Forza Horizon 6 - pierwsze wrażenia. Zapewne pokochacie nową Forzę, ale nie oczekujcie rewolucji

Zagrałem w Forzę Horizon 6 w wersji preview, która jest dobrą, aczkolwiek bardzo bezpieczną kontynuacją – póki co.

Forza Horizon 6 to z pewnością jedna z najbardziej wyczekiwanych gier wyścigowych, nawet nie tego roku, a ostatnich lat. Fanbase tej produkcji jest ogromny, a zdecydowana większość z nich marzyła o podróżach po ulicach Japonii i wcale im się nie dziwię. Sam byłem w tym gronie, dlatego spodziewam się, że majowa premiera będzie sporym wydarzeniem. Zanim jednak wszyscy otworzymy szampana i damy się ponieść wyścigowemu szaleństwu, powinniście wiedzieć o kilku szczegółach.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Sprawdziliśmy Forzę Horizon 6

Zacznę od tego czego teraz przed premierą obawia się najwięcej osób. Wielokrotnie słyszałem lub czytałem jak gracze zakładali, że Forza Horizon 6 to będzie nic innego jak ta sama gra, tylko na innej mapie. Teraz być może niektórych zaskoczę, ale… na ten moment przyznaję tym osobom rację. Po pierwszej godzinie spędzonej z grą miałem dokładnie takie samo zdanie. Oczywiście tutaj bardzo wyraźnie zaznaczam, że była to wersja preview, która była bardzo mocno okrojona i to nie tylko pod kątem zawartości lub dostępnych wyzwań, ale nawet cała mapa nie była dostępna (choć i tak był sporty kawał terenu do ogrania). Generalnie od pierwszego momentu gdy chwyciłem za pada, jeszcze na standardowym ustawieniu realizmu i poziomu trudności, od razu poczułem się tak samo jakbym odpalił piątą odsłonę. Ba, gra nawet interfejsem i menusami nie próbuje mamić gracza, że jest inaczej. Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach, ale nawet jeśli tych drobnych niuansów nie uda się wszystkim wychwycić, to nie powiedziałbym, że należy się obawiać „tej samej gry w nowym wydaniu”. Formuła Forzy jest sprawdzona, dopracowana, a gracze pokochali model jazdy z piątki, więc poniekąd rozumiem studio, które nie chciałoby tego zaprzepaścić wymuszając jakieś zmiany dla samej zasady, w momencie w którym chcą oddać fanom najbardziej wyczekiwany region.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Więc tak, nowa Forza Horizon 6 to sprawdzona formuła, którą przeniesiono do Japonii i dodano kilka nowych elementów. Rzecz w tym, że region, który nam udostępniono znacząco różni się od Meksyku w którym spędziliśmy ostatnie lata i w wielu momentach pozytywnie wpływa to na rozgrywkę. Zmierzam do tego, że konstrukcja mapy i poszczególnych lokacji pozwala na więcej możliwości zabawy na różnych płaszczyznach. Fani wysokich prędkości, precyzji i przyczepności mają dziesiątki kilometrów dróg oraz kilka torów na których mogą się wyszaleć. Jeden z obiektów ewidentnie jest wzorowany na japońskiej Tsukubie, co jest miłym oczkiem puszczonym do fanów motorsportu. Zwolennicy jazdy bokiem znajdą pełno miejscówek w których będą mogli dać popis swoich możliwości i nie mówię tu tylko o słynnej krętej drodze gdzie narodził się drift czy też o garażu nawiązującym do filmu Tokyo Drift (oj, eastger eggów jest tu od groma), ale także o układzie wielu ulic czy to w centrum Tokio czy to w pomniejszych mieścinkach.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Niektóre drogi same zachęcają do ustawienia samochodu bokiem i obserwowania jak dym leci spod kół. Nowa mapa zachęca także do eksploracji, która moim zdaniem jest znacznie bardziej podkreślona aniżeli w piątce. Cała Japonia, podobnie jak w naszym rodzimym JDM: Japanese Drift Master, jest przepełniona wszelakimi easter eggami, nawiązaniami do popkultury lub miejscówkami znanych z wielu fotografii. Naturalnie są także charakterystyczne miejsca prosto z Japonii jak choćby skrzyżowanie Shibuya, albo parking Daikoku i te są zaznaczone na mapie. Resztę pomniejszych easter eggów trzeba szukać już samemu, ale jest to świetna zabawa. Jako fan Gundama bardzo ucieszyłem się gdy znalazłem swojego pierwszego, albo port kosmiczny z gigantyczną rakietą czy nawet urokliwą świątynię na odludziu. Do tego dochodzą murale, bilboardy, naprawdę smaczków jest pełno i warto ich szukać, bo nie raz można się zwyczajnie uśmiechnąć.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

GramTV przedstawia:

