Historia serii Forza Horizon. Eksperyment, który przerodził się w globalny fenomen.

Forza Horizon zrobiła rewolucję w gatunku gier wyścigowych. Z okazji nadchodzącej premiery szóstej odsłony, postanowiliśmy przejrzeć bogatą historię serii.

Kiedy wspominamy dziś o grach wyścigowych, które zdefiniowały współczesne podejście do gatunku, Forza Horizon pojawia się na naszych ustach niemal automatycznie. To seria, która udowodniła, że wyścigi samochodowe nie muszą być zamknięte w symulacyjnych ramach, a już na pewno nie na ograniczonej nitce toru. Forza Horizon pokazała, że gry mogą być piękną przygodą, a także doświadczeniem, w którym samochód jest nie tylko narzędziem rywalizacji, ale także sposobem na eksplorację świata i własnych motoryzacyjnych fantazji. Droga do tego miejsca była jednak długa, pełna ryzyka i ważnych kreatywnych decyzji. Forza Horizon nie narodziła się jako oczywisty sukces – była eksperymentem, który z czasem przerodził się w jedną z najbardziej rozpoznawalnych i kultowych marek wyścigowych w historii gier wideo.

Forza Horizon 4
Forza Horizon 4

Forza Horizon – początki

Jeszcze w okolicach roku 2011, marka Forza była synonimem poważnej, torowej symulacji. Seria Forza Motorsport, która tworzona była przez Turn 10 Studios, konkurowała bezpośrednio - i co ważne skutecznie - z serią Gran Turismo, oferując realistyczny model jazdy, licencjonowane tory i nacisk na techniczną stronę motoryzacji. Była to propozycja dla graczy, którzy naprawdę chcieli się ścigać, a przy tym odkrywać świat motoryzacji. Choć Foraz Motorsport niewątpliwie osiągnęła sukces, to jednak Microsoft dostrzegał zmieniający się rynek gier wyścigowych i nie zamierzał tego zignorować. Dobre wyniki takich gier jak Burnout Paradise i Test Drive Unlimited pokazywały, że gracze coraz częściej szukają otwartych światów, swobody i różnego rodzaju emocji, nawet tych najbardziej szalonych, a nie wyłącznie symulacyjnej precyzji, która wymaga ciągłego skupienia. Zmieniające się powoli trendy były bodźcem do stworzenia czegoś nowego, co z jednej strony nadal będzie bliskie piękna motoryzacji, ale z drugiej zaoferuje więcej luzu. Właśnie tak narodziła się Forza Horizon. To gra, która zachowała pewne techniczne fundamenty Forzy Motorsport, ale przedstawiła je w zupełnie nowej formie, która jak się dziś okazuje, była strzałem w dziesiątkę.

Forza Horizon
Forza Horizon

Forza Horizon

Pierwsza Forza Horizon zadebiutowała w 2012 roku na konsoli Xbox 360 i była czymś zupełnie nowym zarówno dla marki, jak i dla samych graczy. Tym razem to nie Turn 10 tworzyło gry z tej serii, ale Playground Games. Akcja gry toczyła się w fikcyjnej wersji amerykańskiego stanu Kolorado, a całość została osadzona w realiach ogromnego festiwalu motoryzacyjnego Horizon Festival. To właśnie ta festiwalowa formuła stała się jednym z najważniejszych elementów serii. Co więcej, pomysł jest tak dobry, że dziś konkurencyjne produkcje zaczęły kopiować pomysły z Horizon, które były rozwijane i dopieszczane przez lata (The Crew Motorfets, Ride 6).

W Forzie Horizon gracz wcielał się w anonimowego kierowcę, który krok po kroku budował swoją reputację, wygrywał wyścigi, zdobywał fanów i awansował w hierarchii całego festiwalowego eventu. Była to poniekąd klasyczna opowieść w stylu od zera do bohatera, gdzie nasz zawodnik spełniał swoje marzenia. Pierwsza część Forzy Horizon oferowała otwarty świat, co mocno odróżniało ją od pierwowzoru w postaci Motorsport. Oczywiście w stosunku do dzisiejszych open worldów, ten pierwszy nie robi już takiego wrażenia, niemniej jednak w roku 2012, ta mała mapa z pewnymi ograniczeniami i tak dawała namiastkę wolności. Co więcej, wyścigi nie ograniczały się wyłącznie do tych asfaltowych. Fani off-roadu zdecydowanie mogli się tutaj poczuć jak u siebie. Całość była oprawiona naprawdę świetną grafiką jak na Xboxa 360, której wiele konkurencyjnych tytułów nie było w stanie dorównać. Pracownicy Playground Games naprawdę stanęli na uszach, aby dopracować Forzę Horizon z dbałością o każdy detal, maksymalnie wykorzystując możliwości, chyba najlepszej konsoli Microsoftu w historii.

