… bo jak dobrze wiemy – nigdy nie możesz czuć się bezpieczny w wietnamskiej dżungli, a próba walki “na Johna Rambo” to misja skazana na porażkę.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Zapowiedź Hell Let Loose Vietnam to z jednej strony spora niespodzianka ze strony ekipy Expression, a z drugiej prawdopodobnie najlepszy możliwy kierunek działania. Zmiana dynamiki oraz klimatu ma szansę zrobić dużo dobrego marce uwielbianej przez wielu hardkorowych fanów FPS-ów, przy jednoczesnym zachowaniu charakteru, może przyciągnąć do siebie również nowych fanów odmiennego od głównego nurtu podejścia do tematu.
Na chwilę przed playtestami Hell Let Loose Vietnam mieliśmy okazję sprawdzić, czy tkwi potencjał w wietnamskiej dżungli. Pierwsze wnioski są na razie pozytywne, ale nie wyskakujmy przed szereg…
Trochę o Hell Let Loose, bo nie każdy może wiedzieć, o co chodzi…
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Hell Let Loose to podręcznikowy przykład na to, jak ambitny projekt z Kickstartera może wyrosnąć na jednego z najważniejszych graczy w segmencie taktycznych shooterów. Studio Black Matter, startując we wczesnym dostępie w 2019 roku, rzuciło wyzwanie rynkowej stagnacji, serwując nam brutalną, drugowojenną lekcję pokory. Zamiast bezmyślnego biegania po mapie dostaliśmy rygorystyczny łańcuch dowodzenia, 50-osobowe starcia oparte na ścisłej komunikacji i system logistyczny, który potrafił wybaczyć wiele, ale nie brak współpracy. Ta bezkompromisowość i przywiązanie do historycznego detalu sprawiły, że wokół tytułu jeszcze przed premierą wersji 1.0 w 2021 roku skonsolidowała się niezwykle lojalna "hardkorowa" społeczność, widząca w HLL duchowego następcę najlepszych tradycji gatunku.
Prawdziwym testem dla marki okazała się jednak zmiana warty i pełne przejęcie praw do IP przez Team17 oraz utworzenia zespołu Expression Games. To był moment przejścia z bezpiecznej przystani niezależnego dewelingu na szerokie wody wielkiego wydawcy, co wiązało się z ambitną mapą drogową, nowymi teatrami działań i systematycznym dopieszczaniem mechanik. Dzisiaj Hell Let Loose to już nie tylko gra, ale cała instytucja z potężnym bagażem doświadczeń i bazą oddanych weteranów, która zawiesza poprzeczkę niezwykle wysoko.
Hell Let Loose Vietnam wchodzi więc na grunt doskonale przygotowany, ale i wymagający – musi bowiem udowodnić, że potrafi udźwignąć ten ciężar gatunkowy i rozwinąć formułę, która dla wielu stała się współczesnym wzorcem sieciowego realizmu.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Moja przygoda z Hell Let Loose zaczęła się w dość ciekawym momencie, bowiem dawno temu dodałem tę grę z oferty PlayStation Plus do swojego konta i… zapomniałem o niej. Tak jak większość osób korzystających z dobrodziejstw usługi Sony, w dużej mierze mam go do grania po sieci, a niekoniecznie korzystam z gier w nim dołączonym. No chyba, że jest to jakiś konkretny tytuł, który chcę ograć.
I jakoś tak się złożyło, że niedawno w ramach strzelankowej posuchy przypomniałem sobie o istnieniu Hell Let Loose. Call of Duty bowiem już mnie tak mocno nie jarało jak kiedyś (ogrywanie wszystkich odsłon od pierwszej premierowej może męczyć), a akurat pojawił się okres wyczekiwania na Battlefield 6 (w którego gram regularnie do dziś; mam jakieś 500 godzin na liczniku i nadal mi się, o dziwo, nie nudzi). Po prostu potrzebowałem czegoś ekscytującego od strony czysto taktycznej, niekoniecznie dynamicznej, i tutaj pierwsze Hell Let Loose idealnie wpasowało się w te potrzeby.
