Twórca skasowanego serialu nie zostawia suchej nitki na Netflixie

Radosław Krajewski
2026/02/02 09:45
3
0

Showrunner postanowił nie gryźć się w język po ogłoszeniu decyzji o dalszych losach jego serialu.

Początek roku przyniósł kilka rozczarowujących decyzji Netflixa i platforma skasowała swoje seriale, a jedną z ofiar byli westernowi Odrzuceni. Pomimo głośnych nazwisk w obsadzie i niezłej oglądalności, serwis zdecydował się anulować serial już po pierwszym sezonie. Sprawa szybko nabrała rozgłosu, gdyż głos zabrał sam twórca projektu, Kurt Sutter, który publicznie oskarżył serwis streamingowy o kosztowną i jego zdaniem destrukcyjną serię decyzji.

Odrzuceni
Odrzuceni

Odrzuceni – Kurt Sutter zarzuca Netflixowi pochopność decyzji przy skasowaniu serialu

Odrzuceni zapowiadano jako klasyczną opowieść o władzy i lojalności na amerykańskim pograniczu połowy XIX wieku. W centrum historii znalazły się dwie kobiety stojące na czele rywalizujących rodzin. Jedna dysponuje pieniędzmi i wpływami, druga opiera swoją siłę na oddaniu ludzi, których wokół siebie zgromadziła. W głównych rolach wystąpiły Gillian Anderson oraz Lena Headey, co tylko podkręciło oczekiwania wobec serialu.

Odbiór okazał się jednak wyjątkowo chłodny. Produkcja zebrała bardzo słabe recenzje i obecnie może pochwalić się wynikiem około 30% na Rotten Tomatoes. Część krytyków bez ogródek uznała ją za przykład wszystkiego, co dziś nie działa w telewizji. Problemy potęgowały zakulisowe turbulencje. Sutter opuścił projekt na krótko przed zakończeniem zdjęć, tłumacząc to różnicami kreatywnymi. Ostatecznie pierwotnie planowany sezon został skrócony i wielokrotnie poprawiany w trakcie produkcji.

Gdy informacja o skasowaniu serialu obiegła media, twórca postanowił zabrać głos. Na Instagramie opublikował wpis, który później został częściowo ocenzurowany, lecz jego sens pozostał czytelny.

Drogi Netflixie, następnym razem, gdy strach zmusi was do wyboru algorytmu zamiast wizji twórcy, przypomnijcie sobie, jak taka decyzja potrafi rozmontować potencjalnie piękny projekt. Dla informacji. Akcjonariusze nie znoszą momentu, w którym dowiadują się, że ponad 150 milionów dolarów zostało zmarnowane na jeden serial w próbie naprawienia niepotrzebnych błędów wynikających z porażek przywództwa. To destrukcyjny trend zarówno dla Hollywood, jak i Wall Street.

GramTV przedstawia:

W kolejnym poście Sutter poszerzył krytykę, odnosząc ją nie tylko do jednej platformy, ale do całej branży filmowej w Stanach Zjednoczonych:

Nie udaję, że rozumiem wszystkie ekonomiczne czynniki, przez które nasze ulgi podatkowe są brutalnie słabsze niż w innych miastach i regionach. Ale kiedy praca jest coraz częściej przenoszona do tańszych miejsc, Hollywood zbliża się do losu wyschniętego miasteczka po wydobyciu ropy. Do pocztówkowego wspomnienia miejsca, w którym magia kiedyś się wydarzała. Potrzebujemy pieprzonego Feniksa, a na początek wystarczyłby nam agresywny wróbel z kilkoma jajkami w gnieździe.

Choć wypowiedzi twórcy zostały złagodzone, przesłanie pozostaje jasne. Sutter zarzuca platformom streamingowym podporządkowanie decyzji algorytmom i panicznym korektom zamiast konsekwentnej pracy nad spójną wizją artystyczną. Jego zdaniem to droga, która prowadzi do marnowania ogromnych budżetów i wypalania kreatywnego potencjału całej branży.

W przypadku Odrzuconych trudno nie odnieść wrażenia, że Netflix liczył na powtórzenie sukcesu innych serialowych imperiów budowanych wokół jednego, silnego autora, żeby tylko wspomnieć o Yellowstone od Taylora Sheridana. Tym razem jednak nie udało się osiągnąć takiego samego sukcesu, co nie znaczy, że Netflix nie będzie próbował w przyszłości.

Komentarze
3
Grze
Gramowicz
Dzisiaj 12:27
dariuszp napisał:

Ja przestałem oglądać seriale Netflixa chyba po tym co zrobili z Altered Carbon. 

To prawda, pierwszy sezon fajny, zmiana aktora w tym świecie transferu świadomości - absolutnie możliwa i ciekawa do wykorzystania, ale chyba też dwójka nie dała się zapamiętać w żaden sposób. Nawet nie pamiętam jaki był plot - chyba coś o szukaniu swoich korzeni czy coś...

