Według Roya Price’a ostrożność i brak odwagi kreatywnej mogą kosztować kino miliardy.
Czy Hollywood samo podcina sobie skrzydła? Tak twierdzi Roy Price, który w głośnym tekście dla New York Times wskazuje, że współczesna branża filmowa zbyt bardzo boi się reakcji widzów – i przez to traci to, co kiedyś przyciągało tłumy do kin.
Projekt Hail Mary
Były szef Amazon krytycznie o Hollywood
Punktem wyjścia dla tej dyskusji jest sukces Projekt Hail Mary – widowiska science fiction od Amazona, które, jak już pisaliśmy, radzi sobie świetnie w globalnym box office. Dla Price’a to dowód na to, że publiczność wciąż chce oglądać duże, oryginalne historie, a nie tylko kolejne odsłony znanych marek.
Według byłego szefa Amazon Studios problem leży w kierunku, jaki obrało Hollywood w ostatniej dekadzie. Jego zdaniem branża zbyt mocno uzależniła się od sequeli, rebootów i bezpiecznych wyborów, jednocześnie odchodząc od filmów, które po prostu mają bawić, wzruszać i dostarczać czystej rozrywki. Price wskazuje, że produkcje takie jak Projekt Hail Mary, czy Pomoc domowapokazują rosnące zapotrzebowanie nie związane z wielkimi franczyzami. Co więcej, ich sukces miał przełożyć się na wzrost box office’u o około 20% względem ubiegłego roku.
Najbardziej kontrowersyjna część jego wypowiedzi dotyczy jednak zmian kulturowych w branży. Price uważa, że twórcy i studia zaczęli zbyt mocno „pilnować się” pod kątem tego, co wypada pokazywać na ekranie, a co może zostać źle odebrane. W efekcie – jego zdaniem – kino straciło część swojej odwagi, luzu i bezkompromisowości.
GramTV przedstawia:
Dionizyjskie elementy rozrywki – bezczelność, otwartość seksualna czy dosadny humor – zostały odsunięte na bok. Nad procesem twórczym zawisła wyraźna obawa przed powiedzeniem lub pokazaniem czegoś niewłaściwego.
W praktyce oznacza to, że – według Price’a – decyzje o tym, jakie filmy powstają, coraz częściej są uzależnione nie tylko od potencjału komercyjnego, ale też od czynników kulturowych i politycznych. Problem w tym, że w całym tym procesie łatwo zapomnieć o najważniejszym: czy widzowie w ogóle chcą iść na dany film do kina.
To spojrzenie wpisuje się w szerszą debatę o kondycji współczesnego Hollywood. Filmy superbohaterskie zarabiają dziś znacznie mniej niż dekadę temu, a kolejne rebooty coraz częściej spotykają się z chłodnym przyjęciem. Czy więc stoimy u progu zmiany? Price jest przekonany, że tak – i że rok 2026 może być momentem, w którym studia na nowo odkryją siłę oryginalnych historii. Jeśli sukces takich produkcji jak Projekt Hail Mary się utrzyma, Hollywood może być zmuszone do przemyślenia swojej strategii.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.