W Stanach Zjednoczonych rusza proces, którego konsekwencje mogą być potężne. Przynajmniej jeżeli chodzi o funkcjonowanie mediów społecznościowych.
Pozwaną jest spółka Meta – właściciel Facebooka i Instagrama. Potencjalną karę można zaś liczyć w setkach miliardów dolarów.
Mark Zuckerberg
Mecie grozi 200 miliardów dolarów kary
Przez najbliższe 6 tygodni ława przysięgłych w kalifornijskim Oakland będzie przyglądać się zarzutom, które padły w złożonym już w 2023 roku pozwie, pod którym podpisało się aż 29 amerykańskich stanów. Te zarzucają firmie Marka Zuckerberga, że ta celowo prowadzi działania mające na celu uzależnienie dzieci od mediów społecznościowych. Wskazano przy tym na wewnętrzne raporty, w których wspominano, że nastolatki opisują swoje korzystanie z aplikacji w sposób charakterystyczny dla osób uzależnionych. Inny dokument Mety miał natomiast stwierdzać, że funkcje produktów zaprojektowane w celu wydłużenia czasu spędzanego w aplikacji są nieodłącznie sprzeczne z dobrostanem użytkowników i odbierają ludziom zdolność do skupienia się na działaniach, które wnoszą wartość do ich życia.
Megan O'Neill, główna adwokat reprezentująca stan Kalifornia, przyznała, że oficjalne wypowiedzi Mety drastycznie różniły się od tego, co wykazywały wewnętrzne badania i co robiła sama firma:
Uzależnić użytkowników; zatrzymać ich tak długo, jak to możliwe; pozyskiwać ich dane; ukrywać prawdę przed opinią publiczną w oficjalnych oświadczeniach. [...] Meta twierdziła, że stawia bezpieczeństwo ponad zyski, ale ukrywała fakt, że za każdym razem, gdy trzeba było podjąć decyzję, wygrywały zyski.
GramTV przedstawia:
Jak nietrudno się domyślić, właściciel Facebooka i Instagrama nie zgadza się z tymi poważnymi zarzutami. Paul Schmidt, główny adwokat Mety, przywołał słowa samego Zuckerberga oraz szefa Instagrama, Adama Mosseriego, którzy podkreślali, iż aplikacje nie zostały stworzone tak, by uzależniać. Zakomunikował on zresztą, że nie ma żadnych badań wskazujących, że coś takiego, jak uzależnienie od social mediów, w ogóle istnieje. A co z dokumentem, który otrzymali przysięgli, a w którym oceniono, że 1 na 5 nastolatków twierdzi, iż Instagram sprawia, że czują się gorzej? Tutaj obrona również miała swoją argumentację.
To brzmi niezbyt dobrze. Ale co jeszcze mówi ten dokument? Że 41% nastolatków zadeklarowało, iż aplikacja poprawia im samopoczucie, a kolejne 41% stwierdziło, że nie ma ona na nich żadnego wpływu. [...]. Nie ulega wątpliwości, że Meta dostrzega, iż ludzie zmagają się lub mogą zmagać się ze sposobem korzystania z mediów społecznościowych, i opracowała narzędzia, które mają pomóc w rozwiązaniu tego problemu – stwierdził Schmidt.
Oskarżyciel twierdzi, że Meta była świadoma, iż miliony 11-latków i 12-latków korzystają z Instagrama. Z kolei obrona zapewniała, że wykryto tylko niewiele ponad 100 tysięcy takich przypadków. Teraz w rękach łatwy przysięgłych pozostaje to, komu przyzna rację i które (o ile którekolwiek) zarzuty uzna za zasadne. Firmie Marka Zuckerberga grozi przy tym kara wynosząca nawet 200 miliardów dolarów. Dodatkowo sąd może wymóc na cyfrowym gigancie zmiany w niektórych funkcjach, jak np. wyłączenie możliwości nieskończonego przewijania czy też ukrycie licznika polubień.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ja chciałem tylko powiedzieć, że Chiny już dawno się pokapowały i chronią swoje dzieci.
Nic nie wiem o ustroju tam panującym, a zachód wiadomo że powie że tam źle się dzieje, kiedy sam ma dzieci zombie.
Przecież Chiny mają własną wersje każdego portalu społecznościowego, w tym też facebooka i instagrama a zachodnia orginalna wersja jest zablokowana. A z tym ograniczeniem dzieciom internetu chodziło tam przede wszystkim o gry mobilne. Ogólnie młodzież a niedługo też dzieci ma tak samo przerąbane w chinach jak na zachodzie
Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 12:21
sc napisał:
Ja chciałem tylko powiedzieć, że Chiny już dawno się pokapowały i chronią swoje dzieci.
Nic nie wiem o ustroju tam panującym, a zachód wiadomo że powie że tam źle się dzieje, kiedy sam ma dzieci zombie.
Ja zawsze wychodzę z założenia, że należą się słowa pochwały w stronę osób, które robią coś dobrego/mądrego nawet jeśli nie zgadzasz się z ogółem ich działania lub krytyki, nawet jeśli kogoś całościowo popierasz. W tej kwestii Chiny postanowiły coś zrobić z problemem, który widzi reszta świata, ale się boi big techów.
sc
Gramowicz
Dzisiaj 12:06
Ja chciałem tylko powiedzieć, że Chiny już dawno się pokapowały i chronią swoje dzieci.
Nic nie wiem o ustroju tam panującym, a zachód wiadomo że powie że tam źle się dzieje, kiedy sam ma dzieci zombie.