Zastanawiam się też, czy sukces komercyjny Netflixa, przy całym naszym narzekaniu, nie jest po prostu efektywny. Przy tej skali - coś wpada, coś wypada, interes dalej się kręci. Już sam fakt, że robią tyle seriali oryginalnych, w lokalnych językach, konkurują z klonami streamingu (Amazon, HBO, inne), wykupują (lub chcą) duże studia o wiekowej tradycji... świadczy na ich korzyść. Bilans jest na plus, a reszta.... jest historią.

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 10:50

Ja przestałem oglądać seriale Netflixa chyba po tym co zrobili z Altered Carbon. 

Bo Altered Carbon to była odwrotność sytuacji tutaj. Serial był dobrze obebrany. Był dobry. Cyberpunkowy. Był dla mnie zaskoczeniem jak wyszedł.

Nagle drugi sezon to był kompletny zwrot. Normalnie jakbyś oglądał inny serial. Nie chodziło tylko o zmianę głównego aktora. To akurat jest wspierane przez lore świata bo tam możesz mieć różne powłoki. Też aktor nie był zły. Anthony Mackie. Ale zmieniło się wszystko. Ton, styl itp. Jakbyś oglądał kompletnie inny serial.

Bo się okazało że był kompletnie inny. Netflix dosłownie zwolnił oryginalnych twórców. I obcięli mocno budżet co było widać w scenerii. A potem uznali ze serial jest za drogi i ma za małą oglądalność bo niestety drugi sezon podobał się tylko krytykom (typowe) i uwalili całość. 

Więc nie dziwie się że robią to z kiepskimi serialami kiedy robią podobne rzeczy z dobrymi. Moja rada - po prostu nie oglądać czegokolwiek co robi Netflix. Im nie zależy na serialu. Im zależy na subskrybentach. Często uwalą serię bo ściągnęła nowe konta i nie ma wg nich sensu robić kolejnego sezonu. Mają w d*pie fanów, wartość kulturową czy długoterminowość danej marki.

Wydaje mi się że klasyczna telewizja bardziej dbała o swoje seria. Też kontrakty były inne. Dążono do zamknięcia serii nawet jeżeli nie chcieli kolejnych sezonów. Ale też miało to sens. Klasyczne produkcje często były robione z założeniem że będą przez lata ściągały widzów i robiły kasę sprzedając licencje na całym świecie. Potem było np. DVD a na końcu VOD. Taki serial to była długoterminowa inwestycja. Bo jakbyś nie zakończył serialu należycie to tracił on wartość dla innych. Też można poczytać że kiedy robiono kolejne sezony to często planowano jak ewentualnie zakończyć historię w sezonie jeżeli nadejdzie informacja o kasacji.

Bo podstawowe pytanie było - czy serial będzie coś warty za 5-10 lat?

Netflix ma globalny katalog który mieli. Co też ma swoje wady bo dzisiaj często nie znajdę tam tego co chcę oglądać. Nie sprzedaje innym swoich seriali i nie martwi się czy ktoś je kupi. Ich obchodzi tylko ilość subskrybentów i tylko w kwartale. Bo raporty finansowe. 

Ale to własnie sprawia że ich serie często stają się bezwartościowe. Produkują dużo, tanio, szybko i byle jak. Trudno w takim modelu stworzyć kultową długą serię. Kiedy myślę o czymś dobrym od Netflixa to mi przychodzi do głowy tylko Dark. Warto dodać że serial jest niemiecki. 

A tak? Mieli Hause of Cards ale afera z aktorem sprawiła że musieli go zastąpić i niestety cały serial polegał na nim więc polegli jak tylko go stracili. 

No i jest Stranger Things które wydaje mi się że miało szansę być kultową historią ale w tym wypadku zaczęli doić krowę która wg mnie dogorywa i na końcu zostanie tylko śmierdzące truchło.

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 10:32

Szkoda że więcej "zarządów" tak nie robi z niektórymi serialami. Seriale takie jak ST: Starfleet Academy wywołują jedynie tzw "brand damage" - dana franczyza staje się nieatrakcyjna dla widzów. Ten nowy serial na platformie streamingowej spod popularnej franczyzy, który kosztował kupę kasy, wypadł z top 10 Paramount kilka tygodni po premierze: https://flixpatrol.com/top10/paramount-plus/... ciekawe.

Zamiast zapowiadać seriale na 2 sezonu wprzód może powinni je kasować, bo choć koszta zerwanych kontraktów wydają się duże, szkód marketingowych emisja tych gniotów narobi więcej (wystarczy zobaczyć jak cały internet nabija się z takich Starfleet Academy czy Acolyte).

Dlaczego o tym mówię - bo to kolejny przykład co wyprawiają z popularnymi kiedyś franczyzami. Ja fanem Star Treka nigdy nie byłem, ale widze to samo co widzę z rzeczami które lubię - Władca Pierścieni czy nawet kiedyś Star Wars. A nawet względnie nowe adaptacje okazują się dziadowskie jak np. Wiedźmin od Netflixa, który powinien był być zakończony już po trzecim albo nawet drugim sezonie.




Trwa Wczytywanie