Felieton

Producenci gier zaczynają płacić dywidendy. Czy brać to pod uwagę przy inwestycji?

Mateusz Mucharzewski, 12.07.2019 09:00 0

Do tej pory spółki growe nie uchodziły za te, w które warto inwestować pod kątem dywidendy. Coraz więcej studiów zaczyna jednak dzielić się zyskiem. Czy to coś zmienia?

O inwestowaniu w spółki gamingowe mówi się już tak długo i intensywnie, że zaczyna brakować nowych tematów do dyskusji. Niespodziewanie kolejny pojawił się w tym roku. Są nim dywidendy, czyli roczny zysk firmy wypłacany akcjonariuszom proporcjonalnie do posiadanych przez nich udziałów. Wiele dużych i dojrzałych przedsiębiorstw co roku dzieli się swoim dochodem. W końcu korzystanie z zysku przedsiębiorstwa to przywilej jego właścicieli. Mniejsze firmy oraz te, które są na etapie szybkiego rozwoju, zazwyczaj wolą zachowywać zarobione pieniądze i przeznaczać ja na kapitał zapasowy czy inwestycje. Do takich zalicza się spółki gamingowe. Od kolejnych studiów nikt nie oczekiwał, że będą dzielić się zyskiem. Inwestorzy mają zarabiać przede wszystkim na wzroście ich wartości. Status quo przerwał jednak CD Projekt, który w zeszłym roku zdecydował przekazać akcjonariuszom połowę z liczącego ponad 200 mln zł zysku wypracowanego w 2017 roku. Wtedy to był wyjątek potwierdzający regułę. Nie zmieniła tego również dywidenda, którą pierwszy raz wypłacił PlayWay. Coś jednak zmieniło się w tym roku, stąd moja propozycja omówienia tego tematu.

W tym roku nie jedna czy dwie, a cztery spółki gamingowe wypłaciły dywidendę. Najwięcej akcjonariuszom podaruje CD Projekt, który ponownie na ten cel przeznaczy 100,9 mln zł. To praktycznie cały zysk z 2018 roku. Również PlayWay zdecydował się podzielić zeszłorocznym dochodem (16,4 mln zł). Pewnym zaskoczeniem mogą być kolejne studia. Wchodzące do absolutnego TOP-u polskich spółek gamingowych Ten Square Games wypłaci akcjonariuszom 27,3 mln zł (zysk w 2018 roku wyniósł 36,5 zł). Największym zaskoczeniem jest jednak dywidenda wypłacona przez małą firmę z NewConnect. Jest nią Ultimate Games, spółka-córka PlayWay, która ma podobny model biznesowy (niskie koszty, dużo premier, sporo symulatorów w portfolio). Firma zdecydowała wypłacić posiadaczom akcji 1,83 mln zł z wynoszącego 2 mln zł zysku za 2018 rok.

Kto najwięcej skorzysta na dywidendach?

Łącznie te cztery spółki przekazały w ostatnim czasie swoim akcjonariuszom 146,43 mln zł. Większość tej kwoty trafi do kieszeni ich założycieli i prezesów. Ze 100 mln zł dywidendy wypłaconej przez CD Projekt aż 22,6 mln zł zasili konto trzech głównych akcjonariuszy i obecnie najważniejszych osób w firmie – Marcina Iwińskiego, Adama Kicińskiego oraz Piotra Nielubowicza. Z kolei pozostający od lat poza firmą jej współzałożyciel, Michał Kiciński, zainkasuje 11 mln zł. Na dywidendzie wypłaconej przez PlayWay najwięcej zarobi założyciel i prezes firmy, Krzysztof Kostowski. Jego konto powiększy się o 6,7 mln zł. Nieco mniej dostanie założyciel portalu Nasza Klasa, a obecnie twórca i prezes Ten Square Games – Maciej Popowicz. On dzięki posiadanym udziałom otrzyma 10,7 mln zł. Najmniej wzbogaci się za to Mateusz Zawadzki, prezes Ultimate Games. Za swoje 9,11% udziałów w spółce otrzyma 166 tysięcy zł.