Tak właściwie, otrzymanie pierwszej lepszej kulki to gwarantowany zgon. Mapy są ogromne, więc tego działania strategicznego oraz odpowiedniego ustawienia się ze swoim zespołem jest jeszcze więcej. Tym bardziej że najważniejsze jest komunikacja oraz odpowiednie zarządzanie chaosem przez dowództwo oraz wybieranie swojej roli w tym wszystkim. Nie mówiąc już o tym, że same starcia potrafią trwać naprawdę długo – trochę w stylu podobnym do legendarnych serwerów Conquest, gdzie potrafiło się siedzieć z dwie lub trzy godziny na jednej mapie, próbując wyzerować tickety drużyny przeciwnika.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Najlepszym podsumowaniem Hell Let Loose mogłoby być to, że nie jest to może hiperrealizm jak chociażby w grach w serii ARMA, ale też daleko HLL do luźniejszej formy strzelankowej. To coś pomiędzy… a tym, co bardzo podobało mi się dawno temu w serii Red Orchestra.
Dlatego też możliwość pogrania na chwilę w Hell Let Loose Vietnam przyjąłem bardzo ciepło, ponieważ ciekawy byłem, jak uda się przełożyć formułę pierwszej gry na zupełnie inne realia zabawy. Tutaj czekała na mnie mała niespodzianka.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia z playtestów
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Jedną rzecz chciałbym zaznaczyć dość wyraźnie – są to bardzo wstępne wrażenia z tego, co mogliśmy ogrywać w ramach wydarzenia przez dość krótki czas. Prawda jest bowiem taka, że najlepiej byłoby spędzić dobrych kilka dni, grając różnymi klasami po obu stronach konfliktu, aby to zdanie wyrobić sobie w pełni. Tym bardziej, gdy ktoś taki jak ja uwielbia grać w Hell Let Loose snajperem… a ten slot w drużynie zajmowany był momentalnie po starcie.
Jednakże jest kilka elementów, które rzucają się mocno w oczy już na starcie i można je spokojnie porównywać do tego, co do zaoferowania miało Hell Let Loose w wersji drugowojennej.
GramTV przedstawia:
To, co na pewno ucieszy fanów, to fakt, że tak – ta hardkorowość nadal występuje na różnych płaszczyznach, a wiele nowych elementów oraz mniejsze czy większe poprawki to bezpośredni wynik doświadczeń z pierwszej gry. Dlatego jeśli na pierwszy rzut oka poza zmianą scenerii nie zauważycie gruntownych różnic wywracających grę do góry nogami, to nie powinno to być zaskoczeniem. Tym bardziej że twórcy również nie widzą problemu w tym, aby obie gry szły ze sobą w parze, oferując graczom różne realia, ale podobny poziom doświadczenia. Nadal walczymy w drużynach 50 na 50 i powrócą dobrze znane graczom tryby, ale również pojawią się nowe.
Różnica jest jednak taka, iż tempo rozgrywki jest zdecydowanie inne ze względu na uwarunkowania wietnamskich map. W ramach playtestu mieliśmy bowiem okazję grać na mapie Thanh Hòa Bridge i, jak można się domyśleć, kluczowym miejscem starć amerykańskich sił zbrojnych oraz północnowietnamskiej armii był wspomniany most. Tu jednak, poza tradycyjną walką pozycyjną, kluczowe były dwa elementy.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Pierwszym z nich były starcia w dżungli oraz fakt, że dobrze ogarnięty skład jest w stanie w dość sprytny sposób stosować ataki z różnych stron tak, aby zaskoczyć przeciwnika. Dlatego też trzeba mieć większe rozeznanie w terenie, a uwagę skupiać nie tylko na tym, co dzieje się przed nami na wytyczonym przez nasze oddziały froncie, ale również i dookoła siebie. Nigdy nie wiadomo, kiedy przeciwnik wyskoczy z krzaków z bagnetem lub kiedy oberwiemy zabłąkaną kulą.
