"Po prostu was, k***a, ignoruję". Legenda Blizzarda o narzekających, którzy i tak nie mają zamiaru grać

Maciej Petryszyn
2026/03/16 19:30
4
0

Niedawno dowiedzieliśmy się, że Jeff Kaplan i jego nowe studio szykują nową produkcję. Produkcję, która nie wszystkim przypadła do gustu.

Zwykle negatywne komentarze są przez twórców ignorowane. Ale w tym wypadku zdecydowanie tak nie było.

Jeff Kaplan
Jeff Kaplan
Foto: Blizzard

Jeff Kaplan w ostrych słowach o malkontentach

Przypomnijmy, że Kaplan to żywa legenda Blizzarda, gdzie spędził blisko 20 lat. W tym czasie pracował m.in. przy World of Warcraft, a także był twarzą Overwatcha. Obecnie zaś ze swoim nowym studiem, Kintsugiyama, tworzy The Legend of California. Gra ta jest czymś zupełnie innym od wspomnianych WoW-a i OW. Mamy bowiem do czynienia z westernowym FPS-em z elementami survivalu.

Z jednej strony produkcję szybko zaczęto porównywać do Red Dead Redemption 2, z drugiej zaś zaczęto ją krytykować za, zdaniem oglądających materiały, niewystarczającą jakość. Co już w założeniach wydaje się błędne bo RDR2 stawiało na realizm i było stworzone przez ogromne studio, podczas gdy nad TLoC pracuje garstka osób, które jednocześnie stawiają na stylizowaną grafikę. To wszystko sprawiło, że Kaplan podczas prowadzonego przez siebie streamu nie wytrzymał.

Zamiast tego w dosadnych słowach odniósł się do krytykujących, którzy i tak nie mieliby zamiaru zagrać w daną produkcję:

Nigdy nie rozumiałem bycia nieprzyjemnym czy chamskim w takich sprawach. Rozumiem bycie zdenerwowanym, rozumiem wyrażanie swojej opinii, ale jeśli wychodzi gra, w którą nie chcesz grać i nigdy w nią nie grałeś, to się k***a zamknij. Nikogo to nie obchodzi. Nie musimy słuchać o tym, że cię to nie kręci. O co chodzi z tym “O mój Boże, jestem tak oburzony, że zdecydowali się zrobić grę, która mnie nie interesuje”? [...] Kogo obchodzi moja opinia, skoro nie zamierzam w to grać i nigdy w to nie grałem? Dlaczego moja opinia miałaby mieć w tym przypadku znaczenie? Powiem wam, co to daje. Jako deweloper, który kierował zespołami i miał moc decyzyjną, po prostu was, k***a, ignoruję. Tylko tyle osiągnęliście. Uznaję, że nie będę was więcej słuchał, bo odlecieliście tak daleko, że w tym momencie nie warto już poświęcać wam uwagi.

GramTV przedstawia:

Prace nad The Legend of California trwają od około 4 lat. Akcja gry dziać się ma w okresie tzw. gorączki złota, w czasach Dzikiego Zachodu. Możliwa ma być zabawa zarówno solo, jak i w kooperacji z maksymalnie 3 innymi graczami. Data premiery pozostaje na ten moment nieznana, wiemy natomiast, że produkcja wydana zostanie na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X/S oraz komputery osobiste.

Komentarze
4
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 20:13
Muradin_07 napisał:

Albo wreszcie może powiedzieć kilka słów od siebie. Moim zdaniem ma trochę racji w tym wszystkim i szczerze... nawet jeśli jego gra się nie sprzeda, to nadal ma rację. 

Co innego konstruktywna krytyka i feedback, a co innego ładowanie w tubę i monetyzowanie hejtu na kaskę od Elona Muska. Oto "gaming" w 2026 roku.

Wiesz to nie jest tak że się nie zgadzam - atakowanie kogoś "bo tak" nigdy nie jest przyjemne. Ja sam wyraziłem opinie o tej grze - nie wygląda to dobrze, uważam że to będzie porażka i obojętnie czy to gościa "passion project", musi się liczyć z tym że ich gra będzie porównywana do RDR2. Kropka. Zresztą, wiele projektów od "weteranów branży" nie radzi sobie dobrze, nazwisko dziś już praktycznie nic nie znaczy chyba że to Japończyk i robi grę przez kick-start. Mamy Stormgate, Eldegarde (to porażki). Były inne projekty o których słuch zaginął. Magia Blizzarda im nie pomogła. Zobaczymy jak poradzi sobie Sunderfolk - tam furasy mogą się na to rzucić.

ALE

Atakowanie graczy to najgłupsze co w tym momencie mogą robić developerzy. Czy to jest "sprawiedliwe", czy "dobrze mówi" itd? Nieważne. Mamy czas dużej niechęci graczy do rynku gamedev (na własne życzenie). Niestety, jedyne co można robić na miejscu devów to siedzieć cicho, ciężko pracować, pokazywać skromność i liczyć na to że ktoś to dostrzeże. Lub nie. Jak w biznesie. Tym stała się obecnie branża - jeden tweet, jedna akcja może pogrzebać grę (Highguard). Ale developerzy dalej tego nie rozumieją i to ich gubi.

wolff01 napisał:

To się zdziwi.

Albo wreszcie może powiedzieć kilka słów od siebie. Moim zdaniem ma trochę racji w tym wszystkim i szczerze... nawet jeśli jego gra się nie sprzeda, to nadal ma rację. 

Co innego konstruktywna krytyka i feedback, a co innego ładowanie w tubę i monetyzowanie hejtu na kaskę od Elona Muska. Oto "gaming" w 2026 roku.

Nogradis
Gramowicz
Dzisiaj 19:48

W tych kilku zdaniach Kaplan wyraził myśli każdego dewelopera na świecie. Tej branży szkodzą dwie rzeczy: zachłanni korposi i tzw. samozwańczy "gracze", dla których prawdziwym hobby wcale nie są gry, tylko ciągłe narzekanie. 




Trwa Wczytywanie