Zuckerberg znowu pod ostrzałem. Meta trenowała AI na pracownikach, których zamierzała zwolnić

Maciej Petryszyn
2026/05/25 22:00
3
0

Powiedzieć, że Mark Zuckerberg nie ma najlepszego PR-u, to nic nie powiedzieć. Założyciel Facebooka w wielu środowiskach jest wręcz znienawidzony.

Jednym powodów jest podejście do pracowników. Wielokrotnie krytykowane – ale czy niesłusznie?

Mark Zuckerberg
Mark Zuckerberg

Meta zamierzała zwalniać pracowników, ale wcześniej szkoliła na nich AI

Wygląda bowiem na to, że kolejny już raz Zuckerberg nie popisał się, lekko mówiąc, największym wyczuciem. Otóż już 23 kwietnia Meta ogłosiła, iż czekają ją 10-procentowe zwolnienia. Niemniej to była jedynie zapowiedź, a nie faktyczny ruch – ten miał nadejść dopiero za 4 tygodnie. W praktyce oznaczało, że przez kolejny miesiąc każdy pracownik wykonywał swoje zadania, mając z tyłu głowy, iż to on może zostać “odstrzelony”. Już samo to wydaje się mało ludzkim podejściem.

Tymczasem teraz za sprawą organizacji More Perfect Union wyciekło nagranie datowane na 30 kwietnia – tydzień po zapowiedzi zwolnień. Rzeczone nagranie pochodzi z ogólnofirmowego spotkania, podczas którego Zuckerberg opowiadał o tworzonych przez Metę modelach generatywnej sztucznej inteligencji. Ta, jak się okazuje, była szkolona poprzez obserwację pracowników. Także tych, w których przypadku zapadł już wyrok i którzy w niewiedzy czekali na zwolnienie.

Mamy więc kilka przykładów, w których próbujemy to robić w całej firmie, ponieważ jednym podstawowym spostrzeżeniem i hipotezą, jaką mamy, jest to, że duża część generowania danych w całej branży jest wykonywana przez firmy kontraktowe... Ale ogólnie rzecz biorąc, średnia inteligencja ludzi, którzy są w tej firmie, jest znacznie wyższa niż średnia grupa ludzi, których można zaangażować do wykonywania zadań, jeśli pracuje się przez kontrakt, przez tych kontrahentów. Więc jeśli próbujemy nauczyć modele na przykład kodowania, to posiadanie ludzi wewnątrz firmy tworzących narzędzia lub rozwiązujących zadania, które pomagają uczyć model, jak kodować, uważamy, że drastycznie zwiększy zdolności kodowania naszych modeli szybciej, niż są to w stanie zrobić inni w branży, którzy nie mają tysięcy i tysięcy niezwykle silnych inżynierów w swojej firmie – powiedział wówczas Zuckerberg.

GramTV przedstawia:

A więc z jednej strony firma zapowiedziała, iż 10 procent pracowników straci zatrudnienie. Z drugiej zaś tym samym pracownikom zakomunikowała, iż korzystała z nich podczas trenowania swojego AI, gdyż są “inteligentniejsi niż średnia społeczeństwa”. Oczywiście żadne prawo nie zostało tutaj złamane, ale z etycznego punktu widzenia sytuacja może budzić poważne wątpliwości.

Komentarze
3
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 00:01
dariuszp napisał:

Żeby nie było - pracy będzie więcej. Po prostu zmienią się stanowiska, które są poszukiwane. Pojawią się nowe. Część ludzi będzie musiała sie przebranżowić. Dopasować do realiów. 

Dla rozwoju AI problem może przyjść z zupełnie innej strony. Już teraz cenniki tokenów są tak windowane, że firmy mogą od technologii zacząć w pewnym stopniu odchodzić, poza oddelegowaniem AI do wtórnych, najbardziej podstawowych i najtańszych zadań.

A korpo jak to korpo - ktoś te dystopie musi budować :)

dariuszp
Gramowicz
Wczoraj 23:49
sc napisał:

Doszukiwanie się. Rozwijanie tego narzędzia wszędzie i zawsze jest nieuchronne. 

Jakoś ostatnio gorzej mi przechodzi nazywanie tej beczki danych sztuczną inteligencją. Bez samoświadomości to dla mnie tylko kalkulator, a nie tam inteligencja.

Zacznijmy od tego, że dzisiejsze zwolnienia są powodem obrastania w tłuszcz przez te firmy, bo kiedy kredyt był tani, to zatrudniali jak dzicy. Więc dużo tego to zwolnienia z powodu overhiringu, plus możesz wtedy zostawić mocniejszych pracowników. 

Druga rzecz - te firmy nieraz traciły miliardy. Cała Meta jest nazwana po projekcie Zuckerberga, który był katastrofą. Teraz robią inwestycje w AI. Skądś pieniądze na to musisz wziąć, więc tniemy wydatki, a co najszybciej i najłatwiej da się obciąć? A no stanowiska. 