Drugim natomiast jest wprowadzenie helikopterów po stronie amerykańskiej, które pozwalają na sprawne ostrzeliwanie wrogów oraz transportowanie oddziałów. Tutaj również odpowiednie zarządzanie pozwala na szybkie i precyzyjne przerzucenie graczy, aby zaskoczyć przeciwników. Jeśli mamy pilotów, którzy ogarniają sprawnie tematy tego typu. Podobnie jest z łodziami, które również służą za dobry sposób na stworzenie mobilnego garnizonu… tutaj jednak ekipa Expression otwarcie mówi o dużych pracach nad balansem, aby pojazdy same w sobie nie były zbyt potężne, ale z drugiej strony nie ma mowy o szybkim zestrzeleniu helikoptera za pomocą pierwszego lepszego pistoletu. Nie wyklucza to jednak możliwości zabicia pilota przez szybę, prawda?
Również nie trudno się domyśleć, że zmiany pojawiają się w ramach uzbrojenia obu frakcji, które to ma być odwzorowane w odpowiedni sposób dzięki kontynuowaniu współpracy z Royal Armory. Pod tym względem Hell Let Loose Vietnam nadal będzie stawiało na historyczną poprawność broni, ale również miejsc, w których będą toczyć się walki. Na start twórcy zapowiedzieli sześć map, a biorąc pod uwagę skalę oraz długość każdej rozgrywki, raczej nie będzie co narzekać na nudę. Podobnie jak w przypadku zdobywania doświadczenia grając każdą z klas do wyboru oraz zdobywania kolejnych broni, slotów na ekwipunek itp.. Tutaj również trzeba pamiętać o tym, że są klasy, które przykładowo z bagnetów korzystać nie będą np. Machine Gunner czy Sniper. Z drugiej strony granie Grenadierem będzie wymagało od nas wyboru – czy korzystamy z karabinu z granatnikiem, czy latamy z wyrzutną skrojoną pod eliminowanie czołgów na początku zabawy dopóki nie odblokojuemy większej liczby miejsc w naszym loadoucie.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Z boku natomiast zostawiam kwestię czytelności oraz tego, jak rozgrywka prezentuje się na ten moment w środowisku testowym, ponieważ Unreal Engine 5, jaki jest, każdy widzi. Na samym początku ta czytelność w porównaniu z charakterystycznymi efektami wolumetrycznymi oraz oświetleniem wypadała tak, jak można sobie to wyobrazić. Natomiast liczę, że ostatecznie efekt końcowy będzie podobny do przypadku Hell Let Loose na Unreal Engine 4.
Mogę mieć nadzieję, że wraz z dalszymi pracami nad grą będzie to wyglądało coraz lepiej nie tylko na pecetach, ale również i na konsolach, ponieważ, jak dobrze wiemy, przygód z silnikiem graficznym Epica jest czasami aż za dużo.
Czy może to być najlepsza gra traktująca o wojnie w Wietnamie?
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Trochę poczekamy, zanim na to pytanie poznamy odpowiedź, bowiem po tych prawie dwóch godzinach gry w mocno testowej strukturze jej nie uzyskamy, choć potencjał jest.
Najważniejsze jest jednak jedno – Hell Let Loose Vietnam na ten moment to praktycznie ten sam feeling rozgrywki, który działał dobrze w przypadku poprzedniej gry. Do tego stopnia, że właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, aby w grę grać wymiennie. Jedyna rzecz, która poza klimatem i realiami zmienia się znacznie, to tempo rozrywki. W Wietnamie jest ono o wiele szybsze i momentami również dynamika jest znacznie większa. W przypadku drugowojennych klimatów jest więcej miejsca na spokojne planowanie zabawy.
Hell Let Loose Vietnam – pierwsze wrażenia na PC
Nie chcę jednak wydawać wyroku na temat tego, czy Hell Let Loose Vietnam będzie najlepszą grą traktującą o tych realiach. Na pewno jest szansa na to, aby powtórzyć pewien sukces podobny do poprzedniej gry. Tutaj jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, iż jest to nisza, która zapewne najbardziej będzie leżała fanom hardkorowości oraz wczuwania się w konkretne role. Dać szansę również warto, ponieważ zawsze jest szansa, że się zakochacie.
Trochę tak jak ja tego pewnego dnia, kiedy odpaliłem Hell Let Loose i przepadłem na kilkadziesiąt godzin w wakacje, szukając jakiegoś dobrego FPSa. Dlatego mimo pewnych „ale” wynikających z wczesnego buildu gry, jestem dobrej myśli.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!