Przynajmniej tak twierdzi jeden z byłych pracowników studia.
Były pracownik Ubisoftu zabrał głos w sprawie ogromnego spadku wartości akcji firmy, po tym, jak francuski deweloper ogłosił nowy plan restrukturyzacji i skasowania aż sześciu gier, w tym remake’u Prince of Persia: Piaski Czasu.W sieci od dłuższego czasu krąży narracja, że sporą część winy za porażki Ubisoftu należy obwiniać inicjatywy związane z różnorodnością, równością i inkluzywnością. Zdaniem byłego pracownika takie tezy nie tylko mijają się z prawdą, ale też odwracają uwagę od realnych wyzwań, z jakimi mierzy się dziś deweloper.
Assassin’s Creed Shadows
DEI negatywnie wpłynęło na Ubisoft? Nie według byłego dewelopera francuskiego studia
W ubiegłym tygodniu akcje Ubisoftu wyraźnie straciły na wartości po ogłoszeniu przez firmę tak zwanego dużego resetu. W jego ramach anulowano sześć projektów, a premiery siedmiu kolejnych zostały przesunięte. Sytuacja szybko stała się paliwem dla internetowych dyskusji, w których część komentatorów zaczęła obarczać winą politykę DEI.
Do głosów, które obwiniły wprowadzenie polityki DEI do Ubisoftu odniósł się Kensuke Shimoda, były projektant gier pracujący w studiu Ubisoft Osaka. W jednym z wpisów na platformie X Shimoda podkreślił, że z zaskoczeniem obserwuje rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat wewnętrznych realiów firmy.
Nie cytując nikogo z nazwiska, jestem zszokowany, że wciąż są ludzie, którzy powielają dezinformację w stylu: DEI jest powodem spadku ceny akcji Ubisoftu.
Były pracownik zaznaczył przy tym, że z jego perspektywy inicjatywy DEI nie miały realnego wpływu decyzyjnego na funkcjonowanie firmy:
Jako były pracownik chciałbym jasno powiedzieć, że tak zwani wewnętrzni orędownicy DEI nie mieli dużego wpływu na działanie studia.
Shimoda ocenia wręcz, że działania związane z DEI przyniosły Ubisoftowi wymierne korzyści, zarówno wewnętrzne, jak i biznesowe:
DEI tylko poprawiło sytuację, lepsze środowisko pracy, ekspansja na rynki Ameryki Południowej i Bliskiego Wschodu i podobne kwestie.
Jednocześnie były projektant nie twierdzi, że Ubisoft nie ma problemów. Jego zdaniem źródło kłopotów leży gdzie indziej i jest typowe dla dużych korporacji.
Spadek jakości marketingu i kreatywności to efekt syndromu wielkiego biznesu i może dotknąć każdą firmę.
GramTV przedstawia:
Jako jeden z przykładów wskazuje strukturę kadry zarządzającej, w której brakuje osób z doświadczeniem w obszarze gier mobilnych, sieciowych i free to play:
Nie ma dużej rotacji na wyższych stanowiskach, więc oczywiste jest, że wśród kadry kierowniczej brakuje ludzi z doświadczeniem w online, mobile i F2P.
Shimoda zwraca też uwagę na problemy wynikające z globalnego charakteru Ubisoftu i jego francuskich korzeni:
Mówimy o firmie, której pierwszym językiem jest francuski, która stała się globalna i otworzyła studia poza światem frankofońskim, co doprowadziło do problemów zarządczych typowych dla globalnych firm nieanglojęzycznych.
Wczytywanie ramki mediów.
Najostrzejsze słowa padają jednak w kontekście potencjalnego szukania kozłów ofiarnych. Zdaniem Shimody przerzucanie odpowiedzialności na DEI byłoby dla Ubisoftu bardzo złym sygnałem:
Jeśli Ubisoft zignoruje wszystkie problemy, o których wspomniałem, i wykorzysta zwolenników DEI jako kozłów ofiarnych, to tym razem może to oznaczać dla nich koniec.
To nie pierwszy raz, gdy były pracownik publicznie broni firmy przed podobnymi zarzutami. Już w maju ubiegłego roku pisał, że choć część graczy uważa Ubisoft za dewelopera silnie stawiającego na DEI, w rzeczywistości taki obraz nie ma wiele wspólnego z codzienną praktyką w studiach.
Gupisoft zabiło wiele rzeczy. DEI bylo tylko jednym z gwoździ które im przybito. Cała reszta to głupie decyzję. Polecam posłuchać "Umysł na L4" tam jest wszystko.
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 12:21
Jest różnorodność i jest "różnorodność". Cofnijcie się 30 lat wstecz i mieliśmy podobną różnorodność co dzisiaj. Disney miał Alladyna. Ubisoft kupił prawa do Prince of Persia i zrobił udany reboot serii. Te produkcje polegały na różnorodności. Zagłębianie się w obce kultury czyniło te produkcje interesującymi.