Forza Horizon
Forza Horizon

Wszyscy wiemy jak istotną rolę w “poważnych” grach wyścigowych odgrywa dźwięk silnika, obroty i skupienie. W Forzie Horizon również bardzo istotnym punktem było udźwiękowienie, jednak jego siła tkwiła w stacjach radiowych, oferujących pełno energicznej i radosnej muzyki, która budowała niesamowity klimat. Ryk silnika zszedł na dalszy plan i od tamtej chwili liczył się po prostu chill. Model jazdy? Przyjemny simcade. Forza Horizon oferowała bardziej zręcznościowe podejście niż w Motorsport, ale wciąż bardziej wymagające niż w typowych arcade’ówkach pokroju Need for Speed. Taka decyzja spotkała się z ciepłym przyjęciem graczy, ponieważ gra pozwalała się jednocześnie odprężyć, ale nie bez jakichkolwiek wyzwań. Formuła sprawdza się niezmiennie do dziś i osobiście nie wyobrażam sobie żeby miało być inaczej. Jeśli spojrzymy spojrzymy na to wszystko z dzisiejszej perspektywy, to pomimo superlatyw, pierwsza odsłona Forzy Horizon wydaje się być dość skromna. Ograniczony rozmiar mapy, brak pełnej swobody i dość sztywny system progresji, nie zdołały jednak zachwiać tą produkcją, a jej świeżość, dobry pomysł na siebie i solidna realizacja w kilku obszarach, pozwoliły stworzyć podwaliny pod późniejszy, gigantyczny sukces.

Forza Horizon 2
Forza Horizon 2

Forza Horizon 2

Nowa generacja konsol przyniosła ze sobą kolejną Forzę Horizon i tym razem, była to prawdziwa rewolucja. Druga odsłona została wydana dwa lata później, czyli w 2014 roku i tym razem obejmowała zarówno nowego Xboxa One, jak i starszy model Xbox 360. O ile gra w wersji na poprzednią generację nie imponowała, aż tak bardzo ze względu na moc obliczeniową sprzętu, tak trzeba przyznać, że studio Playground Games ponownie wycisnęło co tylko się da z Xboxa One, aby poszerzyć skalę Forzy Horizon 2. Tym razem zmieniliśmy nieco otoczenie, bowiem akcja gry przeniosła się do Europy, a konkretniej do lokacji inspirowanej Włochami i południem Francji. Było malowniczo i naprawdę atrakcyjnie dla oczu, ale to co było w tym wszystkim najważniejsze to fakt, że w końcu mogliśmy zjechać z dróg. W tym momencie seria Forza Horizon otrzymała otwarty świat z prawdziwego zdarzenia. Zwiedzanie winnic, plaż, czy choćby zwykła jazda na przełaj nie stanowiły już żadnego problemu. Jeśli w pierwszej części mogliśmy poczuć namiastkę wolności, to w dwójce mogliśmy jej doświadczyć w pełnej okazałości.

Forza Horizon 2
Forza Horizon 2

Forza Horizon 2 była kontynuacją z krwi i kości. Robiła wszystko lepiej, przy jednoczesnym oferowaniu większych możliwości. Tak oto oprócz bardziej zróżnicowanej mapy, która kładła większy nacisk na eksplorację, a także większego rostera samochodów, wyścigowa produkcja Microsoftu otrzymała także dynamiczną pogodę oraz płynniejszy i jeszcze przyjemniejszy model jazdy. Co prawda, znajdą się osoby, które zarzucały dwójce zbyt łatwą rozgrywkę w stosunku do pierwszej odsłony, ale pozostawię ten temat, bowiem to może być dla wielu osób kwestia indywidualna. Osobiście przyznaję, że nie oferowała mi jakiegoś trudnego wyzwania, ale też wcale tego od niej nie oczekiwałem.

