Pierwszy zwiastun wzbudził mieszane reakcje, ale doświadczenie twórców i wcześniejsze sukcesy DCU pokazują, że serial może okazać się prawdziwym hitem.
Jakiś czas temu do sieci trafił pierwszy zwiastun serialu Latarnie, jednego z najważniejszych seriali powstających w ramach nowego uniwersum DC. Produkcja będzie trzecim projektem telewizyjnym DCU dla HBO, po Creature Commandos oraz Peacemaker. Serial wprowadzi do nowego uniwersum dwie kluczowe postacie z komiksów DC Comics – Hala Jordana oraz Johna Stewarta.
Watchmen
Za serial Lanterns odpowiada współtwórca Watchmen
Choć wielu fanów liczyło na kolorową kosmiczną przygodę w stylu klasycznych historii o Zielonych Latarni, zwiastun pokazał zupełnie inne podejście. Serial ma przypominać kryminalną opowieść inspirowaną klimatem Detektywa. Fabuła skupi się na starszym Halu Jordanie i jego uczniu Johnie Stewarcie, którzy badają tajemnicze wydarzenia w niewielkim miasteczku w stanie Nebraska.
Nietypowy kierunek wzbudził sporo dyskusji w internecie, jednak twórcy serialu mają na koncie projekty, które potrafiły pozytywnie zaskoczyć widzów. Jednym z głównych autorów jest Damon Lindelof, współtwórca takich produkcji jak Pozostawieni, Lost – Zagubieni, czy serialowa wersja Watchmen.
GramTV przedstawia:
Właśnie Watchmen może być najlepszym przykładem, dlaczego fani nie powinni jeszcze skreślać Latarni. Produkcja HBO przed premierą również wzbudzała obawy – zamiast wiernej adaptacji komiksu Watchmen autorstwa Alan Moore była bowiem jego luźną kontynuacją z nowymi bohaterami i wątkami. Ostatecznie serial spotkał się jednak z entuzjastycznym przyjęciem krytyków i widzów.
Nowe DCU już wcześniej pokazało, że nie boi się odważnych zmian w stosunku do komiksów. Na razie widzowie zobaczyli jedynie krótki zwiastun Latarni, dlatego trudno ocenić, jak dokładnie będzie wyglądał cały serial. Niewykluczone jednak, że w odcinkach pojawi się więcej klasycznych elementów znanych z komiksów – od kosmicznych ras po charakterystyczne zielone konstrukty Mocy. Z Lidelofem na czele możemy jednak zakładać nietuzinkowe podejście do tematu, wsparte dużą liczbą tajemnic i klimatyczną aurą.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Jaja se robicie? Przecież serial Wokeman był totalnie zjechany i zapomniany. Ludzie zapamiętali go tylko z sceny w Tulsie, wiele osób usłyszało o tym wydarzeniu pierwszy raz. Początki miał niezłe ale drugi sezon był tak ordynarnie "na czasie" (w sensie w jakim przedziale czasowym powstał i co wtedy działo się w Hollywood) że nie dało się tego oglądać. Powstał właśnie w czasie kiedy wiele franczyz zaczęto niszczyć w imię ideologi.
Lindeloff to jest powód do obaw a nie do dawania nadzieji. Ludzie chcieli komiksowego serialu, dostaną podróbę Taylora Sheridana bo pewnie jakiś garniak stwierdził że sie to dobrze sprzedaje więc trzeba to zpapugować.