Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

Mateusz Mucharzewski
2026/07/04 10:00
4
0

Gry ewoluują, ale pewne rzeczy powinny zostać bez zmian. Grand Theft Auto VI, mimo wielu nowości, nie może zapomnieć o klasyce.

Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

Start pre-orderów GTA VI to dobry moment na to, aby porozmawiać o oczekiwaniach dotyczących tej gry. Nadal wiemy o niej bardzo mało, a Rockstar Games podrzuca tylko okruszki. Wiemy o wielkiej mapie, coraz większym realizmie, żyjącym mieście i wielu kontekstowych wydarzeniach, których doświadczymy w nowym Vice City. Realizm, wiarygodność i ogromna skala. To jednak nie wszystko, czego oczekujemy od GTA VI.

Seria Grand Theft Auto ma kilka bardzo charakterystycznych elementów. Takich, które są z tą serią od lat. Mimo że od premiery piątki minęło aż 13 lat, a co za tym idzie branża i gracze mocno się zmienili, nie wszystko powinno być nowe. Kilka stałych elementów gangsterskiego cyklu powinno pojawić się również w GTA VI. Co trafiło na listę?

A Wy, jakie macie oczekiwania po GTA VI?

10. Znajdźki

GTA zawsze słynęło z dużej liczby znajdziek – figurek w Vice City czy gołębi w GTA IV. Dzisiaj to już jednak ciekawostka, bo element ten nie wpływa szczególnie mocno na przebieg rozgrywki i przyjemność z zabawy. Niektórzy jednak nadal lubią jeździć po mieście z mapą i szukać skarbów. Nie jest to priorytet, ale jednak chciałbym, aby ten element został. Najlepiej w rozbudowanej formie, gdzie znajdźki są później eksponowane w jakimś miejscu (np. rezydencja głównych bohaterów). Dobrze też, aby niosły one za sobą dodatkowe bonusy w postaci broni czy ciuchów.

10. Znajdźki, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

9. Misje prawdziwych zawodów

Kto nie jeździł taksówką czy karetką w Vice City czy San Andreas, nie wie czym jest prawdziwe GTA. Te misje prawdziwych zawodów zawsze były ciekawym dodatkiem, który pozwalał złapać oddech po kolejnych strzelaninach i napadach. To także sposób na większe wczucie się w klimat i atmosferę gry. Liczę więc na to, że Rockstar Games nie zapomni o tym i w GTA VI też znajdziemy coś takiego. Zawsze da się to ciekawie rozbudować i zrobić z tego dużą, poboczną aktywność, która zadowoli wszystkich, którzy chcą czegoś więcej od takiej gry.

9. Misje prawdziwych zawodów, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

8. Kupowanie interesów

Ten punkt nieco łączy się z poprzednim, bo często jedno wynikało z drugiego. Po zarabianiu dużych pieniędzy zawsze fajnie było kupić jakiś interes, który nie zawsze działał legalnie. To wiązało się z dodatkowymi misjami, które w GTA V były całkiem rozbudowane. Ich wykonanie pozwalało jeszcze lepiej zarabiać. To dobrze pasowało do symulatora gangstera, który na pewnym etapie chce dywersyfikować swoje dochody i niektóre też zalegalizować. Nie wyobrażam więc sobie GTA VI bez możliwości wydawania pieniędzy na interesy. W szczególności liczę na możliwość kupienia własnego salonu samochodowego – podobnie jak miało to miejsce w Vice City. Kupno klubu Malibu to już w ogóle marzenie.

8. Kupowanie interesów, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

7. Duża liczba napadów

Napady to znak rozpoznawczy GTA. W szczególności ostatnia odsłona mocno stała tym tematem, dzięki czemu mogliśmy wykonać kilka imponujących skoków. To, że ten element pojawi się w szóstce, nie jest specjalnie kontrowersyjne i ryzykowne. Nikt chyba nie uważa, aby było inaczej. Chciałbym jednak, aby ten aspekt ponownie był kluczowy i to właśnie on odpowiadał za największą część emocji. Oczywiście nie może zabraknąć dłuższych przygotowań, dzięki czemu każdy skok będzie wyjątkowym przeżyciem.

