Start pre-orderów GTA VI to dobry moment na to, aby porozmawiać o oczekiwaniach dotyczących tej gry. Nadal wiemy o niej bardzo mało, a Rockstar Games podrzuca tylko okruszki. Wiemy o wielkiej mapie, coraz większym realizmie, żyjącym mieście i wielu kontekstowych wydarzeniach, których doświadczymy w nowym Vice City. Realizm, wiarygodność i ogromna skala. To jednak nie wszystko, czego oczekujemy od GTA VI.
Seria Grand Theft Auto ma kilka bardzo charakterystycznych elementów. Takich, które są z tą serią od lat. Mimo że od premiery piątki minęło aż 13 lat, a co za tym idzie branża i gracze mocno się zmienili, nie wszystko powinno być nowe. Kilka stałych elementów gangsterskiego cyklu powinno pojawić się również w GTA VI. Co trafiło na listę?
A Wy, jakie macie oczekiwania po GTA VI?
10. Znajdźki
GTA zawsze słynęło z dużej liczby znajdziek – figurek w Vice City czy gołębi w GTA IV. Dzisiaj to już jednak ciekawostka, bo element ten nie wpływa szczególnie mocno na przebieg rozgrywki i przyjemność z zabawy. Niektórzy jednak nadal lubią jeździć po mieście z mapą i szukać skarbów. Nie jest to priorytet, ale jednak chciałbym, aby ten element został. Najlepiej w rozbudowanej formie, gdzie znajdźki są później eksponowane w jakimś miejscu (np. rezydencja głównych bohaterów). Dobrze też, aby niosły one za sobą dodatkowe bonusy w postaci broni czy ciuchów.
9. Misje prawdziwych zawodów
Kto nie jeździł taksówką czy karetką w Vice City czy San Andreas, nie wie czym jest prawdziwe GTA. Te misje prawdziwych zawodów zawsze były ciekawym dodatkiem, który pozwalał złapać oddech po kolejnych strzelaninach i napadach. To także sposób na większe wczucie się w klimat i atmosferę gry. Liczę więc na to, że Rockstar Games nie zapomni o tym i w GTA VI też znajdziemy coś takiego. Zawsze da się to ciekawie rozbudować i zrobić z tego dużą, poboczną aktywność, która zadowoli wszystkich, którzy chcą czegoś więcej od takiej gry.
8. Kupowanie interesów
Ten punkt nieco łączy się z poprzednim, bo często jedno wynikało z drugiego. Po zarabianiu dużych pieniędzy zawsze fajnie było kupić jakiś interes, który nie zawsze działał legalnie. To wiązało się z dodatkowymi misjami, które w GTA V były całkiem rozbudowane. Ich wykonanie pozwalało jeszcze lepiej zarabiać. To dobrze pasowało do symulatora gangstera, który na pewnym etapie chce dywersyfikować swoje dochody i niektóre też zalegalizować. Nie wyobrażam więc sobie GTA VI bez możliwości wydawania pieniędzy na interesy. W szczególności liczę na możliwość kupienia własnego salonu samochodowego – podobnie jak miało to miejsce w Vice City. Kupno klubu Malibu to już w ogóle marzenie.
7. Duża liczba napadów
Napady to znak rozpoznawczy GTA. W szczególności ostatnia odsłona mocno stała tym tematem, dzięki czemu mogliśmy wykonać kilka imponujących skoków. To, że ten element pojawi się w szóstce, nie jest specjalnie kontrowersyjne i ryzykowne. Nikt chyba nie uważa, aby było inaczej. Chciałbym jednak, aby ten aspekt ponownie był kluczowy i to właśnie on odpowiadał za największą część emocji. Oczywiście nie może zabraknąć dłuższych przygotowań, dzięki czemu każdy skok będzie wyjątkowym przeżyciem.
