Jeszcze kilka dekad temu gry komputerowe prezentowały mocno wyidealizowany obraz bohaterów i bohaterek. Do dziś budzi to zresztą swego rodzaju rozbawienie.
Ogromne krągłości Lary Croft czy też absurdalnie duże mięśnie Duke’a Nukema były kiedyś standardem. A dziś?
Horizon Forbidden West
Ojciec Fallouta o narzekaniu na “brzydkie” postacie w grach
Dziś w opiniach graczy często możemy znaleźć narzekania na to, że postacie… zbrzydły. Trudno przy tym nie zauważyć, że niektórzy deweloperzy faktycznie porzucili nierealistyczne kanony piękna na rzecz bardziej realistycznego ukazania nierealistycznych bohaterów. Skąd taka zmiana? Jak zapewnia Tim Cain, czyli jeden z ojców kultowej serii Fallout i od 15 lat pracownik Obsidian Entertainment, nie ma to bynajmniej nic wspólnego z popularyzacją generatywnej sztucznej inteligencji. Amerykanin poruszył tę kwestię w opublikowanym przez siebie materiale wideo.
Od razu powiem: to nie ma nic wspólnego z AI, bo to zjawisko trwa od dawna. Pracowałem przy grach, które nie miały w sobie żadnego AI, a większość postaci nie jest generowana sztucznie – stwierdził Cain.
Jednocześnie 60-letni deweloper zwrócił uwagę na absurd narzekań na “brzydotę” postaci w grach. Wszak swego czasu narzekano, że wszystkie produkcje wyglądają tak samo, korzystając z określonego archetypu herosa/heroiny. Gdy twórcy od tego odeszli, pojawiły się zarzuty o nadmierne ukierunkowanie polityczne z uwagi na utożsamianie ukazywania rzeczywistego wyglądu ludzi z konkretną stroną politycznego sporu. Tymczasem trudno powiedzieć, w czym w ogóle tkwi problem. I dlaczego porzucenie potężnych kobiecych krągłości i równie potężnych gór męskich mięśni stało się aż takim powodem do narzekań?
Wielu ludzi lubi różnorodność w swoich grach. To dziwne, że ogromną skargą, jaką słyszę ostatnio, jest to, że gry są zbyt „takie same”, ale do tego zaraz wrócę. Mnóstwo gier używa tego, co nazwałbym postaciami wyidealizowanymi. Niektórzy z was nazywają je pięknymi, ale zostańmy przy „wyidealizowanych”. Wiecie: napakowany facet i kobieta o kształcie klepsydry z dużymi atrybutami. Ale przypomnę wam, że od dwóch dekad, od ponad 20 lat, krąży żart, że protagoniści w strzelankach pierwszoosobowych wyglądają identycznie. Ludzie wciąż wrzucają to samo zdjęcie (lub podobne): biały mężczyzna, brunet. Macie dosłownie dziesiątki tysięcy gier do wyboru z dokładnie tym gościem lub jego odmianą.
To dziwne, bo można by odwrócić to pytanie: „Dlaczego tak bardzo drażni cię postać, która nie jest wyidealizowana, albo matematycznie wyśrodkowana?”. Skoro autor pyta o logikę: dlaczego przeszkadza ci widok postaci, które takie nie są? W erze, gdy ludzie mówią: „Tim, gry są zbyt podobne do siebie, wydają się tą samą grą tylko z inną skórką i nieco inną mechaniką”. Przyczyny mogą być różne – ostrożność inwestorów albo fakt, że większość gier powstaje na kilku tych samych silnikach, które pewne rzeczy robią dobrze, więc wszyscy to robią. Dlatego dziwnie jest żyć w świecie, gdzie ludzie narzekają na powtarzalność, a potem – bez cienia hipokryzji – wpadają w furię, gdy widzą postacie, które nie są dla nich ładne. Chcecie różnorodnych gier czy nie?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
W 99/100 przypadkach przy narzekaniu na powtarzalność FPSów chodziło o taką samą mechanikę, bronie, wrogów, AI, budowę mapy a nie to że główny bohater wygląda jak zwykle, zwłaszcza że to widok FPS i się go prawie nigdy nie widzi