Choć na pierwszy rzut oka widać, że współczesne Hollywood coraz szerzej otwiera się na kobiety – zarówno przed kamerą, jak i za nią – a liczba filmów tworzonych przez reżyserki czy opowiadających kobiece historie rośnie, to najnowsze analizy studzą ten optymizm. Przynajmniej według autorów jednego z raportów.
Hamnet
Raport wskazuje, że obecność kobiet w filmach spadła w porównaniu z poprzednimi latami
Jak podaje The Hollywood Reporter, najnowsze badanie przygotowane przez ReFrame – inicjatywę stworzoną przez Sundance Institute i Women in Film – we współpracy z IMDbPro, pokazuje wyraźne pogorszenie sytuacji. Pod lupę wzięto 100 najpopularniejszych filmów według IMDbPro.
Według autorów raportu, wnioski nie są optymistyczne. W porównaniu do poprzednich lat zauważalny jest spadek udziału kobiet w kluczowych obszarach produkcji filmowej. Tylko 26 ze 100 analizowanych tytułów spełniło kryteria ReFrame, które wskazują na względną równowagę płciową w ekipie. Co ciekawe, raport przygląda się również dużym produkcjom. W przypadku filmów z budżetem przekraczającym 100 milionów dolarów, odsetek projektów spełniających kryteria ReFrame utrzymał się na poziomie 26%, czyli bez większych zmian względem poprzedniego roku. Wśród studiów najlepiej wypadł Netflix, który zdobył oznaczenie ReFrame dla co najmniej połowy swoich premier.
GramTV przedstawia:
Raport nie jest przychylny kwestii reżyserii. W 2025 roku kobiety odpowiadały za zaledwie 11 ze 100 najpopularniejszych filmów. Dla porównania, dwa lata wcześniej wynik ten był niemal dwukrotnie wyższy. Spadki mają być jednak głównie widoczne na ekranie, a nie poza nim. W 2025 roku kobiety pojawiły się w głównych rolach w 39 filmach, podczas gdy rok wcześniej było ich ponad 50. Co więcej, raport zwraca uwagę na brak różnorodności – jeśli już kobiety trafiają na pierwszy plan, są to głównie białe aktorki. Udział aktorek innych ras spadł do najniższego poziomu od ośmiu lat.
Autorzy opracowania interpretują te dane jednoznacznie, wskazując raczej na regres niż dalszy rozwój. Na ile jednak liczby faktycznie oddają pełny obraz sytuacji w branży filmowej – to już zupełnie inna kwestia. I tu zostawiamy was z pytaniem: czy rzeczywiście mamy do czynienia z krokiem wstecz, czy może to tylko kwestia tego, jak spojrzeć na statystyki? Jako ciekawostkę na koniec warto podać, że w tym roku po raz pierwszy w historii kobieta-operator zdobyła Oscara za zdjęcia.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie dziwi mnie to. Wiele tych produkcji to było coś na zasadzie "zrobimy Star Wars ale FORCE IS FEMALE!". Albo "Zrobimy Terminatora, ale John Connor to teraz dziewczynka, a Terminator to kobieta". Albo zrobimy Ghostbusters, ale uwaga… z kobietami!!!! Niesamowite, prawda? Nikt o tym nie pomyślał!
Dodam, że to nie są nowe pomysły. Po prostu teraz w zasadzie przewodzi w Hollywood przez ostatnią dekadę i nie jest to już tylko tanie kino klasy B. Bo lata temu też to próbowali. Szklana pułapka miała swój kobiecy klon, tylko wtedy nikt nie nazwał tego Szklaną Pułapką. Film zwał się Skyscraper z 1996 roku. Wtedy wiedzieli lepiej, że tego typu produkcje nie są zbyt wartościowe. Dzisiaj Hollywood myśli, że to genialny pomysł, na który warto wydać setki milionów.
I co zabawne, w tych studiach są tacy durnie, że pomimo strat idących w miliardach, jak to wszystko połączysz, dalej próbują. Oni są równie głupi co ludzie podejmujący decyzje w segmencie AAA branży gier.
I tylko chcę zwrócić uwagę na jedno. Nie przeszkadzają mi kobiece role główne. Jedno z moich ulubionych anime to Moribito. I uważam bohaterkę tej historii za świetny przykład silnej i niezależnej kobiety. Mało kto nie lubi serii Alien, która zresztą miała żeńską bohaterkę obok lepiej znanego męskiego aktora, którego po prostu ubili.
Różnica jest taka, że tego typu produkcje powstały, bo ktoś miał po prostu dobry pomysł. Ich całą motywacją nie było leniwe "a co jak zrobimy Star Wars, ale teraz Luke to dziewczyna?" Tego typu rzeczy powinny zostać tam, gdzie ich miejsce - fan fiction.