Wielu może zapytać dlaczego te firmy wypłacają dywidendę zamiast inwestować posiadany kapitał. Powód jest dosyć prosty – wszystkie cztery firmy stać na to, aby podzielić się pieniędzmi z akcjonariuszami. Dla CD Projektu wypłacenie aż 100 mln zł nie jest wielkim problemem, ponieważ spółka ma obecnie ponad 600 mln zł rezerw, z którymi nie wie co zrobić (albo jeszcze nie chwali się swoimi planami). W tym roku, głównie za sprawą poprawy wyników GOG-a oraz nowych premier (Wiedźmin 3 na Switcha oraz kilka dodatków do Gwinta), zysk nie powinien rozczarować. Nawet jeśli nie uda się powtórzyć wyniku z 2018 roku, spółka i tak będzie w stanie osiągnąć kilkadziesiąt milionów złotych zysku przy utrzymaniu obecnego, bardzo wysokiego poziomu inwestycji w nowe projekty. Z kolei w 2020 roku CD Projekt czeka eksplozja wyników finansowych wynikająca z premiery Cyberpunka 2077. Wtedy zyski powinny być tak duże, że 100 mln zł dywidendy nie będzie kwotą robiącą na kimkolwiek wrażenia. Narzekać nie powinno również Ten Square Games. Spółka niedawno poinformowała, że szacunkowe przychody w II kwartale tego roku wyniosły aż 49,7 mln zł. Dla porównania, w analogicznym okresie zeszłego, rekordowego dla spółki roku, sprzedaż wygenerowała „tylko” 23,9 mln zł. Należy więc spodziewać się znaczącej poprawy wyników finansowych.

Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku PlayWay. W tym roku możliwe, że zabraknie tak dużej premiery jaką w 2018 roku było House Flipper, ale spółce uda się to odbić na innych grach. Ważne na pewno będzie kilka debiutów konsolowych. Pierwszy, czyli niedawno wydany Car Mechanic Simulator, już generuje bardzo wysokie wyniki sprzedaży. Do tego dochodzi Uboat, Garden Flipper (DLC do House Flipper) i kilka innych, potencjalnych hitów. Spółka może więc spokojnie dzielić się zyskiem, ponieważ ten rok może przynieść jeszcze lepsze wyniki. Na koniec pozostaje Ultimate Games. Przedsiębiorstwo ma fundusze wystarczające na sfinansowanie bieżących projektów i kalendarz premier pozwalający patrzeć w przyszłość z optymizmem. Wysokie przychody powinny generować takie gry jak Phantom Doctrine, Hard West i Thief Simulator na Switcha czy konsolowa wersja największego hitu spółki, czyli Ultimate Fishing Simulator. W planach na ten rok jest również Deadliest Catch: The Games, czyli kolejny symulator z dużym potencjałem.

Kto kolejny do wypłacenia dywidendy?

W zeszłym roku brałem udział w konferencji poświęconej gamingowi, która odbywała się w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W trakcie jeden z prezesów (znana spółka z New Connect) stwierdził, że jeśli producent gier płaci dywidendę, oznacza to że jest to efekt złego zarządzania. Jak pokazałem na powyższych przykładach, wszystkie cztery spółki wcale nie muszą mieć problemów finansowych z powodu wypłacenia akcjonariuszom zysku za 2018 rok. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej opinii jest sporo racji. Gamedev to bardzo trudny rynek, z którym wiąże się wiele problemów. Bardzo często sytuacja finansowa firmy uzależniona jest od powodzenia kolejnych gier. Wtedy dobrze jest posiadać odpowiednie zapasy gotówki, aby w razie czego mieć środki na dalsze finansowanie. Wiele jest przecież historii studiów, które święciły liczne sukcesy, ale wystarczył jeden nieudany projekt, aby cała firma zbankrutowała. Również na polskiej giełdzie znane są przypadki studiów, które po kilku latach dużych zysków wchodziły w chudy okres. Tak było z CI Games, Artifex Mundi czy Vivid Games. Również Cherrypick Games borykało się w 2018 roku z problemem topniejących zysków. Branża gier charakteryzuje się dużą zmiennością, przez co wiele studiów unika dywidendy charakterystycznej głównie dla firm o stabilnej sytuacji finansowej.

Warto też pamiętać, że wiele spółek z branży zostawia wypracowane zyski na przyszłość, aby mieć z czego finansować inwestycje. Przykładowo 11 bit Studios przeznacza zarobione pieniądze na kupno nowej siedziby, zwiększenie budżetów gier z działu wydawniczego czy tworzenie kolejnych własnych zespołów deweloperskich. Coraz ambitniejsze cele stawia sobie również Bloober Team, który dzięki inwestycjom wyda w tym roku aż dwa duże horrory – Layers of Fear 2 oraz Blair Witch. Na giełdzie (głównie NewConnect) jest również wiele mniejszych spółek, dla których zyski są okazyjne lub dalekie od ich ambicji. One wszystkie zarobione pieniądze inwestują w dalsze prace i kolejne projekty, które pozwolą wejść na wyższy poziomi. Należy więc uznać, że w polskich warunkach dywidenda spółki gamingowej faktycznie jest czymś nietypowym. Mimo iż w tym roku aż cztery spółki podzieliły się zyskiem z akcjonariuszami, należy to traktować w kategorii wyjątku potwierdzającego regułę. Jeszcze wiele wody upłynie w Wiśle zanim doczekamy się czasów, w których dywidenda od rodzimego producenta gier będzie czymś naturalnym. Branża, mimo iż rozwinięta, nadal jest na dorobku. Najlepiej to widać po danych widocznych w podsumowaniu przychodów i zysków rodzimych deweloperów. Większość ekip dopiero buduje swoją pozycję na rynku.