7. Duża liczba napadów, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

6. Kultowe pościgi

Fani Rockstara jednego nie wybaczą – brak kultowych gwiazdek określających poziom pościgu. To ikoniczny element gry, który nawet w bardziej realistycznych odsłonach po prostu musi się pojawić. Może być nieco inny, ale musi być. Jestem w stanie przeboleć brak słynnych lakierników w mgnieniu oka zmieniających poziom zainteresowania policją. Pogodzę się z tym. Mimo wszystko GTA VI musi mieć wiele elementów, które pokochali fani w poprzednich odsłonach. Na pewno pościgi w kluczowych fabularnie momentach będą spektakularne, ale w czasie normalnej rozgrywki też musimy poczuć ducha GTA.

6. Kultowe pościgi, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

5. Genialna ścieżka dźwiękowa

Nie mam większych wątpliwości, że przy budżecie jakim dysponuje Rockstar Games, ścieżka dźwiękowa będzie pełna fantastycznych utworów. Z tego ten producent zawsze był znany. Liczę jednak, że tym razem Gwiazdy Rocka pójdą krok dalej. Ja nie chcę tylko fajnych i klimatycznych utworów w stacjach radiowych. Liczę, że wiele kluczowych fabularnie momentów będzie uzupełnionych o fantastyczny soundtrack. Już Red Dead Redemption II potrafiło zbudować wielkie emocje piosenkami. W GTA VI musi to być na mistrzowskim poziomie.

5. Genialna ścieżka dźwiękowa, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

4. Dużo możliwości wydawania kasy

Wcześniej wspomniałem o kupowaniu interesów. Tutaj idziemy o krok dalej. Mocno trzymam kciuki za to, aby Rockstar Games nie tylko zaoferował nam mnóstwo zadań i możliwości zarabiania kasy, ale też wydawania jej. Na przykład jak w Vice City, gdzie mieliśmy sporo luksusowych rezydencji do kupienia. Po prostu nie chcę, aby gra budowała napięcie przygotowaniami do wielkiego napadu, po zakończeniu którego nie ma co zrobić z nagrodą. Oby tylko nie skończyło się głównie na kosmetyce, typu nowe ciuchy.

4. Dużo możliwości wydawania kasy, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

3. Realizm... ale w granicach rozsądku

Screeny i trailery z GTA VI wyglądają imponująco. Widać tam nie tylko piękną grafikę, ale też gigantyczną dbałość o szczegóły. Dużo się też mówi o realistycznie żyjącym świecie. To dobrze, ale nie chciałbym, aby wiarygodność przysłoniła radość z gry. Marzę więc, aby GTA VI było realistyczne, ale w granicach rozsądku. Myślę, że Red Dead Redemption II dobrze pokazuje, jak należy to zrobić. Ta produkcja zgrabnie łączy realizm z grywalnością, oferując nam niezwykłe doświadczenie. Gra jednak musi być grą, a nie filmem. GTA VI ma więc punkt odniesienia, którego musi się trzymać.

3. Realizm... ale w granicach rozsądku, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

2. Kampania na pierwszym planie

Jedno w nadal skromnej kampanii promocyjnej GTA VI jest dla mnie szczególnie ważne – ani słowa o GTA Online. Mimo ogromnej popularności tego trybu jestem jego wielkim przeciwnikiem. Właśnie z tego powodu na nowe GTA czekaliśmy aż 13 lat. Wiadomo, że w trybie wieloosobowym są gigantyczne pieniądze, ale klasyczna kampania też sprzeda się wyjątkowo dobrze. Trzymam więc kciuki za to, aby Rockstarowi nie wpadło do głowy pomysł, aby GTA VI było imponującym, ale jednak tylko wstępem do nowego wcielenia GTA Online. Fabuła, postacie, miasto i klimat nadal muszą być na pierwszym miejscu, bo bez tego Grand Theft Auto straci swój budowany przez dwie dekady blask.

2. Kampania na pierwszym planie, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

1. Brak obaw o poprawność polityczną

Rockstar Games nigdy nie bał się kontrowersji i łamania tabu. Producent GTA nie miał hamulców przy żadnej z części. W piątce nawet braliśmy udział w interaktywnej scenie tortur. Nie było też świętości w kwestii tego kto i co było parodiowane. Wiemy, że obecne czasy są nieco inne, a wrażliwość niektórych grup społecznych jest ogromna. Oczekuję jednak, że Rockstar Games w żadnym momencie nie przestraszy się i ponownie wyznaczy nowe standardy tego, co można zrobić w grze wideo. Nie chodzi tutaj o kontrowersje same dla siebie, a o pełną swobodę twórczą, której efektem mają być sceny, które zapamiętamy na lata.

