Wielomiesięczny konflikt wokół It Ends With Us zakończył się zaskakującą ugodą. Problem w tym, że po tej wojnie wizerunkowej obie strony mogą mieć ogromny problem z odbudowaniem kariery.
Sprawę śledziliśmy od samego początku, więc przyszła pora na postawienie symbolicznej kropki. Po długich miesiącach medialnej i prawnej batalii między Justinem Baldonim — reżyserem i aktorem It Ends With Us — a główną gwiazdą filmu Blake Lively doszło do niespodziewanego porozumienia. W Hollywood wszyscy zadają sobie jednak dziś jedno pytanie: kto jeszcze będzie chciał z nimi pracować, skoro obie strony były gotowe posunąć się w tym konflikcie aż tak daleko?
It Ends With Us
Koniec konfliktu wokół It Ends With Us
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że sprawa zakończy się wyjątkowo brutalnym procesem. Konflikt rozpoczął się od oskarżeń dotyczących molestowania i niewłaściwego zachowania na planie filmu. Z czasem jednak medialna narracja zaczęła się coraz mocniej komplikować. Przełomem nastąpił, gdy stwierdzono, że aktorka nie była jednak molestowana. Wówczas jeszcze bardziej stały się wiarygodne doniesienia sugerujące, że w tłem tej sprawy mogła być również walka o kontrolę nad marką It Ends With Us i prawami do potencjalnej kontynuacji.
Ostatecznie strony zdecydowały się uniknąć publicznego procesu sądowego i zawarły ugodę. Szczegóły porozumienia nie zostały ujawnione, ale według amerykańskich mediów obie strony chciały uniknąć dalszego wyniszczania własnych karier i kolejnych miesięcy medialnej wojny. To jednak wcale nie oznacza happy endu. Jak zauważa jeden z wysoko postawionych przedstawicieli studia cytowany przez The Hollywood Reporter:
Oni oboje są teraz w więzieniu. Oboje.
GramTV przedstawia:
Chodzi oczywiście o symboliczne „więzienie” wizerunkowe. Według agentów, producentów i osób związanych z branżą Hollywood zarówno Lively, jak i Baldoni bardzo mocno ucierpieli na przeciągającym się konflikcie. I choć nikt nie podważa ich talentu, wielu ludzi przemysłu ma dziś obawy przed angażowaniem się we współpracę z którąkolwiek ze stron.
Cała sprawa od początku była zresztą wyjątkowo niejasna i pełna sprzecznych tropów. Największym przegranym może okazać się jednak samo It Ends With Us. Po tym wszystkim ewentualna kontynuacja filmu stoi dziś pod ogromnym znakiem zapytania. Nawet jeśli sequel ostatecznie powstanie, trudno wyobrazić sobie, by cały projekt nie był już na zawsze kojarzony z jedną z najbardziej toksycznych afer Hollywood ostatnich lat.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!