Miliony wyrzuconych kartridżów, gigantyczne straty i gracze, którzy przestali ufać branży. W latach 80. rynek gier wideo był o krok od całkowitego upadku.
Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale były czasy, gdy wiele osób uważało gry wideo za chwilową modę skazaną na rychły koniec. Branża, która obecnie generuje miliardy dolarów i bije rekordy popularności, na początku lat 80. znalazła się w gigantycznym kryzysie. A symbolem całej katastrofy stała się jedna z najsłynniejszych growych porażek w historii — E.T. the Extra-Terrestrial.
E.T. the Extra-Terrestrial
O tym, jak E.T mógł pogrążyć branżę gamingową
Jak zauważa serwis ComicBook.com, przytaczający jedną z najbardziej fascynujących historii branży gamingowej, problem nie zaczął się od jednej złej gry. Kryzys narastał przez lata. Rynek został zalany słabymi produkcjami, konsole zaczęły walczyć o uwagę klientów z rozwijającymi się komputerami osobistymi, a gracze coraz częściej tracili zaufanie do jakości nowych tytułów.
W centrum całego zamieszania znalazło się Atari i kultowe dziś Atari 2600. Konsola była ogromnym sukcesem początku lat 80., szczególnie po premierze Space Invaders, które sprzedało się w ponad milionie egzemplarzy i pokazało, jak gigantyczny potencjał mają gry wideo. Problem w tym, że sukces szybko zamienił się w chaos.
GramTV przedstawia:
Rynek zaczął tonąć w fatalnych produkcjach tworzonych masowo przez zewnętrznych wydawców. Atari również popełniało coraz więcej błędów. Największym z nich okazało się właśnie E.T. the Extra-Terrestrial — gra oparta na popularnym filmie Stevena Spielberga. Produkcja przeszła do historii jako jedna z najgorszych gier wszech czasów. Tytuł powstawał w ogromnym pośpiechu i został ukończony w zaledwie pięć tygodni, aby zdążyć na świąteczny sezon sprzedażowy. Efekt okazał się katastrofalny. Gracze dostali chaotyczną, frustrującą produkcję z nieczytelnymi celami i fatalnym sterowaniem.
Atari wyprodukowało miliony egzemplarzy, których później nie udało się sprzedać. Firma poniosła gigantyczne straty przekraczające 350 milionów dolarów i zwolniła niemal jedną trzecią pracowników. Najbardziej absurdalna część tej historii przez lata uchodziła wręcz za miejską legendę. Mówiono, że Atari zakopało niesprzedane gry na wysypisku śmieci. Ostatecznie okazało się to prawdą. Na pustyni w Alamogordo odnaleziono tysiące kartridżów, konsol i akcesoriów wyrzuconych przez firmę.
Choć E.T. nie było jedyną przyczyną kryzysu, dla wielu graczy stało się symbolem momentu, w którym branża kompletnie straciła zaufanie klientów. Rynek odbił się dopiero kilka lat później, gdy Nintendo wypuściło Nintendo Entertainment System. To właśnie wtedy gaming zaczął odradzać się w formie, którą znamy dzisiaj.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!