Vantage Studios, do którego przeniesione zostaną najważniejsze aktywa, czyli serie Assassin’s Creed, Far Cry oraz Rainbow Six. To ma być motor pociągowy “nowego” Ubisoftu. Przy okazji musi też spłacić chińskiego inwestora. Yves Guillemot potwierdził w wywiadzie dla Variety, że w produkcji jest kilka tytułów z serii Assassin’s Creed (dla jednego i wielu graczy) oraz dwa z serii Far Cry. Vantage Studios musi zarabiać duże pieniądze, a to wiąże się z intensywnym eksploatowaniem najpopularniejszych marek.

Całą resztę Ubisoft podzielił na cztery “domy kreatywne”. Pierwszy wygląda najciekawiej, bo znajdziemy w nim między innymi studio Massive czy flagowy oddział w Montrealu. Tutaj znajdą się serie The Division, Ghost Recon i Splinter Cell. W drugim Ubisoft zmieścił The Crew, For Honor, Skull & Bones czy Riders Republic. W trzecim ulokowano głównie europejskie studia i marki, które wywodzą się ze Starego Kontynentu – Anno, Prince of Persia, Rayman, Might & Magic i Beyond Good & Evil. Ostatnia grupa interesuje nas najmniej, bo zawiera głównie casualowe i mobilne gry jak UNO czy Just Dance. Do którejś z nich (brak oficjalnej informacji) w grudniu dołączyła kolejna gra – MOBA March of Giants, którą Ubisoft wykupił od Amazon Game Studios. Był to efekt restrukturyzacji i wycofania się giganta z części projektów. Przejęcie dotyczyło też zespołu z Montrealu, założonego zresztą przez kilku byłych pracowników Ubisoftu.

GramTV przedstawia:

Powyższy podział jest bardzo rozsądny z wielu powodów. Pod pewnymi względami Ubisoft zamienił się w pięć oddzielnych firm, przynajmniej pod kątem kreatywnym. Ma to pozwolić na lepszą specjalizację i wykorzystanie technologii. Czas pokaże, czy przyniesie to pozytywne efekty. Póki co Ubisoft musi kontynuować restrukturyzację. Nowa strategia wiąże się z nowymi potrzebami kadrowymi, a sytuacja finansowa wymusza optymalizację kosztów. To z kolei oznacza cięcia wydatków i zwolnienia.

Tylko ten rok przyniósł redukcje w studiach Massive oraz RedLynx. Zamknięte zostało też kanadyjskie biuro w Halifax. Pracę straciła też część osób z oddziałów w Abu Zabi oraz Toronto (co ma nie wpłynąć na pracę nad Splinter Cell Remake). Prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło w paryskiej siedzibie, z którą pożegnało się aż 200 osób, czyli około 18% załogi. Ubisoft tłumaczy to nie tylko sytuacją finansową i koniecznością dostosowania do nowej strategii, ale też okresem covidowym, który spowodował duży wzrost zatrudnienia. Jego efekty nie były jednak wystarczające, aby utrzymać taką liczbę pracowników. Pandemiczna bańka to zresztą problem całej branży, nie tylko Ubisoftu.

Yves Guillemot, prezes Ubisoftu, zwraca uwagę, że restrukturyzacja pozwoli zaoszczędzić nawet 200 mln euro oraz dostosować firmę do bieżącej sytuacji rynkowej.

Ta transformacja ma na celu zwiększenie skupienia na priorytetach, przyspieszenie procesów podejmowania decyzji oraz zwiększenie naszych kreatywnych ambicji na coraz bardziej selektywnym rynku.

Wchodząc w fazę realizacji, nasza sytuacja finansowa i dostępne środki pieniężne zapewniają elastyczność potrzebną do obsługi zobowiązań krótkoterminowych, podczas gdy kontynuujemy działania mające na celu poprawę struktury naszego zadłużenia. Pozwala nam to skupić się na przeprowadzeniu transformacji oraz stworzeniu warunków, w których nasze “Creative Houses” będą mogły w pełni zrealizować potencjał portfolio wyjątkowych, wysokiej jakości gier, które planujemy wydać w ciągu najbliższych trzech lat.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!