Współtwórca GTA o końcu pudełek. "Firmy powinny dawać graczom to, czego chcą"

Maciej Petryszyn
2026/07/30 17:15
1
0

Na razie oficjalnie na drastyczny ruch zdecydowało się jedynie Sony. Mimo to coraz więcej wskazuje, iż era wydań pudełkowych ma się ku końcowi.

Temat ten od dawna jest już zresztą polem publicznej dyskusji. Dyskusji, do której włączają się kolejne osoby z branży.

Dan Houser
Dan Houser
Foto: Anthony Parello

Gracze powinni dostać pudełka, skoro je chcą?

Tym razem głos w tej kwestii zabrał Dan Houser. Mowa tutaj o jednym ze współzałożycieli Rockstar Games oraz współtwórcą marki Grand Theft Auto. Houser, który opuścił Rockstar w 2020 roku, gościł ostatnio na San Diego Comic-Con w Kalifornii. Tam miał okazję porozmawiać z dziennikarzami IGN, a jednym z poruszanych zagadnień było właśnie porzucenie przez branżę wydań płytowych. 52-latek, chociaż sam najwyraźniej nie jest specjalnie zainteresowany tym problemem, uważa, że generalnie firmy powinny dostarczać graczom to, czego oczekują – także w kwestii formy wydawnictwa.

Jednocześnie Houser zwrócił uwagę na zalety cyfrowej dystrybucji:

Nie wiem, czy specjalnie mnie to obchodzi, ale jeśli ludzie tego chcą, uważam, że firmy powinny im to zapewniać. Ale osobiście nie wiem, czy się tym przejmuje. Myślę też, że niezależnie od tego, jak krytycznie ludzie odnoszą się do wydań cyfrowych, możliwość aktualizacji i naprawiania problemów w grach okazała się naprawdę użyteczna dla jakości gier.

GramTV przedstawia:

Przy okazji San Diego Comic-Con wypowiedział się także Lazlow Jones, który pracował z Houserem przy okazji powstawania kilku odsłon Grand Theft Auto, a potem założył wraz z nim Absurd Ventures. W tym wypadku zwrócono uwagę zarówno na sentyment do wersji fizycznych, jak i na zalety posiadania produktów cyfrowych, które można zabrać ze sobą wszędzie bez konieczności dźwigania całego naręcza pudełek.

Wszyscy mamy to uczucie, kiedy dostajesz swoją kopię i wkładasz płytę do konsoli, ale muszę też przyznać, że naprawdę lubię być na lotnisku i pomyśleć: “O, super. Mogę szybko pobrać parę gier na mojego Steam Decka na ten 12-godzinny lot” – stwierdził Jones.

Przypomnijmy, że pudełkowe zamieszanie zaczęło się od Grand Theft Auto 6, gdy Rockstar ogłosił, że w wersji fizycznej bynajmniej nie znajdziemy w środku płyty. Zamiast tego dostaniemy jedynie kartę z kodem. Niemniej to Sony zrzuciło największą bombę, potwierdzając, iż w 2028 roku porzuca wydania pudełkowe na rzecz wyłącznie wydań cyfrowych.

Komentarze
1
Grze
Gramowicz
31/07/2026 07:15

Świat zmierza w stronę najmu. "Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy"

Gry steam nie należą do ciebie. Wynajmujesz je tak długo, jak długo ci pozwolą - punkty 6.6 i 6.9 zasad użytkowania platformy. Ale to akurat wszyscy tutaj wiemy.

Nie pamiętam, kto zaczął pierwszy. Chyba Adobe z Photoshopem. Potem poszło - Office 365 itp., Netflix, Auto Panek itp.

Zresztą - tak na prawdę to większość, jeśli nie wszystkie produkty cyfrowe dają jedynie licencję na użytkowanie. Może nośnik jest twój. Ale nie program. Zresztą - jest to niewykonalne. Autor/właściciel praw nie może (no, może, ale nie chce) ci sprzedać programu, bo wtedy nie mógłby sprzedać go komuś innemu, a cała zabawa polega właśnie na ilości - sprzedać jak najwięcej kopii. Gier, filmów, książek. Jeśli nabędziesz prawo majątkowe, wtedy on traci zdolność do dysponowania dziełem. Proste.

Większość ludzi tego nie ogarnia, bo nigdy nie prowadzili biznesu, nie próbowali czegoś sprzedać i na tym zarobić. Zarobić jak najwięcej. Jak kupujesz stołek - kupujesz przedmiot. Jak kupujesz książkę - kupujesz papier, ale nie treść. W przypadku programu podobnie - kupujesz nośnik. I teraz - wojna toczy się o to - czy mając książkę - możesz ją odsprzedać. W zasadzie nie ma tu wielkiego aj waj. Ale powstanie serwisów subskrybcyjnych, jak np. empik go - ma "załatać" tę dziurę, przez którą wydawcom uciekały pieniądze. Tak i tu - kiedyś można było na giełdzie sprzedać CD-ka, albo oddać komuś w prezencie. Dziś - nie tak łatwo.

Także tak  - cytat z pana mądrego jest etycznie słuszny, ale biznesowo - nieco dziurawy. Bo oczywiście  ludzie głosują portfelem, mogą być straty finansowe, wizerunkowe. Ale ilu ludzi na stałe zrezygnuje z grania, czytania, oglądania lub wróci do piractwa? Ile firm utrzyma produkcję CD-ów do czasu, aż znikający hardware po prostu zamknie im rynek? Nie wytrzymają konkurencji na tej samej zasadzie, jak kina, które zazwyczaj świecą pustkami, bo za cenę 1 biletu jest miesiąc na Netflixie...

Ale oczywiście mogę się mylić.