Twórca The Blood of Dawnwalker mówi wprost. Takiej gry nie mógłby zrobić w CD Projekt RED

Maciej Petryszyn
2026/04/29 18:15
2
0

O The Blood of Dawnwalker wiemy już naprawdę wiele. Wtorkowa prezentacja odpowiedziała bowiem na wiele pytań.

Dzięki temu mamy konkretniejszy pogląd na to, czym nadchodząca produkcja jest. Ale też czym nie jest.

The Blood of Dawnwalker
The Blood of Dawnwalker

The Blood of Dawnwalker nie mogłoby powstać w CD Projekt RED

O The Blood of Dawnwalker wielokrotnie mówiono jako o grze twórców Wiedźmina 3: Dziki Gon. To nie dziwi, bo kilku ludzi, którzy wcześniej pracowali przy przygodach Geralta, tworzy obecnie pion kierowniczy Rebel Wolves. Tyczy się to też Konrada Tomaszkiewicza – reżysera zarówno Wiedźmina 3, jak i Cyberpunka 2077, obecnie pełniącego tę samą rolę w debiutanckiej produkcji swojego studia. Rzeczony Tomaszkiewicz miał okazję, by niedawno udzielić wywiadu serwisowi IGN, w którym poruszono kilka ciekawych kwestii. Jedną z nich były dość nietypowe pomysły, których nie obserwujemy raczej w tytułach AAA.

Jak twierdził Tomaszkiewicz, niektóre z tych idei nie byłby np. możliwe do zrealizowania np. u RED-ów:

Myślę, że nie mógłbym [ich zrealizować – przyp. red.]. Kiedy masz duże firmy z ugruntowanymi markami, bardzo trudno jest coś zmienić lub zrobić coś naprawdę innowacyjnego, ponieważ zawsze chodzi o to, by było to 'takie samo, ale nowe'. Wiesz już, że baza graczy chce niemal tego samego, tylko w nowym wydaniu, w przeciwieństwie do robienia czegoś naprawdę świeżego i innego.

GramTV przedstawia:

Jedną z takich mechanik jest czas. Fabularnie mamy 30 dni i nocy na to, by uratować przed wampirami rodzinę głównego bohatera, Coena. Czas będzie natomiast płynąć w momencie, gdy będziemy wykonywali zadania lub uczyli się nowych umiejętności. Dodatkowo produkcja nie ma standardowej struktury zadań i pozwala na całkowitą dowolność. W pewnym momencie, niczym w The Legend of Zelda, możemy nawet zignorować dalsze wykonywanie questów pobocznych i ruszyć od razu na spotkanie z głównym antagonistą The Blood of Dawnwalker. Jak się okazuje, ambicja, by tworzyć gry nieco inaczej niż ma to miejsce w mainstreamie, była jednym z celów, które przyświecały studiu.

Tomaszkiewicz chciał bowiem tworzyć w opozycji do gier “nowych, ale takich samych”:

Kiedy wydajesz jedną grę i odnosi ona sukces, ludzie chcą tego więcej, ale nie chcą, żebyś to zmieniał, ponieważ kochają ten konkretny pomysł. I oczywiście, gdy masz tych wszystkich udziałowców czy giełdę i tak dalej, pojawiają się potrzeby z tamtych stron i dość trudno jest zadowolić wszystkich.

The Blood of Dawnwalker ukaże się 3 września 2026 roku na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Niemniej już teraz możecie sprawdzić, czy gra Rebel Wolves w ogóle odpali na waszym komputerze. Jeżeli tak, to może zaopatrzycie się w kolekcjonerkę, której zawartość i cenę również już znamy.

Komentarze
2
koNraDM4
Gramowicz
Dzisiaj 18:57

Najważniejsze by core rozgrywki pozostał na tyle blisko poprzedniczki by nie było wrażenia grania w zupełnie inną produkcję. CDPR przecież z gry na grę potrafił zmieniać całe mechaniki czy koncepcje potworów. Najbardziej to widać po systemie walki. 

Ten już w pierwszym wieśku miał wyglądać efektownie i Geralt miał siec z nadludzką gracją. Mechanicznie był okropny ale silnik Aurora miał swoje ograniczenia i twórcy i tak nieźle urozmaicili tą walkę nawet jeśli to dalej jest dziwna turowa walka udająca dzianie się w czasie rzeczywistym. Ten rdzeń, założenie systemu walki pozostało aż do trzeciej części, wygląda to nieźle, daje frajdę z patrzenia, a zmieniło się to wszystko głównie mechanicznie. Gdyby nagle jednak postanowili to zrobić na modłę KCD czy Gothica to przestałoby mieć ten swój wiedźmiński rodowód. 

Czy CDPR nigdy by nie pokombinował z upływającym czasem? Sądzę, że jak najbardziej mógłby spróbować, może nawet w wiedźmińskiej sadze ale nie w takim stopniu jaki będzie w The Blood of Dawnwalker bo tam to główna mechanika, wyróżniająca tą grę. W grach REDów nie byłoby miejsca na to by mechanika upływającego czasu zaczęła grać pierwsze skrzypce bo nie miałoby to sensu, REDzi zrobili też znak rozpoznawczy z tego, że dają ci ciekawy teatr działań, a ty sam decydujesz co będziesz robić dalej, nie jest to oczywiście sandbox bo po odhaczeniu zadań i znaczników nie ma co tam robić ale dalej mamy sporą dowolność, limit czasu by nas mocno ograniczył. Co nie znaczy, że w sumie nie próbowali bo w CP2077 jest zadanie znalezienia siostrzeńca Rivera gdzie czas może dać fatalny rezultat jeśli będziemy się ociągać. Może nawet Tomaszkiewicz musiał przepychać ten pomysł by się tam znalazł ale jednak jest. 

W zasadzie CP2077 możne nawet na dobre by wyszedł taki limit czasowy bo narracyjnie gra nam daje masę wskazówek, że koniec jest coraz bliżej ale realnie sam to nigdy nie nadejdzie więc możemy wyczyścić całą mapę, a potem odbębnić wszystkie zakończenia. Wtedy byśmy musieli balansować pomiędzy rozwijaniem postaci poprzez robienie zleceń od fixerów (większy nacisk byłby pewnie położony na sprzęt i wszczepy niż na samo drzewko rozwoju), a pchaniem fabuły do przodu i pomaganiem w side questach. Wydaje mi się, że na pewno zbyt dużych rewolucji nie ma co oczekiwać po serii wiedźmińskiej - tam mają wiele rzeczy już poukładanych więc raczej większych eksperymentów oczekiwałbym po ich autorskim uniwersum oraz po następnym CP taki wiesiek 4 pewnie będzie miał roszady z systemem rozwoju postaci czy walki ale nie będzie to pewnie bardzo odbiegać od tego co już znamy z 3. 

Yarod
Gramowicz
Dzisiaj 18:29

Kluczowy w tej wypowiedzi jest ostatni fragment o udzialowcach. Umiem sobie wyobrazić z CDPR jest w stanie stworzyć intelektualnie np nowe IP. Problem w tym ze na takie ryzyko nie pozwolą udziałowcy i "księgowi". Zacytuję jedna z osoboe bardzo znanej firmy z kategorii e-commerce: "Ty przestań juz wymyślać jakies nowe ficzery, to bylo dobre jak mieliśmy 200 baniek przychodu a nie 2 miliardy, licza sie akcjonariusze i ROI..." :)  Pomijam ze dzięki temu wyrosła im gigantyczna konkurencja ;) 

jakos tak mam deja vu jak to czytam :)