Po sukcesie, jakim było pierwsze Dying Light, liczono, że Techland pójdzie za ciosem. Oczekiwania względem sequelu były więc ogromne.
I z perspektywy czasu można powiedzieć, że nie zostały one spełnione. Żeby było jasne, Dying Light 2: Stay Human nie było złą grą.
Dying Light 2: Stay Human
Jakość wygrywa z ilością – dlatego The Beast jest lepsze od Stay Human
Czegoś jednak brakowało. Jedni zwracali uwagę na większy nacisk na potyczki z żywymi przeciwnikami kosztem walk z zombie. Innym doskwierał fakt, że noce nie były już tak niebezpieczne jak w pierwszym Dying Light, gdzie faktycznie samotna przebieżka po nocnym Harran najczęściej było średnio rozsądnym pomysłem. Okazuje się, że kluczowe w tym wszystkim były detale, które z pewnego powodu umknęły deweloperom z Techlandu. Zwrócił na to uwagę Tymon Smektała, były szef marki, który niedawno pożegnał się z serią, przy której działał od początku jej istnienia. Do tego dochodziły też presja terminów, zmiana silnika oraz przede wszystkim próba zadowolenia wszystkich jednocześnie.
Jak przyznał Smektała, ekipa wpadła w pułapkę, która miała wpływ na ostateczny rezultat:
To detale tworzą twoją grę, ponieważ marka to nie tylko wielka wizja i główne filary, ale te małe rzeczy, które budują unikalny klimat produkcji. Zrozumieliśmy to od razu, gdy wydaliśmy Dying Light 2 w 2022 roku. To była twarda lekcja. Gra cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, czekały na nią miliony graczy. Wydaliśmy ją i szybko zdaliśmy sobie sprawę, że choć na pierwszy rzut oka była dość podobna, wręcz stanowiła ten sam typ gry, to umknęło nam mnóstwo detali – tych drobnych rzeczy, które były ważne dla graczy, a oni bardzo głośno o tym mówili.
Jedni chcą większego napięcia, inni więcej elementów RPG czy więcej parkouru. Walka mogłaby być mniej krwawa albo bardziej krwawa. Realizm, poczucie potęgi, powrót do pierwszej części, a może coś zupełnie nowego. Chcesz więc dać wszystko wszystkim i to naraz, ale to pułapka.
GramTV przedstawia:
Z tego też powodu polskie studio musiało wyciągnąć wnioski przed rozpoczęciem prac nad Dying Light: The Beast. I cóż, już teraz można powiedzieć, że proces ten zakończył się sukcesem. Odbiór trzeciej odsłony ze strony graczy był zdecydowanie lepszy – dość powiedzieć, że na Steamie tytuł posiada aż 86% pozytywnych recenzji. Techland skupił się bowiem właśnie na tych elementach, które najbardziej przyciągnęły społeczność, a które w Stay Human z tego czy innego powodu zeszły na dalszy plan.
Nauczyliśmy się, że jakość wygrywa z ilością. Zwolniliśmy tempo, mocniej się skoncentrowaliśmy, wdrożyliśmy to podejście przy Dying Light 2 i utrzymaliśmy ten sam sposób myślenia przy Dying Light: The Beast, rozumiejąc, że jakość kluczowych elementów jest ważniejsza niż zaspokajanie wszystkich potrzeb i oczekiwań – podsumował Smektała.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!