Emily Wilson od miesięcy wzbudza emocje swoimi opiniami na temat ekranizacji Christophera Nolana. Tymczasem sam film święci triumfy w kinach i zbiera dobre recenzje.
Jeszcze przed premierą Odysei Christopher Nolan przyznawał, że podczas pracy nad scenariuszem inspirował się cenionym przekładem Homera autorstwa Emily Wilson. Paradoksalnie to właśnie tłumaczka od pewnego czasu należy do grona najgłośniejszych krytyków filmu, a jej wypowiedzi regularnie napędzają internetowe dyskusje.
W rozmowie z The Guardian tłumaczka nie kryła rozczarowania kierunkiem obranym przez twórców. Jej zdaniem ekranizacja zbyt mocno upraszcza postać Odyseusza, pozbawiając go cech, które uczyniły go jedną z najbardziej złożonych postaci literatury.
Wstydziłabym się napisać jakąkolwiek część tego scenariusza. Nie uważam, żeby to był skomplikowany film. I nie sądzę też, żeby opowiadał o skomplikowanym człowieku. To dość prosty film akcji o bohaterze akcji, który źle się czuje z tym, że jest bohaterem akcji.
GramTV przedstawia:
Wilson podkreśla, że każda adaptacja Odysei siłą rzeczy jest interpretacją oryginału, jednak według niej film Nolana usuwa zbyt wiele elementów definiujących bohatera. W homerowym eposie Odyseusz jest nie tylko odważnym wojownikiem, lecz także strategiem, manipulatorem i kłamcą – postacią, którą jednocześnie można podziwiać i której trudno bezgranicznie ufać.
Krytyce poddała również sposób przedstawienia kobiecych bohaterek, zwłaszcza Penelopy, która – jej zdaniem – w oryginale odgrywa znacznie bardziej złożoną rolę niż w filmowej wersji. Wilson zwróciła też uwagę na relacje Odyseusza z Kalipso i Kirke. Według tłumaczki Nolan złagodził ich charakter, rezygnując z seksualnego i psychologicznego wymiaru tych wątków, przez co ekranizacja utraciła część mroczniejszego wydźwięku homerowego dzieła. Na tym jednak nie koniec. Po publikacji wywiadu Wilson kontynuowała krytykę filmu również w serwisie X, ponownie wywołując gorącą debatę wśród widzów i miłośników twórczości Homera.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie no ogólnie film jest świetny, ale faktycznie dość prosty, nie ma jakiegoś wielowymiarowego wydźwięku, bohater przeżywa rozłam co widać, ale w zasadzie na tym się kończy emocjonalne przesłanie. W dodatku język w filmie jest zbyt prosty i amerykański. Nie zmienia to faktu że film jest epicki i obejrzałbym go drugi raz. Polecam wszystkim.
dariuszp
Gramowicz
Wczoraj 17:50
To jest ta sama sytuacja co z Wiedźminem generalnie. Jeżeli nie czytałeś Wiedźmina, jeżeli nie znasz gier, serial może Ci się podobać jako kolejny serial fantasy.
Kolejne porównanie to Fallout 3, 4 czy 76. Nie są to złe gry biorąc pod uwagę ile maja fanów - ale wg mnie to złe Fallouty.
Wszystko zależy od punktu odniesienia. To tak jakbyś zjadł fenomenalne pierogi i później przez lata nie znalazł nikogo kto jest w stanie zrobić tak dobre pierogi. Wszyscy będą Ci mówić że gdzieś zjedli bardzo dobre pierogi ale dla Ciebie zawsze będą "meh".