1. Brak obaw o poprawność polityczną, Rzeczy, które muszą zostać w GTA VI – 10 mechanik ze starych odsłon, które dalej chcemy

Sprawdź też nasze pozostałe rankingi:

GramTV przedstawia:

Komentarze
4
koNraDM4
Gramowicz
Ostatni niedziela
dariuszp napisał:

Ale co do muzyki to bym się kłócił. Wolałbym żeby zrobili to co CDPR. Żeby nawiązali współpracę z artystami i stworzyli muzykę na potrzebę gry. I żeby dało się wyłączyć chronioną muzykę. Bo jeżeli chcesz jakiś fragment nagrać i opublikować to fajnie by było żeby nie trzeba się było martwić o licencje. 

Ale jest ważniejszy powód - żeby po paru latach nie usuwali kawałków z gry jak to bywało w przeszłości tylko dlatego że licencja wygasła. 

Akurat tutaj nigdy nie było to problemem bo można to szybko i bezboleśnie naprawić prostą modyfikacją (w przypadku starszych części to w ogóle modowanie zaczyna się od cofnięcia gry do wersji 1.0). Co do CDPR to mnie do dziś jednak rozwala, że teoretycznie muzyka dla CP2077 została stworzona dla tej właśnie gry ale dalej tam jest trochę kawałków, które wymagają odpalenia trybu streamera by nagrać grę bez copy rights. 

Znaczy coś kojarzę, że CDPR robił coś ala konkurs albo coś w tym stylu gdzie się artyści zgłaszali ale generalnie całość miała charakter "muzyki przyszłości" więc to dalej raczej były kawałki stworzone na potrzeby tej produkcji. Swoją drogą jeden zespół - Skin on Flesh - słucham do dziś i chyba staje się fanem choć Rat Boy to też było niejako odkrycie dzięki CDPR :D

Co do samych punktów artykułu:

