The Forgotten Realms – Netflix pracuje nad serialem ze świata Dungeons & Dragons
Dla fanów fantasy to może być jedna z najważniejszych premier najbliższych lat. Marka Dungeons & Dragons istnieje od 1974 roku, a więc od 52 lat fascynuje miłośników smoków, magii i wielkich przygód. Choć doczekała się już filmów oraz seriali animowanych, w tym dobrze przyjętego Dungeons & Dragons: Złodziejski honor, nigdy wcześniej nie powstał pełnoprawny serial aktorski oparty na tym uniwersum.
Akcja The Forgotten Realms rozegra się w Zapomnianych Krainach, czyli najbardziej rozpoznawalnym świecie Dungeons & Dragons, który od końca lat osiemdziesiątych stanowi domyślne tło dla wielu kampanii. Fabuła ma koncentrować się na zachodniej części kontynentu Faerûn, zamieszkanego przez elfy, krasnoludy, smoki, olbrzymy oraz niezliczone potwory.
GramTV przedstawia:
Twórcy nie adaptują konkretnej książki, lecz wykorzystają samo uniwersum do opowiedzenia zupełnie nowej historii. Oznacza to ogromną swobodę twórczą, ale także duże wyzwanie, gdyż lore Dungeons & Dragons jest niezwykle rozbudowane.
Za projekt odpowiadają Shawn Levy i Dan Levine, którzy współpracują z Drew Crevello. Levy jest producentem takich hitów jak Stranger Things oraz reżyserem Projektu Adam, czy Deadpool & Wolverine. Levine pracował natomiast przy serialu Cień i kość, a Crevello współtworzył m.in. Deadpoola.
Twórcy mają do dyspozycji niemal nieograniczoną liczbę bohaterów, lokacji i historii, co sprawia, że wielu fanów uniwersum już teraz określa The Forgotten Realms jako potencjalnie największą fantasy dekady. Jeśli Netflix odpowiednio wykorzysta potencjał Zapomnianych Krain, widzowie mogą otrzymać serial, który zachwyci zarówno fanów Westeros, jak i Śródziemia.
Oczywiście. Właśnie z tego powodu Netflix non stop odnotowuje straty finansowe i jest na granicy bankructwa, prawda?
dariuszp napisał:
Netflix prawdopodobnie będzie polityczna klapa. A jeżeli zadziała to duża szansa że anulują jak nie będzie wykręcał niewiadomo jakich wnlyników.
Inwestowanie czasu e cokolwiek co robi Netflix to na ogół strata czasu.
To nie jest takie proste. Netflix to bardziej firma technologiczna niż stricte "mediowa", współpracuje też z dużym konglomeratem z Arabii Saudyjskiej (MBC). Mają też różne inne źródła finansowania, udziały itd. Fani teorii spiskowych powiedzą ci nawet że skoro ma tam udziały "BlackRock" to i wiadomo skąd te naciski na wszelkie DEI i "agendy" się biorą xD
Dziś mało która firma w przemyśle streamingowym "zarabia" na wykręcaniu wyników oglądalności konkretnych produkcji. W przypadku produkcji TV/filmowych zarabia się na reklamach lub premierach kinowych, i w zależności od modelu, włąśnie na subskrypcjach. Ale problem modelu subsrypcyjnego/streamingowego polega na tym że nie "zarabiają" konkretne produkcje, ciężko to przełożyć na faktyczną liczbę subskrybentów w danej chwili, no chyba że ludzie kupują abonament na miesiąc, bo jest jakaś premiera na którą czekali. Jest wiele różnych analiz pokazujących, że popualrność tego czy tamtego serialu czy premiera wysokobudżetowej produkcji niekoniecznie przekałda się na wymierne korzyści finansowe, a jednocześnie obserwatorzy kina są wkurzeni że wiele filmów (i w konsekwencji kin) traci na modelu ograniczonej dystrybucji. Nikt nie wie ile np. zarobiłby Frankenstein del Toro gdyby Netflix nie zrobił ograniczonej dystrybucji kinowej tylko normalną premierę.
Ba, a dla takiego Amazona ich serwis streamingowy to "zabawa" i promocja, bo przecież i tak głównie zarabiają na Prime i ogólnie swoich usługach. Przecież tak naprawdę nie masz nawet jak tego policzyć - serwisy albo pokazują jakieś kryptyczne dane typu "liczba wyświetleń" (czyli co, że ktoś se odpalił przez 1 minute?) albo top 10 oglądalności na ich streamie (gdzie równie dobrze mogą byćstarsze seriale które wciąż są popularne). Istnieje też pojęcie "diminishing returns" - czyli interesującym czynnikiem jest nie ile osób obejrzało np. 1 sezon głośnego serialu, tylko ile osób wróciło żeby oglądać sezon kolejny. To przez to też Netflix może kasować seriale mimo że pierwszy sezon czegoś był głośny (czyt. dużo się o nim mówiło - ale czy na pewno produkcja była na tyle dobrze odebrana żeby widzowie chcieli do niej wracać?).
Zresztą Netflix też nie wykazuje strat bo... wygrali wojnę streamingową. Po prostu. Kogokolwiek zapytasz w kwestii stremingu to ci powie że ma Netflix i "może" jakiś inny serwis, okazjonalnie. Ich pozycja jest niezagrożona, ludzie rezygnują z innych serwisów, ale Netflix "trzymają".
dariuszp
Gramowicz
20/05/2026 11:13
Silverburg napisał:
Porównujesz jabłka do gruszek. Tobie się produkcje Netflixa nie podobają, ale całej masie osób już owszem. Twoja opinia od ich różni się tylko poziomem zadowolenia odbiorcy.
dariuszp napisał:
Mylisz popularność z jakością. Nie mówię, że Netflix nie potrafi prowadzić biznesu. Narzekam na jakość ich produkcji.
Znowu można powiedzieć to samo o McDonald's. Cała masa osób je w McDonald's. Wydaje mi się, że mimo to krytyka jakości ich jedzenia nie jest błędna.
Podobnie z Netflixem. Cała masa ludzi ich ogląda. Nie zmienia to mojej krytyki ich treści.
Silverburg
Gramowicz
20/05/2026 10:22
dariuszp napisał:
Mylisz popularność z jakością. Nie mówię, że Netflix nie potrafi prowadzić biznesu. Narzekam na jakość ich produkcji.
Porównujesz jabłka do gruszek. Tobie się produkcje Netflixa nie podobają, ale całej masie osób już owszem. Twoja opinia od ich różni się tylko poziomem zadowolenia odbiorcy.