Narzekacie na "brzydkie" postacie? Twórca Fallouta: To hipokryzja

Maciej Petryszyn
2026/05/05 18:45
3
0

Jeszcze kilka dekad temu gry komputerowe prezentowały mocno wyidealizowany obraz bohaterów i bohaterek. Do dziś budzi to zresztą swego rodzaju rozbawienie.

Ogromne krągłości Lary Croft czy też absurdalnie duże mięśnie Duke’a Nukema były kiedyś standardem. A dziś?

Horizon Forbidden West
Horizon Forbidden West

Ojciec Fallouta o narzekaniu na “brzydkie” postacie w grach

Dziś w opiniach graczy często możemy znaleźć narzekania na to, że postacie… zbrzydły. Trudno przy tym nie zauważyć, że niektórzy deweloperzy faktycznie porzucili nierealistyczne kanony piękna na rzecz bardziej realistycznego ukazania nierealistycznych bohaterów. Skąd taka zmiana? Jak zapewnia Tim Cain, czyli jeden z ojców kultowej serii Fallout i od 15 lat pracownik Obsidian Entertainment, nie ma to bynajmniej nic wspólnego z popularyzacją generatywnej sztucznej inteligencji. Amerykanin poruszył tę kwestię w opublikowanym przez siebie materiale wideo.

Od razu powiem: to nie ma nic wspólnego z AI, bo to zjawisko trwa od dawna. Pracowałem przy grach, które nie miały w sobie żadnego AI, a większość postaci nie jest generowana sztucznie – stwierdził Cain.

Jednocześnie 60-letni deweloper zwrócił uwagę na absurd narzekań na “brzydotę” postaci w grach. Wszak swego czasu narzekano, że wszystkie produkcje wyglądają tak samo, korzystając z określonego archetypu herosa/heroiny. Gdy twórcy od tego odeszli, pojawiły się zarzuty o nadmierne ukierunkowanie polityczne z uwagi na utożsamianie ukazywania rzeczywistego wyglądu ludzi z konkretną stroną politycznego sporu. Tymczasem trudno powiedzieć, w czym w ogóle tkwi problem. I dlaczego porzucenie potężnych kobiecych krągłości i równie potężnych gór męskich mięśni stało się aż takim powodem do narzekań?

Wielu ludzi lubi różnorodność w swoich grach. To dziwne, że ogromną skargą, jaką słyszę ostatnio, jest to, że gry są zbyt „takie same”, ale do tego zaraz wrócę. Mnóstwo gier używa tego, co nazwałbym postaciami wyidealizowanymi. Niektórzy z was nazywają je pięknymi, ale zostańmy przy „wyidealizowanych”. Wiecie: napakowany facet i kobieta o kształcie klepsydry z dużymi atrybutami. Ale przypomnę wam, że od dwóch dekad, od ponad 20 lat, krąży żart, że protagoniści w strzelankach pierwszoosobowych wyglądają identycznie. Ludzie wciąż wrzucają to samo zdjęcie (lub podobne): biały mężczyzna, brunet. Macie dosłownie dziesiątki tysięcy gier do wyboru z dokładnie tym gościem lub jego odmianą.

To dziwne, bo można by odwrócić to pytanie: „Dlaczego tak bardzo drażni cię postać, która nie jest wyidealizowana, albo matematycznie wyśrodkowana?”. Skoro autor pyta o logikę: dlaczego przeszkadza ci widok postaci, które takie nie są? W erze, gdy ludzie mówią: „Tim, gry są zbyt podobne do siebie, wydają się tą samą grą tylko z inną skórką i nieco inną mechaniką”. Przyczyny mogą być różne – ostrożność inwestorów albo fakt, że większość gier powstaje na kilku tych samych silnikach, które pewne rzeczy robią dobrze, więc wszyscy to robią. Dlatego dziwnie jest żyć w świecie, gdzie ludzie narzekają na powtarzalność, a potem – bez cienia hipokryzji – wpadają w furię, gdy widzą postacie, które nie są dla nich ładne. Chcecie różnorodnych gier czy nie?

GramTV przedstawia:

Niedawno Cain w innym materiale odniósł się też do władzy, jaką mają influencerzy i streamerzy. Oraz do kwestii związanych z tym niebezpieczeństw.