  1. Nie zgadzam się w pełni do braku hamulców, a przynajmniej na samym początku gangsterskiej serii. GTA 3 miało pierwotnie ukazać się na samym początku października roku 2001, ostatecznie gra trafiła do sprzedaży pod koniec tegoż miesiąca w zmodyfikowanej formie. Nie muszę chyba przypominać co stało się we wrześniu tegoż roku. Z gry poleciały między innymi misje dla Darkela - menela który miał zacięcie terrorystyczne. Mieliśmy też niesławne hot coffie dla GTA SA ale tam była już gruba polityczna afera i nie tylko pogrywanie z obyczajami ale zdaje się też z prawem stanowym.
  2. Zgadzam się że o GTA Online wiemy zadziwiająco mało, mam wrażenie że może nie być gotowe na premierę co w zasadzie byłoby niezłym rozwiązaniem - gracze mieliby czas na wejście w ten świat, mechaniki itd. a potem już gotowi weszliby w Online.
  3. RDR II to można rzec był poligon doświadczalny. Wszystko co przyszło im do głowy mogli tam testować z myślą o użyciu później w GTA. Produkcja od początku była niszowa ale to nie znaczy, że nie wyznaczała standardów, do dziś chętnie jest porównywalna (głównie graficznie) do innych gier przez różne kanały na YT. GTA mimo uderzania w bardziej realistyczne nuty w zwiastunach raczej nie pójdzie w tak powolną rozgrywkę, to ma być zabawa dla mas, zakładająca, że między 20 a 40% użytkowników pada trzymało może z 5 razy w życiu. Ja osobiście liczę na bardziej wymagający model jazdy niż to było w GTA V ale nie tak ociężały jak to miało miejsce w GTA IV.
  4. To jeden z tych podpunktów gdzie zawsze podpiszę rękami i nogami. Twórcy gier czasem zupełnie przypadkowo robią dobry system ekonomii w grach ale rzadko wygląda to jak coś kompletnie przemyślanego. Seria GTA zawsze miała problem z kasą, w GTA 3 to w ogóle bardziej wyglądało na ten "arcadowy" rodowód z uniwersum 2D gdzie kasa to po prostu nasze punkty/wynik/postęp bo i tak nie było na co to wydawać, jedyna możliwość to ammu nation ale trzeba było tam specjalnie jechać, a spluwy itd. ogarnąć można było w innych miejscach. GTA VC rozbudowało to, byliśmy baronem mogliśmy kupować nieruchomości, jeszcze więcej spluw itd. i już było nieźle ale to jeszcze nie było to. To samo w następnych częściach z tym że doszła jeszcze opcja kupienia pojazdów ale za to zabrali nam kupowanie rezydencji. Jednak jak o tym myślę to musieliby nam dać nie tylko możliwość wydawania naszej ciężko zarobionej kasy ale i możliwość powtarzalnego jej zarabiania ponieważ jeśli rozwiążemy problem, że nie ma na co wydawać kasy to momentalnie się jej pozbawimy, a w takim dla przykładu GTA V jedynym sensownym rozwiązaniem była gra na giełdzie (wymagana do tego by nas było stać na wszystkie assety).
  5. O to jestem spokojny odkąd do pierwszego zwiastuna wykorzystali Toma Pettiego, a do drugiego Pointer Sisters. Jeśli jednak nie znajdzie się stacja dedykowana muzyce kojarzonej z klimatem Miami lat 80 to będzie pierwsza modyfikacja jaką ogarnę dla tej gry w wersji na PC. Mimo wszystko jestem ciekaw czy R* dalej trzyma się swojej zasady, że jak jakaś piosenka trafiła wcześniej do serii to już jej nie wykorzystują, tutaj aż krzyczy wszystko by po wejściu do pierwszej fury, w radiu leciało Billie Jean (tak jak w GTA VC :D)
  6. Strzelam, że gwiazdki będą (to jest GTA :D) ale ponownie będzie ich 5 a nie 6 jak dawniej i być może powróci bardziej rozbudowany system z RDR2 z zakrywaniem twarzy, byciem poszukiwanym na danym obszarze itd. Przynajmniej mam nadzieję, że będzie poprawiony bo w RDR2 to po prostu nie działało, dostawaliśmy info że wypada zmienić potem fryzurę, ciuchy itd. ale nawet pomimo tego i zrobienia wszystkiego jako zamaskowany bandyta to wszyscy wiedzieli, że to Arthur Morgan dokonał napadu więc praktycznie każde przestępstwo w RDR2 kończyło się płaceniem grzywny. W swobodnej rozgrywce to mam nadzieję, że jednak będzie trochę lepiej i zdecydowanie bardziej realistycznie niż w GTA V gdzie wszyscy (nawet policja) byli agresywni i atakowali cię jak za długo byłeś w pobliżu :D
  7. Ja z kolei chciałbym móc dokonać napadów tak po prostu, a nie podyktowanych fabularnie. W GTA V w swobodnej rozgrywce mogliśmy co najwyżej napaść na sklep, w RDR 2 było trochę tego trochę więcej bo byli to przechodnie, dyliżansy, pociągi itd. ale łup był co najwyżej skromny. Wręcz wolałbym (gdyby twórcy nie dali możliwości powtarzania napadów dowoli) by część napadów była opcjonalna, a fabuła skupiła się na czymś nieco innym. W GTA V po za napadami nie ma za bardzo fabuły, są po prostu chaotyczne, absurdalne misje wypełniające oczekiwanie na następny napad (co chyba jest też pokłosiem aż trójki bohaterów). Ja tam wolę motyw jak w GTA SA czy Vice City - zaczynamy jako nikt i pniemy się po drabince półświatka, to co będziemy robić w danym momencie kampanii zależy od tego jak ważni jesteśmy. CJ z ulicznego gangstera zmienił się przecież w biznesmena, który ostatecznie miał swoje kasyno, napadł na lotniskowiec i dokonał szturmu na spadochronach na willę, a napad na kasyno to była wisienka na torcie (i to zupełnie opcjonalna, o czym mało kto wie bo to były czasy, że jak wyświetlała się ikonka na minimapie, widoczna z każdego miejsca to każdy myślał, że to obowiązkowa misja). GTA V było no przeciętne - chłop z rodzinnymi problemami, chłop po prostu z problemami i gangster, który nie chce być w sumie gangsterem napadają na różne instytucje już od początku. Franklin z resztą był nie dość wyeksponowany, a potem zrzucony na drugi plan bo na pierwszy wysunął się konflikt interesów i charakterów Michaela oraz Trevora więc zaprzepaścili tu swoje typowe "od zera do ważniaka" gdzie nawet bardziej ponure, mroczne i przyziemne GTA IV to miało na swój sposób, w GTA V jesteśmy ważniakami od początku ale realnie to jesteśmy nikim bo każdy chce nami pomiatać, a na koniec wszystkich się pozbywamy i gra się kończy więc nawet się nie nacieszymy byciem ważnym gościem fabularnie.
