Ta gra może okazać się zaskakującym powrotem do korzeni.
Od kilku dni branża gier żyje zapowiedziami pokazanymi podczas State of Play. Najwięcej emocji wzbudził bez wątpienia God of War: Laufey – nowa odsłona jednej z najważniejszych marek PlayStation. Tym razem w centrum wydarzeń nie znajdzie się jednak Kratos. Główną bohaterką została jego żona Faye, znana również jako Laufey. Dla części graczy to ekscytujący pomysł, inni otwarcie krytykują decyzję Santa Monica Studio, twierdząc, że seria bez Ducha Sparty traci swoją tożsamość.
God of War
To może być największa zaleta God of War: Laufey
W całej tej dyskusji łatwo jednak przeoczyć jeden bardzo interesujący szczegół. Jak zauważa ComicBook.com, sam koncept fabularny nowej gry może otworzyć twórcom drogę do powrotu postaci, których wielu fanów nie spodziewało się już nigdy zobaczyć.
Kluczowe znaczenie ma tutaj tajemnicza kraina o nazwie Everywhen. To właśnie tam trafia Faye po swojej śmierci. Według informacji przekazanych przez Santa Monica Studio nie jest to zwykła kraina umarłych, lecz swoiste skrzyżowanie wielu mitologii – miejsce, do którego po śmierci mogą trafiać bogowie pochodzący z różnych wierzeń. Już pierwszy zwiastun sugeruje, że spotkamy tam postacie inspirowane między innymi mitologią egipską. Jedną z głównych przeciwniczek ma być Sekhmet, egipska bogini wojny, której towarzyszy potężna bestia przypominająca sfinksa. Obok niej pojawia się również Begtse, postać wywodząca się z mongolskich i tybetańskich wierzeń.
To jednak dopiero początek. Jeżeli Everywhen rzeczywiście jest miejscem, do którego trafiają wszyscy zmarli bogowie, konsekwencje dla uniwersum God of War mogą okazać się ogromne. W końcu Kratos przez lata swojej krwawej kariery pozbawił życia nie pojedynczych przeciwników, lecz całe panteony. Oznacza to, że w teorii do serii mogliby powrócić nie tylko bohaterowie znani z nordyckiej sagi, tacy jak Thor czy Heimdall, ale również postacie z klasycznej trylogii osadzonej w mitologii greckiej.
GramTV przedstawia:
To właśnie ten pomysł najbardziej rozpala wyobraźnię fanów. Możliwość ponownego spotkania Zeusa, Hadesa, Posejdona czy Ateny wydaje się dziś znacznie bardziej realna niż jeszcze kilka dni temu. Co więcej, takie postacie mogłyby nie tylko pełnić rolę bossów, ale także wejść w fascynujące interakcje z Faye – kobietą, która odmieniła życie Kratosa bardziej niż ktokolwiek inny.
Nie byłby to zresztą pierwszy raz, gdy Santa Monica Studio wraca do greckich korzeni serii. Dodatek Valhalla do God of War Ragnarök pokazał już, że twórcy chętnie przypominają wydarzenia z dawnych części. Pojawienie się Heliosa zostało bardzo ciepło przyjęte przez fanów i udowodniło, że studio nie zamierza odcinać się od historii Kratosa. Na razie pozostają to oczywiście spekulacje. Sam zwiastun nie potwierdza obecności żadnego z greckich bogów. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że twórcy stworzyli właśnie fabularne uzasadnienie, które pozwalałoby przywrócić praktycznie każdą postać z historii marki. I być może właśnie dlatego warto spojrzeć na God of War: Laufey nie tylko przez pryzmat zmiany głównego bohatera.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Tak ale Laufey już nie. Może chcą z niej zrobić boginię wojny jakiejś krainy?
Ray napisał:
Skoro już jesteśmy przy srogich teoriach - jak googlowałem imiona nowo-przedstawionych bogów po pokazie rzuciło mi się w oczy, że zarówno Sekhmeth jak i Betse są ... bogami wojny.
Albo to sugeruje, że coś lub ktoś poluje na bogów wojny :D
dariuszp
Gramowicz
05/06/2026 21:44
Ray napisał:
Skoro już jesteśmy przy srogich teoriach - jak googlowałem imiona nowo-przedstawionych bogów po pokazie rzuciło mi się w oczy, że zarówno Sekhmeth jak i Betse są ... bogami wojny.
Tak ale Laufey już nie. Może chcą z niej zrobić boginię wojny jakiejś krainy?
koNraDM4
Gramowicz
05/06/2026 20:38
dariuszp napisał:
Co do K, widziałem fanowskie teorie że przecież na chwilę zginął walcząc z Thorem i ten go poraził żeby przywrócić go do życia ale to się nie spina czasowo. Chyba że czas w tym świecie biegnie inaczej.
Nazwa krainy - Everywhen - według mnie sugeruje właśnie, że czas tam nie płynie normalnie, może nawet nie do końca liniowo. Już w Ragnaroku mieliśmy pewnie zamieszanie z czasem gdzie Thor tak mocno przygrzmocił Jörmungandrowi iż przeniósł go w czasie. Sam wąż to była dusza jednego z olbrzymów zaklęta w nim przez Atreusa odpowiednio wcześniej.