Dzisiejsza korporacyjna "różnorodność" z jakimś korpo-ludkiem ze sweet baby inc odznaczającym checkboxy nie ma nic wspónego z dawną różrnododnościa I ludzie to czują. Czują że ktoś im coś wpycha i jeszcze domaga się za to pieniędzy. Jak im aktywista mówi że nie ma różnicy między trans-kobietą i kobietą to normalni ludzie po prostu idą dalej i myślą że ktoś zgrywa głupa.
A jeżeli fani Cię proszą o grę osadzoną w Japonii dla fantazji bycia shinobi w grze której styl doskonale pasuje do Shinobi, jeżeli pakujesz tam wielkiego czarnego samuraja z maczugą to sorry ale ci ludzie którzy czekali na tę grę kto wie ile lat (pytania o Ac w Japonii były od zawsze) będą się czuć zawiedzeni. I będą szukać ujścia dla tego.
Różrnorodność sama w sobie to nic złego a wręcz dobrego bo dodaje egzotykę do produkcji. Zwłaszcza jak nie sięgasz po jakieś cliche. Ja tak wciągnąłem parę osób w kino z Japonii, Koreii czy Indii. Bo te regiony mają swój przemysł. I o ile tez mają swoje cliche to jeżeli dopier ozaczynasz to będziesz doświadczał czegoś nowego. Np. w zachodnik produkcjach główny bohater mało kiedy ginie. W klasycznych Japońskich filmach nawet nie policzę ile razy walczył z kimś cały film by na końcu nawzajem odebrali sobie życie. I jest to cliche japońskiego kina ale jeżeli dopiero wkraczasz - masz nowe doświadczenie.
Zresztą dlatego zacząłem oglądać kino z różnych zakątków świata bo już mi sie znudziły zachodnie produkcje.
Bezmyślne stosowanie DEI tylko po to by korpo-ludek odznaczający na kartce checkboxy nie pyrczał nie oznacza że DEI jest problemem. Oznacza że firma podejmuje nierozsądne decyzje. I na ogół nie ogranicza się to tylko do DEI. Na podobnej zasadzie jeżeli ktoś ma brudne buty to nie oznacza że brudne buty są problemem. Oznacza to że w jego życiu dzieje sie tyle złego że nie ma czasu ani chęci by zając się butami. Brudne buty jak bezmyślne DEI to nie problem. To symptom czegoś gorszego.
Ja osobiście uważam że problemem był fakt że mieli jedną osobę czy jedne "dział" który czuwał nad wszystkimi produkcjami i który się za bardzo mieszał. Przez to wszystkie gry Ubisofu sa takie same. Nawet pomiędzy markami.
W końcu się ludziom po prostu to znudziło. Zwłaszcza że gry miały non stop błędy na premiere. Zaporowe ceny za pełną wersje gry
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 11:51
Oczywiście że "różnorodność" nie jest problemem samym z siebie. To jak zaczęła być wykorzystywana jest problemem. Jak ze wszystkim - gdy coś jest na siłę pchane to się wykoleii, następuje przerost formy nad treścią.
A prawa pracownicze to jest odrębny temat. Bo jeżeli przez "poprawiła się sytuacja" rozumiemy "przyjęliśmy więcej ludzi nie patrząc na ich realne kwalifikacje" to kłóciłbym się z Panem Shimodą o ten wpływ. Niekontrolowany rozrost zespołów też powoduje problemy, bo jak np. kończy się projekt/pieniądze z tymi ludźmi trzeba coś zrobić - tak działa IT. Wiadomo że każdy będzie zadowolony jak dostanie dobrze płatną pracę i multum benefitów. Ale nie trzeba być wnikliwym analitykiem żeby widzieć jakie m. in. problemy trawią dzisiejszy gamedev - nijakość, nie raz brak umiejętności (np. znajomość UE5) i balonowe wzrosty kosztów wytwarzania gier choćby ze względu na zatrudnianie różnych specjalistów od "czegoś tam", menadżerów szczebli i niejednokrotnie ściąganie ich benefitami które później odbijają się firmom czkawką, tak że później tych samych ludzi wywalają na rzecz AI. "Modne" były kiedyś filmiki na tiktoku jak np. PM-i "przepalają" swój czas w ciągu dnia. Nie mówiąc już o całej rzeszy "doradców DEI" w przypadku których już wielokrotnie udowodniono, że tworzą problemy po to żeby ktoś im za ich rozwiązanie płacił :) - jak wszelkie organizacje które powstają by wyciągać kasę z dotacji.
Natomiast zgadzam się że wina leży na ogół po stronie zarządów i ich decyzji.