Nowe produkcje Star Wars coraz częściej zasypują widzów efektownymi pojedynkami. Problem w tym, że najlepszy serial w historii uniwersum praktycznie całkowicie z nich zrezygnował.
Miecze świetlne są jednym z najważniejszych symboli Gwiezdnych Wojen. Trudno znaleźć bardziej rozpoznawalny element całej sagi niż charakterystyczne laserowe ostrza Jedi i Sithów. Przez lata pojedynki na miecze świetlne stały się wręcz obowiązkowym punktem niemal każdej nowej produkcji spod szyldu Star Wars. I właśnie tutaj pojawia się pewien problem.
Andor
Andor udowodnił, że Gwiezdne wojny mogą nie mieć walk na miecze świetlne
Najnowszy serial Gwiezdne Wojny: Maul - Mistrz Cienia ponownie bardzo mocno stawia na widowiskowe walki. Twórcy regularnie wrzucają do historii kolejne starcia z użyciem Mocy i mieczy świetlnych, próbując budować napięcie efektowną akcją. Dla części fanów to oczywiście ogromna atrakcja, ale coraz częściej można odnieść wrażenie, że Star Wars zaczyna nadużywać tego elementu. Podobny problem było zresztą widać wcześniej w Akolicie. Serial często próbował nadrabiać fabularne mielizny widowiskowymi pojedynkami i efektowną choreografią walk.
I tu pojawia się Andor. Jak zauważa ScreenRant.com,serial o Cassianie Andorze pozostaje dla wielu widzów najlepszą aktorską produkcją w historii Gwiezdnych Wojen — a jednocześnie praktycznie całkowicie rezygnuje z mieczy świetlnych, Jedi i klasycznych pojedynków. Zamiast tego skupia się na szpiegowskiej atmosferze, polityce, strachu przed Imperium i zwykłych ludziach próbujących przetrwać w brutalnym świecie.
GramTV przedstawia:
Co ciekawe, brak mieczy świetlnych wcale nie sprawił, że Andor wydawał się „mniej gwiezdnowojenny”. Wręcz przeciwnie — serial pokazał, że uniwersum może działać znakomicie również bez ciągłego opierania wszystkiego na Jedi, Mocy i widowiskowych pojedynkach. I być może właśnie dlatego po Andorze widzowie stali się jeszcze bardziej wyczuleni na efekciarstwo związane z tym elementem.
To zresztą trochę przypomina sytuację z oryginalną trylogią. W Nowej nadziei czy Imperium kontratakuje miecze świetlne pojawiały się stosunkowo rzadko, dzięki czemu każda scena z ich udziałem miała ogromną wagę. Dzisiejsze produkcje często próbują natomiast budować emocje samą obecnością kolejnych walk. Jeśli nie zgadzacie się z tą opinią i uważacie, że nagromadzenie walk na miecze świetlne wciąż jest jedną z największych atrakcji Gwiezdnych Wojen — dajcie znać w komentarzach.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!