  8. Nie wiem o czym autor pisze w tym punkcie. Misje biznesów w GTA V nie są ani rozbudowane ani ciekawe - ot ktoś gwizdnął dostawę albo napadł na biznes albo akurat trzeba coś/kogoś przewieźć, a jak olejesz zadanie to wtedy biznes w ogóle nie da przychodu (tutaj jedynie firma taksówkarska oferuje zawrotne 9 misji gdzie mamy oryginalne dialogi i cel podróży może się zmieniać) więc nie wiem o czym autor pisze w tym fragmencie: "To wiązało się z dodatkowymi misjami, które w GTA V były całkiem rozbudowane. Ich wykonanie pozwalało jeszcze lepiej zarabiać." ponieważ to nie pokrywa się z tym co mamy w GTA V, a bardziej z tym co mamy w GTA Vice City (swoją drogą twórcy GTA VI stracili niepowtarzalną okazję by grę nazwać GTA VIce :D) gdzie by pchnąć fabułę do przodu trzeba nabyć trochę biznesów (niektóre obowiązkowe z tego co pamiętam), a z każdym z nich wiążą się niepowtarzalne i unikalne misje. Oczywiście to też powoduje zwiększenie przychodu tychże biznesów.
  9. Tutaj przyznaję, że bardzo tęskniłem za tym by poboczne aktywności nam dawały wymierne korzyści (a nie tylko kasę i grę na 100%) tak jak to miało miejsce w bardziej arcadowym uniwersum 3D gdzie misje ratownika/karetki zwiększały nam max HP, policyjne max pancerz, strażaka dawały odporność na ogień itd. W GTA V (a ostatnio ogrywałem dlatego tutaj tak się często do niego odnoszę) z tego co pamiętam to po za nagrodami pieniężnymi nie dostajemy za bardzo czegokolwiek ciekawego (oczywiście misji zawodów nie ma aż tak dużo bo mamy taksówki, holownik oraz przemyt dla Trevora i to tyle) bo Trevor może dostać broń (z której posiadaniem i ulepszeniem nie ma problemów) z przemytu.
  10. Jak dotąd wszystkie znajdźki ogarnąłem jedynie w częściach serii dziejących się w stanie San Andreas (a więc GTA V oraz SA). Czy warto? W GTA SA warto, w GTA V mało które. W GTA SA tagi nam ulepszają członków gangu o lepszą broń, a w domu CJa pojawia się niezły arsenał; zdjęcia trochę mniej ciekawe są bo tylko kasa i arsenał w San Fierro przy garażu; ostrygi są najlepsze bo zwiększają pojemność płuc do maksimum (tu jednak jest taki myk, że trzeba mieć całą mapę odblokowaną by zrobić to bez przeszkód), dziewczyn CJa nie obchodzą już jego statystki bo staje się dla nich ideałem, a także dostajemy sporo kasy; są jeszcze podkowy ale R* zapomniał sprawić by działały, zwiększają nasze szczęście ale ta statystyka nie ma na nic wpływu w grze bo nie działa. Po za tym dostajemy nie zły arsenał w Las Venturas pod kasynem Four Dragons oraz znowu kasę. W GTA V z kolei tak jak wspomniałem nie wszystkie warto tykać:
  • ​Ukryte paczki to po prostu walizki z kasą, tej nam nie brakuje i co najwyżej na samym początku rozgrywki miałoby to sens ale nie ma bo są pod wodą i na samym początku raczej ciężko byłoby je zdobyć, a po za tym dają tak mało kasy, że po napadzie na jubilera mamy jej więcej niż z nich, a to wczesny etap rozgrywki :D
  • Mozaiki z małpą - jak dla mnie nie warto dla ciuchów dla Trevora oraz Blisty Compakt z unikalnym malowaniem.
  • Pejotle - ciekawostka i sposób na zebranie "aktorów" do trybu reżyserskiego, z którego i tak większość graczy nie korzysta o ile nie jest twórcami filmików na YT.
  • Traktaty Epsilonu - to jak bardzo R* miał to gdzieś niech świadczy o tym, że cały wątek epsilonu nie jest wymagany do 100% gry.
  • Fragmenty łodzi podwodnej - nie warto, niby misja i fabuła ale rozczarowanie to drugie imię dla GTA V, bardzo dużo tam możliwości zmarnowania czasu, na końcu którego i tak nie jesteśmy zadowoleni.
  • Fragmenty listu - podobne do fragmentów łodzi ale pod względem "fabuły" dużo ciekawsze, mimo to nadal odradzam.
  • Części statku kosmicznego - dostajemy buggy wydające dziwne dźwięki i mające prawie nie wyczuwalnie zmniejszoną "grawitację", nie można go ulepszać więc zwykłe buggy jest lepsze :D
  • Konkurs fotografii to akurat całkiem przyjemna aktywność, jeśli planujemy ogarnąć podwodne znajdźki to warto ją zrobić bo nam daje dostęp do najlepszego batyskafu po drugiej stronie mapy niż doki.
  • Odpady radioaktywne - wyobraźcie sobie moją minę jak się okazało, że to nie jest wymagane do 100% gry, a ja zmarnowałem na to 2.5 godziny bo GTA V jest tak kretyńsko zaprojektowane, że na gigantycznej mapie, którą trzeba opłynąć dookoła jest tylko jeden dok, a opcjonalnie możemy odblokować po drugiej stronie mapy łódź (tam znajdziek jest najmniej, a my korzystamy i tak z sonaru, który zawsze nas prowadzi konkretną trasą). GTA V w tym momencie pokazało mi jak bardzo R* nie szanował czasu graczy projektując to. Nigdy więcej tej gry na 100%
ZubenPL
Gramowicz
04/07/2026 20:51