Wielu fanów gier wyścigowych uważa, że to premiera Forzy Horizon 2 była kluczowym momentem dla całej serii, bowiem to właśnie wtedy znalazła swoją tożsamość, którą pielęgnuje do dziś. Gra była atrakcyjna wizualnie, nadal świetna pod kątem zaimplementowanego soundtracku, było radośnie, relaksująco i co najważniejsze, dawała graczom poczucie wolności, jakiego wcześniej w wyścigach brakowało. Jeśli jednak myślicie, że w tym momencie zaczęło się już tylko odcinanie kuponów i jazda na fali sukcesu, to nic bardziej mylnego. Playground Games nadal chcieli przebijać sufit, nadal pracowali nad udoskonaleniem serii Horizon, a efektem tych prac była wydana w 2016 roku trójka.

Forza Horizon 3
Forza Horizon 3

Forza Horizon 3

Forza Horizon 3 to dla wielu fanów punkt kulminacyjny serii i poniekąd też dla mnie. Akcja gry ponownie przeniosła się w inne miejsce, tym razem do cieplutkiej Australii, co chyba urzekło mnie najbardziej ze wszystkich dostępnych map, jakie zaoferowała seria na przestrzeni lat. Pewnie zmieni się to przy okazji premiery szóstki, ponieważ Japonia chwyta mnie za serce jak mało który kraj. Wracając, jednak do omawianej trójki. Tytuł zaoferował większą mapę, wręcz ogromną w porównaniu do poprzednich części i zarazem bardziej zróżnicowaną, dlatego mogliśmy zwiedzać surowe pustynie, obfite w roślinność dżungle i oczywiście betonowe miasta. Swoboda eksploracji została jeszcze bardziej podkręcona i tutaj musze przyznać, że była to pierwsza odsłona Forzy Horizon, w której częściej wolałem zwiedzać randomowo mapę, niż brać udział w kolejnych wyzwaniach. Taka forma zabawy kusiła tym bardziej, że było czym się bawić. Ponad 350 samochodów do dyspozycji na start, robiło wtedy mocne wrażenie.

Sama mapa to jednak nie wszystko. Prawdziwa rewolucja została poczyniona w zakresie narracji gry. Po raz pierwszy w historii serii, gracz nie był wyłącznie uczestnikiem festiwalu, ale także jego organizatorem i ta zmiana miała naprawdę ogromne znaczenie. Od tego momentu nie musieliśmy już wyłącznie brać udziału w różnych wydarzeniach, ale mogliśmy je także tworzyć i to była fantastyczna aktywność. Mogliśmy decydować gdzie pojawi się nowa scena festiwalowa, jakie odbędą się wyścigi, a nawet jak będzie wyglądała cała mapa aktywności. Był to swego rodzaju game changer, który oferował nieograniczone możliwości zabawy. Warto również zaznaczyć, że Forza Horizon 3 oddała do dyspozycji graczy całkiem rozbudowany tryb sieciowy, co było kolejną cegiełką sukcesu tej produkcji.

Forza Horizon 3
Forza Horizon 3

Forza Horizon 3 była także pierwszą odsłoną, która wchodziła w różnego rodzaju cross-overy i zdecydowanie największym z nich była kooperacja z popularną marką zabawkowych autek – Hot Wheels. Jeśli gracze mieli dość przyziemnej jazdy, to zawsze mogli pościgać się w przestworzach na odjechanych torach zawieszonych w powietrzu. Bajka!

Dla wielu graczy Forza Horizon 3 była spełnieniem marzeń o idealnej grze wyścigowej i choć faktycznie Microsoft zmiótł konkurencję z planszy, to moim zdaniem trójka rozpoczęła pewien problem, który nadal ciągnie się za serią i coś czuję, że wiele na tym polu się nie zmieni. Gra zaczęła nagradzać niemal każdą aktywność gracza. Jeśli w tak łatwy sposób i dość często otrzymywaliśmy dopaminowy zastrzyk, to z czasem uodparnialiśmy się na takie zabiegi, co powodowało pewne znużenie i brak poczucia solidnego progresu, będącego wynikiem naszych starań. Nie był to jeszcze na takim poziomie jaki oferuje choćby Forza Horizon 5 (o czym za moment), ale część graczy, w tym ja, mieliśmy poczucie że wiele rzeczy przychodzi zbyt łatwo.