Kolejna rzecz - AI działa. Modele są bardziej złożone. Potrafią wykonywać zadania bardzo dobrze, tak długo jak nadzorowane są przez kogoś kompetentnego. Dobry inżynier z AI produkuje cuda. Zły produkuje dług techniczny. I niestety to sprawia, że część rzeczy rzeczywiście da się zautomatyzować i stanowiska nie będą potrzebne. 

Nie jest to nic nowego. Kiedy przerzuciliśmy się z koni na samochody, cała branża związana z końmi powoli wygasła. To samo się stało przy rewolucji przemysłowej. To samo się stało, jak wynaleźliśmy komputery. Zmiany technologiczne będą tego powodować. Dzisiejsi programiści z AI pełnią rolę bardziej architektów niż programistów. Architekci znowu muszą się douczać programowania, żeby spostrzec, kiedy Ai ich robi w bambuko, ale też będą szaleć. Typowy klepacz kodu, który tylko wypełniał luki pomiędzy klamerkami, które zaprojektował architekt - ten powoli traci rację bytu. 

Ale w wypadku Mety/Facebooka to nie ma znaczenia. Nawet jak inżynier w Facebooku będzie pracował 2x wydajniej, to Facebook nie zarobi 2x więcej kasy, bo nie sprzedaje tego, co robią programiści. Sprzedają reklamy itp. Więc realnie mogą potrzebować mniej inżynierów do utrzymania Facebooka. Ale powiem Ci że inżynierzy oberwią najmniej bo jest cały szereg stanowisk który dzięki AI możesz wyciąć drastycznie i bez problemu tak długo jak koszt AI będzie sensowny. 

Content moderation. Wykrywanie spamu, nagości, gore, tzw. "hate speech" - to robiły już MLe. LLM-y po prostu robią to lepiej. Nagle tysiące moderatorów, które zatrudniano na Bliskim Wschodzie, nie są potrzebne. Tak samo ludzie, którzy nimi zarządzali. Zostanie minimum, by nadzorować procesy, obsługiwać edge case'y itp. 

Ad copy, dajesz produkt, a AI proponuje Ci target, generuje teksty itp. Dużo pracy juniorów w agencjach reklamowych po prostu zastąpi LLM.

Customer support to kolejna rzecz, która leci. Robisz tier 1 w postaci botów, które obsługują większość powtarzalnych zadań, i tier 2, jeżeli ktoś się uprze, chce człowieka albo case nie może być obsłużony botem. I nagle potrzebujesz dużo ludzi mniej w CS bo ktoś na stronie prostym czatem może rozwiązać problem bez dzwonienia i czekania, jeżeli stracił hasło, dostęp do maila, jeżeli ktoś go "zhakował" itp. 

Recruiting - pracowałem w tej branży, robiąc systemy. Firmy miały problem, bo np. dostawali 400 CV na stanowisko. Nie szło wybrać. Często nie wybierali, tylko szli wg listy i jak trafili na kogoś sensownego, to brali, bo też rekrutacja nie może trwać wiecznie. Dzisiaj? Wrzucasz 400 CV do LLM-a, ten wyłania interesujących kandydatów i lecisz najpierw wg tej listy. Możesz też od razu dać kryteria, kogo nie chcesz, czy czego szukasz szczególnie. 

W IT LLM-y pomagają w utrzymaniu dokumentacji, asystują przy code review itp. Sam np. tworzę do projektów development guide za pomocą AI który pisze instrukcje co gdzie jak i dlaczego. Łatwo wprowadzić kolejnego człowieka.

Tłumaczenia to kolejna rzecz. Dzisiaj tłumacz przysięgły ma sens bo bierze odpowiedzialność za tłumaczenie. Ale zwykli tłumacze? AI zrobi to samo. Potem potrzebujesz tylko paru ludzi by po tym przeszli upewnić się że tłumaczenie ma sens. LLM-y też łapią niuanse i różnice kulturowe. Człowiek poprawia detale. 

To są stanowiska, które da się efektywnie zredukować dzisiaj. Tak długo, jak masz AI on-premises. 

Żeby nie było - pracy będzie więcej. Po prostu zmienią się stanowiska, które są poszukiwane. Pojawią się nowe. Część ludzi będzie musiała sie przebranżowić. Dopasować do realiów. 

sc
Gramowicz
Wczoraj 23:02

Doszukiwanie się. Rozwijanie tego narzędzia wszędzie i zawsze jest nieuchronne. 

Jakoś ostatnio gorzej mi przechodzi nazywanie tej beczki danych sztuczną inteligencją. Bez samoświadomości to dla mnie tylko kalkulator, a nie tam inteligencja.




Trwa Wczytywanie