29 lat temu do kin trafiło szalone science fiction przypominające Star Wars. To była jedna z najdroższych europejskich produkcji

Jakub Piwoński
2026/05/07 15:50
0
0

Film Luca Bessona do dziś pozostaje jednym z najbardziej kultowych europejskich blockbusterów. Po latach wciąż działa tak samo dobrze.

7 maja 1997 roku premierę miał Piąty element — widowisko, które na zawsze zapisało się w historii kina science fiction. Produkcja Luca Bessona była wówczas jednym z największych i najdroższych europejskich filmów w historii. Francuski reżyser już wcześniej udowadniał, że potrafi tworzyć kino z hollywoodzkim rozmachem, czego przykładami były choćby Nikita, Wielki błękit czy późniejsza Joanna d’Arc. W Piątym elemencie postawił na mieszankę futurystycznej przygody, kosmicznej opery i bardzo charakterystycznej estetyki.

Piąty element
Piąty element

29 lat temu zadebiutował kultowy Piąty element

Do głównych ról Besson zaangażował Bruce’a Willisa oraz Millę Jovovich, z którą kilka lat później ponownie współpracował przy Joannie d’Arc. Aktorka była zresztą w tamtym okresie żoną reżysera. W obsadzie znalazł się także Gary Oldman, z którym twórca wcześniej współpracował przy Leonie zawodowcu. Na drugim planie widoczni byli również Chris Tucker i Ian Holm

Film opowiadał historię byłego żołnierza i taksówkarza Korbena Dallasa, który przypadkiem zostaje wplątany w walkę o los całego wszechświata. Kluczową rolę odgrywa tajemnicza Leeloo — istota będąca tytułowym „piątym elementem”, mającym powstrzymać absolutne zło zbliżające się do Ziemi. Historia szybko przeradzała się w wielką międzygalaktyczną przygodę pełną pościgów, kosmicznych podróży i widowiskowych starć.

GramTV przedstawia:

Piąty element często porównywano klimatem do Star Wars. Film łączył futurystyczną dystopię wielkiej metropolii z estetyką space opery i kina przygodowego. Charakterystyczne kostiumy projektu Jean-Paula Gaultiera, ogromne dekoracje i bardzo odważna stylistyka sprawiały, że produkcja wyróżniała się praktycznie na tle całego kina science fiction tamtych lat.

Budżet filmu wyniósł około 90 milionów dolarów, co w latach 90. było gigantyczną kwotą jak na europejską produkcję. Ostatecznie film zarobił na świecie ponad 260 milionów dolarów, więc finansowo okazał się sukcesem, choć początkowo część branży miała wobec niego bardzo mieszane odczucia. Krytycy chwalili rozmach, wizualną wyobraźnię i tempo filmu, ale część recenzentów zarzucała mu przesadną kampowość i chaos fabularny.

Z biegiem lat Piąty element wyrósł jednak na pełnoprawny klasyk. Dziś dla wielu widzów, w tym dla autora tych słów, pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych i odważnych widowisk science fiction końcówki XX wieku — filmem, który nie bał się przesady, dziwaczności i własnego stylu.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!