Forza Horizon 4
Forza Horizon 4

Forza Horizon 4

Czwarta odsłona Forzy Horizon wydana w 2018 roku, przede wszystkim nie była już taką rewolucją do jakiej przyzwyczaiło nas studio. Była to raczej ewolucja dobrze znanych i ciepło przyjętych mechanik. Czwórka to po prostu solidna, świetnie wykonana kontynuacja, trzymająca poziom jakiego oczekiwali fani. Studio Playground Games tym razem zabrało nas do Wielkiej Brytanii i przy okazji zaimplementowało jeden z najbardziej charakterystycznych elementów w historii serii, który nie pojawił się w żadnej dotychczasowo wydanej części. Mowa tu o zmieniających się co tydzień porach roku. To był całkiem fajny bajer, który utrzymywał różnorodność zabawy, nie tylko diametralnie zmieniając wygląd całej mapy, ale także właściwości jezdne samochodów. Był to też moment, w którym Forza Horizon zaczęła coraz bardziej przypominać grę-usługę. Świat gry zdawał się być bardziej żywy, oferował cotygodniowe wyzwania, sezonowe playlisty i różnego rodzaju wydarzenia społecznościowe. Twórcy położyli także większy nacisk na kosmetykę i personalizację.

Forza Horizon 4
Forza Horizon 4

GramTV przedstawia:

Ciekawą nowością jaka pojawiła się Forzie Horizon 4 był tryb Horizon Life. Gracze mogli mierzyć się ze sobą na zasadach PvP lub w trybie kooperacji wykonywać różne wyzwania, a także łączyć się w konwoje. Do tego sporą zaletą były cykliczne wydarzenia o nazwie Forzathon Live. Jeszcze bardziej rozbudowany multiplayer przełożył się na ogromny sukces tej odsłony i nie ukrywam, że wspominam te wszystkie zabawy online bardzo ciepło.

Jeszcze lepiej wspominam współpracę z LEGO, na mocy której otrzymaliśmy samochodziki Speed Champions, którymi mogliśmy ścigać się zarówno w “realnym” świecie gry, jak i na specjalnej klockowej makiecie, skonstruowanej z różnych biomów. To był perfekcyjny strzał w dziesiątkę. Gracze pokochali LEGO aktywności, które w kreatywny i radosny sposób pozwoliły odetchnąć od surowych brytyjskich realiów. Była to też dla mnie przełomowa chwila, ponieważ nigdy nie byłem fanem szarawej Wielkiej Brytanii i w momencie gdy pojawił się ten dodatek, to do momentu wyjścia piątej odsłony, nigdy nie wróciłem do normalnej zabawy, a jedynie nabijałem kilometry klockowymi samochodzikami.

Forza Horizon 5
Forza Horizon 5

Forza Horizon 5

Jeśli Playground Games chciało zadowolić wiernych fanów serii, Forza Horizon 5 musiała solidnie przekraczać nakreśloną do tej pory skalę. Oczekiwania wobec piątki były ogromne i łatwo było o potknięcie. Czy się udało? Jeszcze jak! Studio podołało temu kolosalnemu zadaniu dostarczając najbardziej ambitną i rozbudowaną odsłonę serii, której popularność przekracza dziś najśmielsze oczekiwania.

Festiwal przeniósł się do słonecznego Meksyku, który był jednocześnie największą mapą w historii serii. Co więcej, najbardziej zróżnicowaną dzięki pustyniom, dżunglom, górom, miastom, a nawet kultowemu wulkanowi. Całość mogliśmy przemierzać korzystając z samochodów, których liczba na premierę przekraczała 500 sztuk. Tak ogromna baza pojazdów musiała zadowolić każdego. Na domiar tego, Forza Horizon 5 oferuje obecnie chyba najlepszą fizykę jazdy (moim zdaniem), która potrafi zaoferować czystą rozrywkę przy jednoczesnym zachowaniu pewnego wyzwania. Dorzućmy do tego jeszcze naprawdę śliczną grafikę, klimatyczny soundtrack i można zwyczajnie przepaść bez reszty.

