Jeden z najgorszych gamingowych newsów dotyczy skasowania jakiejś gry. W szczególności jest to bolesne, kiedy mówimy o produkcji już zapowiedzianej, która z jakiegoś powodu musi trafić do kosza – najczęściej przez problemy produkcyjne czy brak pieniędzy. W ten sposób musieliśmy pożegnać się z wieloma bardzo ciekawymi produkcjami, również od rodzimych twórców.
Dzisiaj przypomnimy sobie dziesięć najciekawszych historii – polskie skasowane gry, które mogły być dużymi hitami. Jak zaraz się przekonacie, niektóre z tych produkcji kosztowały nawet setki milionów złotych, a i tak nigdy nie trafiły do sprzedaży.
10 największych skasowanych polskich gier – ranking najciekawszych anulowanych tytułów
10. Sacrilegium – Alan Wake, ale z wampirami
Zaczynamy od dawno zapomnianego Reality Pump, które w pewnym momencie było w trójce największych i najważniejszych studiów w Polsce. Krakowski zespół upadł krótko po tym, jak wszedł na swój szczyt. Po sukcesie Two Worlds (obu odsłon) deweloper rozmienił się na drobne, tworząc kilka gier jednocześnie. Najciekawiej z tego wszystkiego wyglądało Sacrilegium, które łączyło horror z survivalem i action adventure. Były tam wampiry i lekka nutka Alana Wake’a. Gra była nawet pokazywana na zamkniętych pokazach dla mediów (również na nich byliśmy). Wyglądało to bardzo ciekawie, ale niestety wszystko trafiło do kosza przez złe zarządzanie studiem, które w pewnym momencie chwyciło zbyt wiele srok za ogon.
9. They – Wielkie ambicje przegrały z wielkim kryzysem
Kolejna gra, która doprowadziła do zamknięcia legendarnego studia to They – shooter science fiction od doświadczonego zespołu Metropolis Software. Po Infernalu warszawski zespół wysoko postawił sobie poprzeczkę, ale wydawało się, że to może się udać. Pierwsze materiały wyglądały świetnie, a fabułę miał tworzyć Jacek Dukaj. Po przejęciu przez CD Projekt wydawało się, że to będzie wielki hit. Przyszedł jednak kryzys, a wraz z nim wycofanie się wydawcy. Studio nie miało finansowania, co wymusiło skasowanie projektu i rozpad zespołu, którego trzon założył później 11 bit studios.
8. Chrome 2 – Wielkie mechy, których nigdy nie rozwalimy
Pozostajemy w podobnym okresie, kiedy niemal każde duże polskie studio skasowało jakąś grę. W przypadku Techlandu było to Chrome 2 – sequel największego wówczas hitu wrocławskiego dewelopera. FPS charakteryzował się przede wszystkim walkami z gigantycznymi mechami. Do dzisiaj robi to ogromne wrażenie i trudno mi sobie przypomnieć inną grę, która to zrobiła. Niestety Techland nie był w stanie sam zrealizować tego projektu, a brak wydawcy sprawił, że konieczne było skasowanie go. To samo spotkało shooter Warhound, który powstawał w tym czasie. Jedyną grą z tamtego czasu, która przetrwała, jest Dead Island. Techlandowi udało się to, co nie wydarzyło się w Reality Pump i Metropolis Software – mimo skasowania gry, studio przetrwało i wydało nowy hit.
7. Come Midnight – Niedokończona detektywistyczna zagadka
Do kompletu dużych polskich studiów z tego czasu brakuje już tylko People Can Fly. W czasach prac nad Come Midnight deweloper był na fali po wielkim sukcesie Painkillera. Zamiast stworzyć nową odsłonę tej serii, warszawska ekipa zdecydowała się na coś nowego – horror noir, mocno napędzany historią i detektywistyczną opowieścią. Wydawało się, że to będzie nowy hit People Can Fly. To były jednak czasy dużego uzależnienia od wydawców, których zmiana decyzji decydowała o losach gry. Tak było w tym przypadku – THQ musiało wycofać się z jednego z europejskich projektów i zdecydowało się pożegnać z Come Midnight, pozostawiając sobie tylko ukraińskiego Stalkera.
