Nowe Divinity nabiera wiatru w żagle. Larian wysyła pierwszy obiecujący sygnał po erze Baldur’s Gate 3

Po gigantycznym sukcesie Baldur’s Gate 3, każde kolejne słowo ze strony Larian Studios waży dziś więcej niż zwykła aktualizacja produkcyjna. Tym razem Swen Vincke rzucił krótką, ale znaczącą deklarację: nowe Divinity jest już na etapie, w którym „czuć, że gra ożywa”.

To sformułowanie może brzmieć miękko, ale w języku dużych RPG-ów oznacza bardzo konkretny moment. Nie chodzi już wyłącznie o systemy, dokumenty projektowe i szkice świata, lecz o etap, w którym mechaniki, narracja i tożsamość gry zaczynają ze sobą pracować jak jeden organizm. Według Vincke’a mowa o wyjątkowo dobrym tygodniu pracy z Adamem Smithem, czyli dyrektorem odpowiedzialnym za scenariusz, co miało dać poczucie, że projekt wreszcie nabiera właściwego pulsu.

Divinity
Divinity
Larian Studios

Larian Studios rozwija nowe Divinity, a po sukcesie Baldur’s Gate 3 oczekiwania są ogromne

To ważne także dlatego, że mowa o grze obciążonej gigantycznymi oczekiwaniami. Divinity zostało oficjalnie ujawnione podczas The Game Awards 2025 i już wtedy Larian komunikowało, że szykuje swój najbardziej ambitny projekt. Większy nawet, niż Baldur’s Gate 3 i osadzony ponownie w świecie Rivellon. Krótko po zapowiedzi Vincke poszedł jeszcze dalej, przekonując w wywiadach, że nowa gra ma być lepsza od BG3 „na wszystkich frontach”. To odważna obietnica, ale też bardzo larianowska: studio od lat buduje swoją markę na przekonaniu, że następna gra ma nie tylko powtórzyć sukces poprzedniej, lecz go przebić.

W tle tej historii jest jeszcze jeden istotny wątek: Larian zamknęło już główny etap rozwoju Baldur’s Gate 3. Studio jasno komunikowało przy Patchu 8, że była to ostatnia duża aktualizacja dodająca nową zawartość, a dalsze wsparcie ma się koncentrować głównie na poprawkach i hotfixach. Ostatnie dni tylko to potwierdziły — do gry trafił kolejny mały hotfix naprawiający crashe i problemy wydajnościowe. Innymi słowy, BG3 nie zostało porzucone, ale jego twórcza energia coraz wyraźniej przesuwa się już w stronę Divinity.

To przesunięcie ma znaczenie również dlatego, że wokół nowego projektu narosły już pierwsze kontrowersje. W grudniu Larian znalazło się w centrum dyskusji o wykorzystaniu generatywnej AI w procesie produkcji, choć studio podkreślało, że nie chodzi o wrzucanie „AI-contentu” do finalnej gry. Temat nie zniknął całkowicie, ale dziś wydaje się schodzić na drugi plan wobec ważniejszego pytania: czy Larian zdoła przekuć sukces Baldur’s Gate 3 w kolejne RPG, które nie będzie tylko większe, lecz także dojrzalsze.

GramTV przedstawia:

Na razie nie ma daty premiery, a sam Vincke wciąż mówi o projekcie raczej językiem procesu niż konkretów. To rozsądne, bo po BG3 studio nie może sobie pozwolić na tani pośpiech ani marketingową panikę. Ale sam fakt, że Larian zaczyna mówić o nowym Divinity nie jak o obietnicy, lecz jak o grze, która zaczyna „żyć”, jest dla fanów najlepszą wiadomością od miesięcy.

Bo po takich grach jak Baldur’s Gate 3 najtrudniej nie stworzyć sequel do własnej wielkości, tylko znów uwierzyć, że można jeszcze zaskoczyć. Larian najwyraźniej właśnie dochodzi do momentu, w którym to ryzyko przestaje wyglądać jak ciężar, a zaczyna brzmieć jak obietnica. Pytanie pozostaje otwarte, czy poprzeczka, którą sobie zawiesili, nadal jest osiągalna do przeskoczenia.

Całą wypowiedź szefa Larian Studios możecie przeczytać poniżej:

Wczytywanie ramki mediów.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!