6. Kultowe pościgi
Fani Rockstara jednego nie wybaczą – brak kultowych gwiazdek określających poziom pościgu. To ikoniczny element gry, który nawet w bardziej realistycznych odsłonach po prostu musi się pojawić. Może być nieco inny, ale musi być. Jestem w stanie przeboleć brak słynnych lakierników w mgnieniu oka zmieniających poziom zainteresowania policją. Pogodzę się z tym. Mimo wszystko GTA VI musi mieć wiele elementów, które pokochali fani w poprzednich odsłonach. Na pewno pościgi w kluczowych fabularnie momentach będą spektakularne, ale w czasie normalnej rozgrywki też musimy poczuć ducha GTA.
5. Genialna ścieżka dźwiękowa
Nie mam większych wątpliwości, że przy budżecie jakim dysponuje Rockstar Games, ścieżka dźwiękowa będzie pełna fantastycznych utworów. Z tego ten producent zawsze był znany. Liczę jednak, że tym razem Gwiazdy Rocka pójdą krok dalej. Ja nie chcę tylko fajnych i klimatycznych utworów w stacjach radiowych. Liczę, że wiele kluczowych fabularnie momentów będzie uzupełnionych o fantastyczny soundtrack. Już Red Dead Redemption II potrafiło zbudować wielkie emocje piosenkami. W GTA VI musi to być na mistrzowskim poziomie.
4. Dużo możliwości wydawania kasy
Wcześniej wspomniałem o kupowaniu interesów. Tutaj idziemy o krok dalej. Mocno trzymam kciuki za to, aby Rockstar Games nie tylko zaoferował nam mnóstwo zadań i możliwości zarabiania kasy, ale też wydawania jej. Na przykład jak w Vice City, gdzie mieliśmy sporo luksusowych rezydencji do kupienia. Po prostu nie chcę, aby gra budowała napięcie przygotowaniami do wielkiego napadu, po zakończeniu którego nie ma co zrobić z nagrodą. Oby tylko nie skończyło się głównie na kosmetyce, typu nowe ciuchy.
3. Realizm... ale w granicach rozsądku
Screeny i trailery z GTA VI wyglądają imponująco. Widać tam nie tylko piękną grafikę, ale też gigantyczną dbałość o szczegóły. Dużo się też mówi o realistycznie żyjącym świecie. To dobrze, ale nie chciałbym, aby wiarygodność przysłoniła radość z gry. Marzę więc, aby GTA VI było realistyczne, ale w granicach rozsądku. Myślę, że Red Dead Redemption II dobrze pokazuje, jak należy to zrobić. Ta produkcja zgrabnie łączy realizm z grywalnością, oferując nam niezwykłe doświadczenie. Gra jednak musi być grą, a nie filmem. GTA VI ma więc punkt odniesienia, którego musi się trzymać.
2. Kampania na pierwszym planie
Jedno w nadal skromnej kampanii promocyjnej GTA VI jest dla mnie szczególnie ważne – ani słowa o GTA Online. Mimo ogromnej popularności tego trybu jestem jego wielkim przeciwnikiem. Właśnie z tego powodu na nowe GTA czekaliśmy aż 13 lat. Wiadomo, że w trybie wieloosobowym są gigantyczne pieniądze, ale klasyczna kampania też sprzeda się wyjątkowo dobrze. Trzymam więc kciuki za to, aby Rockstarowi nie wpadło do głowy pomysł, aby GTA VI było imponującym, ale jednak tylko wstępem do nowego wcielenia GTA Online. Fabuła, postacie, miasto i klimat nadal muszą być na pierwszym miejscu, bo bez tego Grand Theft Auto straci swój budowany przez dwie dekady blask.
1. Brak obaw o poprawność polityczną
Rockstar Games nigdy nie bał się kontrowersji i łamania tabu. Producent GTA nie miał hamulców przy żadnej z części. W piątce nawet braliśmy udział w interaktywnej scenie tortur. Nie było też świętości w kwestii tego kto i co było parodiowane. Wiemy, że obecne czasy są nieco inne, a wrażliwość niektórych grup społecznych jest ogromna. Oczekuję jednak, że Rockstar Games w żadnym momencie nie przestraszy się i ponownie wyznaczy nowe standardy tego, co można zrobić w grze wideo. Nie chodzi tutaj o kontrowersje same dla siebie, a o pełną swobodę twórczą, której efektem mają być sceny, które zapamiętamy na lata.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!