Największe anulowane gry – polskie tytuły
6. Project Dagger – Sierota po Take-Two Interactive
Przechodzimy do współczesnych projektów – takich, które nigdy nie zostały oficjalnie ogłoszone, choć wiedzieliśmy o ich istnieniu. Zaczynamy od People Can Fly – studio w przeszłości skasowało całkiem sporo gier, zwłaszcza w ostatnim czasie. Jednym z takich tytułów jest Project Dagger. O grze wiemy tylko tyle, że tworzona była na zlecenie Take-Two Interactive. Niestety wycofanie się wydawcy spowodowało ogromne problemy. Przez jakiś czas PCF próbował samodzielnie realizować ten projekt, ale ostatecznie poddał się. Spółka nie miała własnych pieniędzy na dokończenie gry, a żaden inny wydawca nie zdecydował się sfinansować dokończenia prac. Ostatecznie odpisy na Project Dagger wyniosły około 70 mln złotych.
5. Project 8 – Trzy gry, jedna porażka
Historia Project 8 na pewno jest dobrze znana stałym Czytelnikom gram.pl, ponieważ jako jedyni szczegółowo opisywaliśmy losy tej gry. W rzeczywistości były to trzy różne produkcje, które przepadły każda z innego powodu. Polecam mój reportaż na ten temat, bo to jedna z ciekawszych historii w polskim gamedevie, pokazująca jak trudne może być tworzenie gier wideo. W szczególności jeśli studio wysoko stawia sobie poprzeczkę i chce stworzyć coś innowacyjnego. Ostatecznie 11 bit studios zmarnowało 50 mln złotych.
4. Wieloosobowy Cyberpunk – Gwiazdy Techlandu pracujące dla CD Projektu
Kolejna gra, o której wiemy bardzo mało – może nawet najmniej ze wszystkich opisanych. Faktem jest, że CD Projekt kupił w 2018 roku studio Strange New Things, które miało stworzyć multiplayerową produkcję w świecie Cyberpunka. Zespół był nieznany graczom (nie wydał wcześniej żadnej gry), ale w branży budził respekt. Jego założycielem był Paweł Zawodny, przez wiele lat kluczowa postać w Techlandzie, który na pokładzie miał wielu weteranów tego studia. Niestety całe zamieszanie związane z Cyberpunkiem 2077, z nieudaną premierą na czele, spowodowało zakończenie prac i skupienie na naprawianiu stanu technicznego trybu single player. Obecnie Strange New Things, przemianowane po przejęciu na CD Projekt RED Wrocław, nadal działa, ale nic nie wskazuje na to, aby miało wrócić do porzuconego projektu.
Jakie są największe polskie skasowane gry?
3. Project Gemini – Outriders 2?
A na podium ponownie People Can Fly. Co gorsza, nie ostatni raz. Pamiętacie Outriders? Całkiem sympatyczny shooter, z ogromnym potencjałem, zabitym krótko po premierze przez stale upadające serwery. Istnieje prawdopodobieństwo, że przez kilka lat powstawał sequel. PCF pracował nad Project Gemini, które finansowało Square Enix. Niestety w zeszłym roku japoński wydawca nagle zerwał kontakt z polskim studiem i odciął gotówkę. To zmusiło studio do zaprzestania dalszych prac i dokonania dużych odpisów. Gemini to też jeden z powodów obecnych, dużych problemów People Can Fly.
2. RPG Techlandu – Wiedźmin od twórców Dying Light
Każdy chce mieć swojego Wiedźmina – takie hasło usłyszałem, kiedy Techland zapowiedział prace nad własnym fantasy RPG. W projekt zaangażowana była między innymi Karolina Stachyra, która na koncie ma pracę przy Wiedźminie, w tym przy słynnym wątku Krwawego Barona w Dzikim Gonie. Od ogłoszenia do skasowania minęła mniej więcej dekada, w czasie której Techland nie pokazał nic oprócz oficjalnych deklaracji, że gra powstaje. Ostatecznie z obietnicą nowego RPG pożegnaliśmy się w zeszłym roku, kiedy studio dokonało odpisów na kwotę 115 mln zł. Oficjalnie deweloper nigdy nie powiedział, że to właśnie ta gra trafiła do kosza, chociaż nieoficjalnie wskazuje się właśnie na nią. Informacje o niej zniknęły też z ofert pracy.
1. Project Bifrost – Największe marnotrawstwo PCF
Jeszcze raz nieszczęsne People Can Fly, które w ostatnich kilku latach przepaliło ogromne pieniądze na projekty, które trafiły do kosza. W większości finansowali je wydawcy, ale tak nie było w przypadku Bifrosta. O grze nic nie wiemy. Znając to studio, był to pewnie jakiś akcyjniak. Niestety przez pogarszającą się sytuację ekonomiczną (głównie wynikającą z zawieszenia prac nad Project Gemini) i brak pozyskania wydawcy, PCF zamknął projekt, zwolnił część pracowników i dokonał odpisów na niewyobrażalną kwotę 213 mln złotych. Cokolwiek to było, inwestycja okazała się katastrofalna w skutkach.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!