Stopa dywidendy spółek gamingowych

Na osobny akapit zasługuje kwestia stopy dywidendy. Ten wskaźnik pokazuje jak duży jest wypłacony akcjonariuszom zysk w stosunku do wartości spółki. Im jego wartość jest wyższa, tym więcej zarobią posiadacze akcji. W skrócie wygląda to tak, że jeśli posiadasz udziały w firmie o wartości 10 000 zł, a stopa dywidendy wynosi 10%, otrzymasz 1 000 zł brutto (od tego należy odliczyć 19% podatku od zysku kapitałowego, potocznie nazywanego podatkiem Belki). Przy stopie dywidendy na poziomie 1% twój dom maklerski przeleje ci tylko 100 zł. Tyle teorii.

Jak to wygląda w przypadku branży gier wideo? Niestety nie ma się specjalnie czym chwalić. Najwięcej akcjonariuszom wypłacił CD Projekt, ale przy ogromnej wartości spółki daje to stopę dywidendy na poziomie jedynie 0,5%. Niewiele więcej zarobią posiadacze papierów PlayWay i Ultimate Games – odpowiednio 1,4% oraz 1,75%. Najwięcej daje zarobić Ten Square Games. Ten producent gier mobilnych zaoferował swoim akcjonariuszom stopę dywidendy na poziomie 3,4%. Na tle całego rynku nie jest to zbyt dużo. Notowana na polskiej giełdzie litewska spółka Inter Rao wypłaciła w tym roku dywidendę ze stopą na poziomie 18,71%. Dla porównania, gdyby taki wynik chciał osiągnąć CD Projekt, zamiast 100 mln zł musiałby wypłacić ok 3,7 mld zł. Dużo płaci w tym roku również Cognor Hol (17%) oraz Atlanta Pol (16,84%). Da się również znaleźć sporo spółek ze stopą dywidendy powyżej 10%. To jednak tylko wyjątki. Średnia dla rynku w tym roku to 4,8%, a mediana (lepiej oddaje rzeczywistość w obecności skrajnych wartości) 4%. Na tym tle dywidendy ze spółek gamingowych nadal pozostają w najlepszym wypadku skromne.

Wnioski z tego są następujące. Jeśli inwestujesz w spółki tworzące gry wideo, na razie dywidendę możesz traktować jedynie jako niewielką, ale miłą niespodziankę. Mimo iż w tym roku aż cztery spółki zdecydowały się na podzielenie zysku, nadal stanowią one mniejszość. Niewiele również wskazuje na to, aby w przyszłości w ich ślady miało pójść więcej firm. Większość studiów odkłada zarobione pieniądze na gorsze czasy lub inwestuje je w rozwój. Inna sprawa, że dotychczasowe dywidendy są na bardzo niskim poziomie. W tym roku średnia stopa dywidendy spółek gamingowych wyniosła marne 1,76%. To zdecydowanie zbyt mało, aby inwestować z myślą głównie o zarabianiu na podziale zysków. Do tego zdecydowanie lepiej nadają się inne przedsiębiorstwa notowanie na polskiej giełdzie. W rodzimych deweloperów nadal powinno się inwestować głównie z nadzieją na wzrost wartości akcji.


Na koniec mała adnotacja. W tym roku oficjalnie jeszcze jedna firma zdecydowała się na wypłatę dywidendy. Była to spółka Frozen District, która w 2018 roku zarobiła nieco ponad 19 mln zł. Tak świetny wynik zapewniła ogromna popularność symulatora House Flipper. Większość tej kwoty (15,2 mln zł) trafiło do głównego akcjonariusza, czyli PlayWay. Z uwagi na fakt, że Frozen District nie jest spółką giełdową, postanowiłem wspomnieć o niej tylko w postaci tej krótkiej wzmianki.

najnowsze