Poza tym, że sama mapa ma fajny układ dróg, fajnie zaprojektowane biomy, które płynnie się przeplatają, to wygląda przy tym obłędnie. Tu bez dwóch zdań Japonia bije Meksyk na głowę. Pola, lasy, góry, wody, miasteczka i główna metropolia jaką jest Tokio – to wszystko wygląda fenomenalnie. Wszystko jest pełne szczegółów i charakterystycznych dla danych miejsc detali. Twórcom faktycznie udało się oddać monumentalność Tokio, a nocna jazda w świetle neonów i wszelakiego oświetlenia zapiera dech w piersiach. Jest taki jeden punkt w którym lubię się zatrzymać. To wysokie wzniesienie z którego widać całą panoramę miasta wraz z portem. Cudowny widok. Narzekałem, że w piątej odsłonie odczuwałem za dużo monotonii, ponieważ między drogami mało się działo, ale szóstka eliminuje ten problem – z całym szacunkiem do Meksyku, który zapewne po prostu tak wygląda. Klimat Japonii został oddany w stu procentach.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Jak już wspomniałem, dostępnej zawartości nie było zbyt wiele. Po krótkim prologu mogłem wybrać jeden z samochodów, a następnie resztę albo dostawałem po jakiejś misji, albo znajdywałem je na mapie niczym w startym Need for Speed Most Wanted z 2012 roku i musze przyznać, że szukanie nowych samochodów było fajnym zajęciem, choć nie do końca działa to w sposób jaki sobie wyobrażałem. Zmierzam do tego, że na mapie są spoty z samochodami i zauważyłem, że po powrocie do danego miejsca gra podstawiała inny pojazd do kupienia. Potem szybki teleport w inne miejsce, znowu powrót do spotu i ponownie stał tam samochód, ale już inny. Wolałbym, aby były one porozrzucane w losowych miejscach i jak raz jakiś kupimy to wówczas zniknie, a wtedy zaczniemy szukać kolejnego. To oczywiście mógł być jakiś błąd, wszak to wersja preview, ale jeśli taki był zamysł twórców, to trochę szkoda, bo zabija on fun z odkrywania unikatowych pojazdów w świecie gry. Wystarczy po prostu spamować miejscówkę z furą, a limitem będzie tylko i wyłącznie kasa. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy tegoroczna Forza Horizon stawia duży nacisk na losowania i obrzucanie gracza nagrodami, a w szczególności darmowymi wozami, ponieważ ten element był nieaktywny. W czasie swojej gry dorobiłem się kilku fajnych fur, które można było jedynie stuningować mechanicznie i pod kątem wizualnym, ale tylko w zakresie błotników, spoilerów i tym podobnych. Opcje z malowaniem i jakimiś naklejkami były niedostępne. Tuning wygląda dokładnie tak samo jak w piątce, więc każdy kto w nią grał bez problemu się tu odnajdzie.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

W różnych rejonach świata są także porozstawiane motocykle, które choć bez licencji, wyglądają kropka w kropkę jak sportowe BMW S1000RR. Teoria głosi, że w tej odsłonie twórcy zaskoczą nas motocyklami, którymi będziemy mogli jeździć. Jeśli tak, to jestem kupiony jak paczka żelek. Mimo wszystko może to być po prostu miły dodatek wizualny. Co ciekawe, takie motocykle możemy postawić na przykład w swoim garażu. Tak, była tu możliwość konfigurowania i umeblowania własnego garażu. Przyznaję, że było to bardzo intuicyjne. Nie spędziłem jednak w tym trybie zbyt wiele czasu, ponieważ takie “Simsowe” aktywności nigdy nie były czymś co mnie kręci w grach, ale po kilkudziesięciu minutach w garażu stwierdzam, że to może się podobać, a spora ilość dostępnych części sprawia, że zobaczymy w maju w sieci nie jedną szaloną kanciapę na fury.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6
Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Ostatni czwartek

Panie Redaktorze - nie wiem na ile jest Pan w temacie (i czy wogóle zwraca Pan na to uwagę) ale wiem że jedną z większych bolączek społeczności były dwie rzeczy - "reużywanie" przestarzałych modeli aut (pamiętające jeszcze czasy starszych Forza Motorsport) i słabe dźwięki silników. Pewnie większość graczy nawet na to nie zwróci uwagi, ale pamiętam te dramy na forach (śledziłem je swego czasu bo byłem ciekaw np. jakie auta będą wypuszczane w kolejnych paczkach). Playground obiecało że poprawi oba aspekty, ale z nimi nigdy nie wiadomo... więc ciekaw jestem jakie tutaj będą wrażenia.

Ja w sumie czekam - specjalnie przeskoczyłem "piątkę" bo stwierdziłem że poza technologicznym ulepszeniem nie ma tam aż tak wielkiego progresu względem 4 którą "wymaksowałem". Ostatnio nawet kupiłem kierownicę i odpaliłem 4 - zabawa przednia, planuje wykorzystać też właśnie w 6 (mam nadzieje że nie będzie jakiś jaj z kompatybilnością).