Nowy Robin Hood ma datę premiery. Hugh Jackman nie do poznania w głównej roli

Radosław Krajewski
2026/02/04 14:30
1
0

Oczekiwany film o popularnym banicie z lasu Sherwood zadebiutuje w kinach tego lata.

Hugh Jackman wraca do kina w zupełnie nowym wcieleniu słynnego banity. Aktor zagra tytułową rolę w mrocznym filmie The Death of Robin Hood, którego kinowa premiera została właśnie oficjalnie potwierdzona. Produkcja trafi na ekrany już 19 czerwca 2026 roku.

The Death of Robin Hood
The Death of Robin Hood

The Death of Robin Hood z potwierdzoną datą premiery

Za projektem stoi studio A24, które ogłosiło datę premiery krótkim materiałem wideo. Widać w nim Jackmana jako legendarnego banitę, który powoli zbliża się do kamery, po czym znika w kłębie dymu. Przed miesiącem do sieci trafił pierwszy oficjalny zwiastun The Death of Robin Hood, który prezentował aktora w roli Robin Hooda w pełnej krasie.

Film zadebiutuje w kinach tego samego dnia co Toy Story 5, co wyraźnie pokazuje strategię dystrybucyjną A24. Nowa wersja Robin Hooda ma trafić do dorosłej publiczności, szukającej alternatywy dla familijnej produkcji Pixara.

Fabuła skupi się na schyłkowym etapie życia legendarnego łucznika, który po ciężkim urazie zostaje zmuszony do rozliczenia się z własną przeszłością i drogą, jaką wybrał.

GramTV przedstawia:

Za reżyserie i scenariusz odpowiada Michael Sarnoski, twórca ceniony za kameralne i intensywne historie, takie jak Świnia i Ciche miejsce: Dzień pierwszy. W obsadzie obok Jackmana znaleźli się: Jodie Comer, Bill Skarsgård, Murray Bartlett, Noah Jupe oraz Faith Delaney.

Premiera The Death of Robin Hood zaplanowana jest na 19 czerwca tego roku. Obecnie nie wiadomo, czy tego samego dnia film trafi również do polskich kin.

Wczytywanie ramki mediów.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 15:22

Ulubiony temat filmowców, zwłaszcza w obecnych czasach - dekompozycja bohaterów (często popularnych lub symbolicznych), bohaterstwa i heroizmu. Cynizm pełną gebą. Może ktoś mi odpowie - przecież RH to postać fikcyjna, można ją interpretować do woli! No tak, tyle że filmy fabularne to w 90% fikcja, bo już aktor grający daną postać nią przecież nie jest tylko ją "gra". Ot fikcja. Tyle że historie o bohaterach po coś powstały - ludzie mają do nich aspirować.

Po co nam złe postacie w filmach, skoro główny bohater staje największym antagonistą? Sam sobie jest przeciwnikiem. No dobra, załóżmy że jednak jest "tym dobrym" w historii - musi być "moralnie" zepsuty, na rozdrożu, być cieniem człowieka itd. Bohaterowie muszą być brudni, reinterpretowani, rozliczani. Trzeba obrzydzić, ocenić (najlepiej przez pryzmat współczesnych czasów), a najlepiej jeszcze dodać coś od siebie - zmienić rasę, płeć, zmienić rolę w histori, realia, uczynić postać drugoplanową tym prawdziwym bohaterem który ośmiesza protagonistę na każdym kroku.

Wiem że są ludzie którym się to podoba i spoko. Ja juz powoli mam dość... zostają tylko te przestarzałe, "głupiutkie" filmy.