Starfield ma choćby tego jednego, istotnego fana, który będzie bronił gry, gdy inni ją ganią

Jakub Piwoński
2026/03/14 12:30
1
0

A jest nim kompozytor muzyki do gry.

Choć wokół Starfielda towarzyszyły szumne zapowiedzi i gra była jednym z najbardziej nagłośnionych tytułów Bethesdy ostatnich lat, trudno mówić o niej jako o jednoznacznym sukcesie. Po kilku latach wciąż sprawia wrażenie, jakby nie do końca weszła na właściwą drogę. Są jednak tacy, którzy bronią tego projektu i nazywają jego twórców wizjonerami. Wśród nich jest Inon Zur, kompozytor muzyki do gry.

Starfield ma choćby tego jednego, istotnego fana, który będzie bronił gry, gdy inni ją ganią

Starfield może stać się legendarny?

Zur od ponad ćwierć wieku tworzy muzykę do gier, od Icewind Dale 2 i Lionheart po Syberię 2, Dragon Age i regularne produkcje Bethesdy, w tym Fallouta 3. W przypadku Starfielda jego opinia jest jednoznaczna: tytuł może stać się legendarny, a geniusz Todda Howarda wciąż jest niezaprzeczalny.

Kiedy wydano Starfielda, ludzie nie byli na niego gotowi (…) Ta gra w końcu stanie się legendarna. Nie mam żadnych wątpliwości, to tylko kwestia czasu.

Kompozytor podkreśla, że sukces gry to w dużej mierze efekt wizji Todda Howarda:

Todd jest jedną z najbardziej kreatywnych oraz inspirujących osób w tej branży. Nigdy się nie zatrzymuje, zawsze ma nowe pomysły i wie, czego chce. Jest przekonujący, ma też bardzo silny charakter, a także umiejętność opisania tego, co chce osiągnąć. Jest wizjonerem. Widzi rzeczy, które inni dostrzegą dopiero po latach (…) Zawsze wierzy w to, co robi i wielokrotnie udowadniał, że ludzie w końcu zrozumieją jego wizję. To cecha wszystkich wielkich wizjonerów.

GramTV przedstawia:

Starfield, mimo że miał przecierać szlak przyszłym grom Bethesdy, wciąż budzi mieszane uczucia. Todd Howard dał jasno do zrozumienia, że kierunek kosmicznego RPG okazał się ślepą uliczką. Mimo to Inon Zur pozostaje pewien, że czas i rozwój gry mogą zmienić jej odbiór. W wywiadzie mówi też o swojej pracy przy Syberii, Rise of the Ronin i zdradza, jak podchodzi do komponowania muzyki w grach wideo, łącząc emocje i narrację w wyjątkowy sposób.

Starfield wciąż może okazać się grą kultową? Wydawać by się mogło, że minęło już odpowiednio dużo czasu, byśmy jako gracze się o tym przekonali. Wypada więc poczekać jeszcze trochę licząc na kolejne zmiany. Ponoć gra może mieć ciekawą przyszłość.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
14/03/2026 17:15

Pamiętam, kiedy pierwszy raz odpaliłem Cywilizacje 4 i usłyszałem muzykę w menu. Baba Yetu. Autorem jest Christopher Tin. Wiem to, bo ten kawałek wywarł na mnie wrażenie. Jestem w stanie nawet go zaśpiewać (ale Wy nie będziecie w stanie tego śpiewu wysłuchać). Serio, słyszałem go tyle razy, że znam lirykę, mimo że nie jest w moim języku. Pamiętam go mimo tego, że gra wyszła 20 lat temu i nie grałem w nią od wielu, wielu lat. 

Na podobnej zasadzie znam dyskografię Nier: Automata. Cyberpunk 2077. Znam zespół stojący za muzyką Wiedźmina 3.  Znam całą historię związaną z Raphael's Final Act w Baldur's Gate 3 bo to kolejny kawałek który zapadł mi w pamięć. 

Dlaczego o tym piszę? A no grałem w Starfield. Wziąłem grę w ramach gamepassa, żeby spróbować, bo była promocja. Kompletnie nie kojarzę muzyki. Nie pamiętam NIC, mimo że spędziłem godziny z tą grą. 

A sama gra definitywnie nie stanie się legendarna. To porażka. Bethesda by musiała grę kompletnie przerobić. A raczej tego nie zrobią. Mówimy o firmie która potrafiła skopiować bugi z Fallouta 4 do Fallouta 76 robiąc fork silnika pod multiplayer. Następnie załatać bugi w Fallout 4 i nie wpaść na pomysł żeby sprawdzić/poprawić to samo w Fallout 76. Mówimy o firmie która mimo re-releasów Skyrim nadal nie poprawiła obsługi myszki w menu. 

Mnie raczej zastanawia czy TES 6 to będzie kolejny Skyrim czy kolejny Starfield.