Netflix mógł kupić prawa do Władcy Pierścieni. Platforma zaoferowała fortunę

Radosław Krajewski
2022/10/05 15:50

Amazon nie był jedyny, który brał udział w wyścigu o kupno praw do Władcy Pierścieni.

Showrunnerzy Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy, Patrick McKay i J.D. Payne, udzielili wywiadu The Hollywood Reporter, w którym to artykule ujawniono wiele nowych, nieznanych ciekawostek dotyczących produkcji serialu i sprzedaży praw do trylogii autorstwa J.R.R. Tolkiena. Przypomnijmy, że w prawach do Władcy Pierścieni, które wciąż są w posiadaniu Warner Bros., istniała luka, która pozwoliła firmie zarządzającej majątkiem i prawami do powieści Tolkiena, sprzedać licencje na ośmioodcinkowy serial na podstawie wydarzeń opisanych w Drużynie Pierścienia, Dwóch wieżach i Powrotu Króla. Po Grze o Tron każda platforma chciała mieć swój własny serial fantasy, a prawa do Władcy Pierścieni były łakomym kąskiem nie tylko dla Amazona, ale również HBO i Netflixa.

Netflix mógł kupić prawa do Władcy Pierścieni. Platforma zaoferowała fortunę

HBO i Netflix rywalizowali z Amazonem o prawa do Władcy Pierścieni

W 2017 roku Amazon rozpoczął pracę nad pozyskaniem praw do twórczości Tolkiena. Jeff Bezos nie ukrywał, że jest wieloletnim fanem Władcy Pierścieni i za wszelką cenę zamierzał wygrać wyścig o licencje do trylogii. Powstała wewnętrzna drużyna w Amazon Studios, która miała opracować plan pokonania innych potencjalnych kupców.

Zainteresowane nakręceniem serialu było HBO należące do Warner Bros. Jednak spadkobiercy Tolkiena nie byli zachwyceni trzema filmami stworzonymi przez Petera Jacksona i nie zastanawiali się długo nad odrzuceniem oferty stacji. Według źródeł The Hollywood Reporter serial od HBO miał rozgrywać się w Trzeciej Erze i zasadniczo być nową wersją filmowej trylogii.

Następny w kolejce był Netflix, który miał zupełnie inny pomysł na rozwój świata Śródziemia. Platforma zaproponowała kilka seriali, w tym poświęcony Gandalfowi, czy Aragornowi. Jednak ich plan również nie zyskał aprobaty spadkobierców dziedzictwa Tolkiena. Według relacji świadków, Netflix „przyjął podejście Marvela”, więc fani Śródziemia mogliby oczekiwać osobnych seriali poświęconym konkretnym bohaterom, którzy spotykaliby się w wielkim crossoverze. „Ta wizja całkowicie przeraziła właścicieli praw do marki”. Niedługo później Netflix znalazł jednak inną popularną serię fantasy, nabywając prawa do Wiedźmina autorstwa Andrzeja Sapkowskiego.

GramTV przedstawia:

Źródła THR twierdzą, że Netflix zaoferował 250 milionów dolarów za prawa do Władcy Pierścieni, czyli tyle, ile do tej pory przypisywało się Amazonowi. Firma Jeffa Bezosa również wydała fortunę na licencję, ale w rzeczywistości była o dziesiątki milionów mniejsza. Spadkobierców Tolkiena Amazon przekonał nie konkretnymi planami na rozwój serii, ale obietnicą bliskich relacji, która dałaby przedstawicielom firmy Tolkien Estate miejsce przy stole decyzyjnym.

To nasza zbiorowa pasja i wierność Tolkienowi pozwoliły nam wygrać – powiedział Vernon Sanders, współprzewodniczący Amazon Studios TV.

Dla korporacji był to strzał w dziesiątkę. Według najnowszych danych, podanych przez Jennifer Salke, szefową Amazon Studios, Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy obejrzało już około 100 milionów subskrybentów Prime Video. Nie znana jest jednak metodologia liczenia publiczności produkcji oferowanych przez platformę.

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!