Jeśli chodzi o ostatni podpunkt to absolutnie w to nie wierzę. Będzie tylko śmianie się z tego co bezpieczne. Więc zobaczymy góra kilka przeciętnych satyr z ameryki trumpa które pewnie nie dorównają nawet samej rzeczywistości. Parę żartów z kapitalizmu i kilku innych modnych rzeczy a żadna inna wrażliwa grupa nie zostanie w żaden sposób sparodiowana bo nie wolno. 

Veruson
Gramowicz
04/07/2026 20:01
dariuszp napisał:

Brzmi jakby Pan Mateusz chciał dokładnie to o czym często mówię. Sandboxa :-) Z historią zbudowaną na nim w tradycyjnym stylu GTA ale w sposób który pozwala na zabawę w sadnbox po zakończeniu kampanii.

Nie mogę się nie zgodzić. Ale też na to nie liczę bo oni wolą sprzedawać Online. Pełen mikropłatności Online.

Ale może zaskoczą. Szczerze w wypadku RDR2 nie spodziewałem się wolniejszej, bardziej pode mnie gry niż pod nowoczesnego odbiorcę. 

Z drugiej strony elementy sandboxowe w RDR2 praktycznie nie istnieja. Są upakowane w Online jako tryby. Sam Online bo nie przynosi takiej kasy jak GTA 5 Online jest nawalony oszustami tak że nie da się grać. I dodatkowo są naprawdę tragiczne mikropłatności które wg mnie zabiły cały tryb bo nie dało się rozsądnie grać bo nagrody były niemal zerowe by wymusić płatności. 

Ale co do muzyki to bym się kłócił. Wolałbym żeby zrobili to co CDPR. Żeby nawiązali współpracę z artystami i stworzyli muzykę na potrzebę gry. I żeby dało się wyłączyć chronioną muzykę. Bo jeżeli chcesz jakiś fragment nagrać i opublikować to fajnie by było żeby nie trzeba się było martwić o licencje. 

Ale jest ważniejszy powód - żeby po paru latach nie usuwali kawałków z gry jak to bywało w przeszłości tylko dlatego że licencja wygasła. 

Darku myślę, że będziesz miał sandboxa w stylu GTA, nawet po zabawie w kampanie. Online pewnie będzie ale to swoja drogą.




Trwa Wczytywanie