To właśnie do tego regionu mamy trafić w nadchodzącym dodatku do Wiedźmina 3: Dziki Gon.
Plotki o nowym dodatku do Wiedźmina 3: Dziki Gon nie tylko nie cichną, ale wręcz nabierają rozpędu. Już teraz istnieje „100% szans na nową zawartość”, która ma pojawić się jeszcze w pierwszym półroczu bieżącego roku. Teraz swoimi doniesieniami podzielił się polski oddział IGN, który otwarcie przyznał, że o potencjalnym DLC słyszał już lata temu, długo zanim temat trafił do przestrzeni publicznej.
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Wiedźmin 3: Dziki Gon – nowe szczegóły nadchodzącego dodatku
Redakcja podkreśla, że pierwotnie informacje pochodziły od jednego, lecz sprawdzonego źródła, znanego z wcześniejszych trafnych doniesień insiderskich. Wówczas zdecydowano się jednak zachować milczenie, uznając, że brak dodatkowych potwierdzeń nie daje wystarczających podstaw do publikacji. Dopiero obecna fala niezależnych plotek sprawiła, że IGN Poland postanowiło ujawnić kulisy wcześniejszych sygnałów, co znacząco zwiększyło wiarygodność całej historii.
Z przekazów wynika, że dodatek miałby zabrać graczy do Zerrikanii, tajemniczej i pustynnej krainy, o której w grach wspominano jedynie marginalnie. To region wyraźnie odmienny kulturowo i technologicznie od Królestw Północy, co czyni go idealnym tłem dla zupełnie nowej opowieści. Taka lokalizacja dawałaby twórcom ogromną swobodę narracyjną, a jednocześnie pozwoliłaby rozwinąć wątki dotąd jedynie sygnalizowane. Wśród fanów od dawna przewija się pomysł, że to właśnie tam mogłaby zostać poprowadzona historia Ciri w kontekście alternatywnej wersji Próby Traw, mniej związanej z klasycznym wiedźmińskim rytuałem.
GramTV przedstawia:
Warto w tym miejscu przypomnieć, że sam Andrzej Sapkowski w 2025 roku jasno zaznaczał, iż w sadze nigdy jednoznacznie nie wykluczył możliwości przejścia Próby Traw przez kobiety. Autor, zgodnie ze swoim charakterystycznym podejściem, podchodził do tego tematu z dystansem, podkreślając, że nie przywiązuje do takich interpretacji większej wagi. To pozostawia twórcom gier spore pole do własnej interpretacji lore, zwłaszcza w przypadku historii osadzonej na obrzeżach znanego świata.
Drugim, równie istotnym argumentem wzmacniającym te plotki są kwestie finansowe. CD Projekt podczas rozmów z inwestorami jasno zakomunikowało, że kolejna główna odsłona wiedźmińskiej serii nie trafi na rynek przed 2027 rokiem. Jednocześnie spółka zadeklarowała ambitne cele przychodowe do końca 2026 roku, co natychmiast wzbudziło pytania o to, skąd miałyby pochodzić brakujące setki milionów złotych. Analitycy rynku zwracają uwagę, że osiągnięcie tych wyników bez dużej premiery może okazać się wyjątkowo trudne.
Na ten moment CD Projekt nie potwierdził ani nie zdementował żadnych doniesień. Brakuje oficjalnych zapowiedzi, czy ocen z instytucji klasyfikujących gry, które jednoznacznie wskazywałyby na istnienie nowego dodatku. Mimo to liczba niezależnych głosów mówiących o tym samym projekcie rośnie, a kolejne elementy zaczynają do siebie pasować.
Oprócz tego ze w razie co bede musial odszczekac :)
wolff01
Gramowicz
Wczoraj 12:35
"Warto w tym miejscu przypomnieć, że sam Andrzej Sapkowski w 2025 roku jasno zaznaczał, iż w sadze nigdy jednoznacznie nie wykluczył możliwości przejścia Próby Traw przez kobiety. Autor, zgodnie ze swoim charakterystycznym podejściem, podchodził do tego tematu z dystansem, podkreślając, że nie przywiązuje do takich interpretacji większej wagi. To pozostawia twórcom gier spore pole do własnej interpretacji lore, zwłaszcza w przypadku historii osadzonej na obrzeżach znanego świata."
Martwi mnie takie stwierdzenie - bo pokazałoby że twórcy skłonni są daleko pójść żeby "udowodnić" pewne narracje na które się zdecydowali - np. tezy którym z tego co zrozumiałem twórcy przeczyli (że gra jest "woke"). Bo po co tyle zachodu z tym? Pytanie po co wogóle podporządkowywać całą grę żeby postawić na swoim? To się przestaje robić już śmieszne, bo to powoli zaczyna przypominać jakieś wojenki ideologiczne. Oto pewne kwestie stają się pierwszorzędne i to na życzenie twórców, zamiast skupiać się na dostarczeniu gry która sama się obroni. Ciri nie musiała być Wiedźminem, mogła być dalej "Ciri" i np. wykorzystywać to czego nauczyła się ze szkoleń wiedźmińskich... a gra mogła się nazywać np. "Witchers". Nie musiała też przechodzić Próby Traw, mogła się wyuczyć pewnych zdolności i uzupełniać je zdolnościami swojej krwi - co wprowadziłoby też ciekawe mechaniki, inne niż u Geralta.
Tak wiem - to daleko idące wnioski, bo jeszcze nie dostaliśmy konkretów. Pomijam że robienie dodatku do 10 letniej gry to już trochę wyraz desperacji skoro nie mają nic innego do pokazania w swoim cyklu wydawniczym...
Silverburg
Gramowicz
Wczoraj 12:04
Nie wiem, jakoś mnie to nie ekscytuje. Chyba wolę coś nowego niż dodatek do ponad 10 letniej gry, w który będę musiał zagrać przed czwartą częścią.