Forza Horizon 5 udoskonaliła niemal wszystkie elementy poprzednich odsłon, dorzucając jeszcze do tego EventLab, które było naprawdę potężnym narzędziem. Mogliśmy dzięki niemu edytować zawody i trasy, a także tworzyć własne, unikalne wyzwania za pomocą szerokiego zestawi reguł i skryptów. Co więcej, można było się tym dzielić ze społecznością, więc ścigania się nie było końca.

Forza Horizon 5
Forza Horizon 5

Ogromne brawa należą się twórcom także za solidne wsparcie gry po premierze. Przez te kilka lat od premiery, która miała miejsce w 2021 roku, otrzymaliśmy ogrom zawartości i choć czasem ceny niektórych pakietów potrafiły postawić włosy na głowie, tak można było mieć poczucie, że to wszystko nie jest robione na “odczep się”. Do serii wróciły także Hot Wheelsy, które bardzo mocno rozbudowały zabawę, zwłaszcza w kwestii szalonych tras, które prowadziły na przykład przez środek wulkanu. Naprawdę było co robić.

Forza Horizon 5 jest najbardziej kompletną grą, a jej sukces w połączeniu z nową polityką Microsoftu, przyczynił się do gigantycznej rewolucji. To pierwsza odsłona serii, która trafiła na platformę konkurencji, a mianowicie na PlayStation 5. Jak zapewne już obiło wam się o uszy, Forza Horizon 5 również na konsoli Sony odniosła ogromny sukces, potwierdzając tylko jak świetną jest produkcją. Tak naprawdę jedyny problem jaki mam z tą częścią, to zbyt łatwe zdobywanie zawartości, które nieco zabija we mnie chęć angażowania się. W końcu po co się starać, skoro niskim kosztem w mgnieniu oka otrzymujemy nagrodę za nagrodą? Kilkanaście zdobytych samochodów po zaledwie kilkudziesięciu minutach gry to żadne wyzwanie. Szanuję jednak osoby, które lubią takie podejście do rozgrywki i podejrzewam, że łatwy i szybki dostęp do zawartości mógł być jedną ze składowych sukcesu.

Finalnie Forza Horizon to dziś coś więcej niż zwykła seria gier wyścigowych. To świetny pokaz tego, jak skromny eksperyment przerodził się w globalny fenomen, tworząc jedną z najpiękniejszych historii w dziejach gier wyścigowych.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Forza Horizon 6

Trudno sobie wyobrazić, że zapowiedziana na ten rok Forza Horizon 6, może być jeszcze większą i lepszą produkcją. Jeśli przy piątce oczekiwania były wysokie, to tutaj na samą myśl eksploduje mi głowa. Mimo wszystko po ostatniej zapowiedzi możemy przeczuwać, że gra osiągnie sukces z kilku powodów. Przede wszystkim, seria ma naprawdę potężną bazę fanów. Po drugie, dopracowywana przez lata formuła stoi na tak wysokim poziomie, że twórcy musieliby się wręcz postarać, żeby to zaprzepaścić. Po trzecie… jedziemy do Japonii! Od wielu lat gracze czekali na tę lokację, więc podejrzewam, że Foraz Horizon 6 po prostu rozbije tym bank. Dorzućmy do tego największą powierzchniowo mapę w historii o zróżnicowanych miejscówkach i charakterystycznych punktach, 550 samochodów na start, nowy tryb Time Attack, w którym nie musimy czekać na matchmaking, opaski festiwalu, które wracają po długiej przerwie, inne podejście do narracji, kolaboracja z marką Gundam oraz tworzenie własnych wyzwań i… mamy hit? Bardzo wiele na to wskazuje. W tym miejscu odsyłam was do szczegółowej zapowiedzi Forzy Horizon 6.

Naturalnie wstrzymajmy się z werdyktem, ponieważ świat gamingu widział naprawdę wiele dziwnych sytuacji, ale gra ma ogromny potencjał, aby przebić świetną piątkę, a być może stać się nawet najlepszą grą arcade/simcade w historii gamingu. Czekamy!

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!