Komentarze
3
GThoro
Gramowicz
06/05/2026 09:05

O ile czasem spoko gada tak tym razem odleciał kompletnie. Ci którzy narzekali na brak różnoronodości to i tak nie grają w gry, ale wymusili zmianę i teraz narzekają ci, którym było dobrze. To nie hipokryzja jeżeli zestawione ze sobą sprzeczne opinie należą do różnych grup.

dariuszp
Gramowicz
05/05/2026 22:31

Nie lubię tego typu argumentacji. Bo generalnie mówi prawdę, ale kompletnie pomija to, o czym rzeczywiście była dyskusja. 

Od dawna mamy mówione, że męskie wartości są złe. Że męskie zachowania są złe. I nie mówię tu o faktycznych złych zachowaniach. Ludzie, którzy przepychają tę argumentację, zawsze biorą ekstremalne przypadki, żeby ich aktywizm brzmiał słusznie, a potem wszystko wrzucają do jednego wora. 

Jedyna radość z tego, że tego typu toksyczni seksiści ewentualnie kończą, podając frytki w McDonald’sie, bo tego typu gry często się nie sprzedają, a dzisiaj ich upadek jest wręcz celebrowany. Po Concordzie ludzie zaczęli nazywać Highguard – Concord 2.0, a jak pojawiły się kontrowersje na temat Marathonu, to zaczęto mówić o trylogii Concord. Zresztą argument jest używany tak często że w zasadzie mamy sagę Concord. 

Dodatkowo trzeba przyznać, że wokół gier, jak Marathon, które mają problemy, ale wydają się kompetentne, tworzy się spirala. Pewnie wielu ludzi nie dało grze szansy, słysząc o porównaniach do Concord. Ale nie jestem bo w zasadzie start mieli solidny. Wiele gier mając taki start jak były dobre to szły do góry. W kolejnych dniach podbijając swój własny rekord. Marathon idzie szybko w dół. 

Wydaje mi się, że ludzie narzekają, kiedy widzą profile społecznościowe i wypowiedzi ludzi, którzy robią te gry pod "modern audience" i motywacje, które za nimi stoją. Jeżeli widzisz jakiegoś grubasa z całym alfabetem i zestawem flag w profilu który narzeka na atrakcyjne kobiety czy na męzczyzn czy też białych i ten ktoś robi grę która jest tylko używana jako wehikuł do aktywizmu, zwłaszcza jeżeli zmienia jakiś znany tytuł - to wg mnie masz pełne prawo narzekać bo Ci ludzie są toksyczni. Należy się ich pozbyć. Wysłać na terapię. 

Zresztą, jeżeli tak nienawidzą graczy, czy mężczyzn, czy kobiet, to pytanie: co robią w biznesie, gdzie robią dla ludzi, których nienawidzą, produkty? Na co liczą? Że ktoś zobaczy idiotyczny dialog z Dragon Age: Veilguard i będzie kiwał głową i zmieniał swój światopogląd? Bo ja po prostu się śmiałem i zastanawiałem się, czy tylko mi się wydaje, czy też przypadkiem widziałem fanfiction pisane przez nastolatków, które były lepiej napisane.

Jeżeli ktoś widzi kobietę, która nie jest wydzielizowana i narzeka, i to jedyny punkt zaczepienia, to fakt, że jest kobietą, to wg mnie jest takim samym problemem jak ci aktywiści, o których piszę. Ale z mojego punktu widzenia tak to nie wygląda. Na ogół jak ludzie widzą podejrzanie "nowoczesną" postać to patrzą na autorów tych postaci i ich wypowiedzi. I jak widzą związek to wtedy zaczyna się krytyka. Kwestionują motywacje tych ludzi i to co robią. Zwłaszcza jeżeli zmieniają coś co ludzie lubili. 

Przykładowo w teorii jak Naughty Dog pokazało nową grę która miała OK trailer to nie powinno być powodów do narzekania. Ale w kontekście tego co studio robi odkąd Druckman objął tam władzę - czyli wszystkie gry zwolniły, wszystkie marki dostają gender swapy i girlbossy i wszystko robią w jednym kierunku to wtedy zaczyna się kwestionowanie. I kiedy widza kolejną grę zrobioną tak samo to jest to powód do krytyki. 

Jak robiliśmy gry tylko z facetami to był to powód do narzekania. Gdzie jest różnica? 

FromSky
Gramowicz
05/05/2026 19:30

W 99/100 przypadkach przy narzekaniu na powtarzalność FPSów chodziło o taką samą mechanikę, bronie, wrogów, AI, budowę mapy a nie to że główny bohater wygląda jak zwykle, zwłaszcza że to widok FPS i się go prawie nigdy nie widzi




Trwa Wczytywanie