„Mój syn nie ma talentu”. Szef inZOI o surowej lekcji gamedevu

Mikołaj Berlik
2026/03/31 15:00
1
0

Nietypowy sposób na motywacje na rozpoczęcie działań w branży.

Hyungjun „Kjun” Kim, człowiek stojący za inZOI, w dość specyficzny sposób motywuje swojego syna do wejścia w świat gamingu, publicznie kwestionując jego wrodzone predyspozycje.

inZOI
inZOI

Kontrowersyjna wypowiedź twórcy inZOI

Podczas sesji Q&A w biurze Kraftonu, Hyungjun Kim podzielił się anegdotą, która wywołała spore poruszenie. Przyznał otwarcie, że stworzył inZOI częściowo z inspiracji swoim synem, ale jednocześnie stwierdził, że młodszy Kim „nie posiada talentu” do tworzenia gier, o którym tak marzył.

Jest ode mnie o wiele większy. Jest już dorosły – a jednak młodszy Kim jest też niewiarygodnie pozbawiony talentu. Ostatnio się o niego martwię. Nie wiem, dlaczego wydaje się tak pozbawiony talentu, ale pomyślałem, że może gdyby po prostu pograł trochę w inZOI, nauczyłby się tworzyć gry.

Historia tej ojcowskiej „szczerości” ma jednak drugie dno. Wszystko zaczęło się od wspólnych sesji w The Sims. Syn Kima zapytał ojca, dlaczego nie ma więcej gier tego typu, w które mogliby grać razem. To pchnęło producenta do stworzenia ambitnego konkurenta dla serii EA. Widząc brak postępów syna w nauce programowania, Kim uznał, że najlepszą szkołą będzie... samo inZOI. Zachęcił go do grania i analizowania mechanik, by zrozumiał, na czym polega proces twórczy.

GramTV przedstawia:

Mimo surowej oceny ojca, metoda zadziałała. Młodszy Kim obecnie zajmuje się tworzeniem modów do inZOI, co Hyungjun kwituje śmiechem, sugerując, że to „prawie jak pójście w ślady ojca” – dyrektora i producenta globalnego giganta.

Warto przypomnieć, że inZOI, które weszło we wczesny dostęp pod koniec 2025 roku, spotkało się z dosyć pozytywnym przyjęciem. Na ten moment tytuł posiada 78 procent pozytywnych ocen na Steamie.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 15:08

Talent to nic innego jak zainteresowanie tematem. Możliwe że młody nie jest zainteresowany game dev. A takie komentarze publicznie sprawią że za chwile dzieciak przestanie z nim gadać