Gwiazda najnowszego Star Treka staje w obronie głównego producenta serii science fiction. „To dzięki niemu ta marka wciąż się rozwija”

Jakub Piwoński
2026/04/13 11:30
2
0

Aktor Starfleet Academy zabiera głos w sprawie przyszłości Alexa Kurtzmana.

Najnowszy serial ze świata Star Trek spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem i został anulowany po fali krytyki. Wielu komentatorów wskazuje, że za taki stan rzeczy odpowiada Alex Kurtzman, który od lat nadzoruje rozwój marki. Wokół jego przyszłości robi się więc coraz głośniej, a w sieci pojawiają się spekulacje, że producent może wkrótce pożegnać się ze stanowiskiem. W tej sytuacji głos zabrał jeden z aktorów związanych z uniwersum.

Star Trek: Starfleet Academy
Star Trek: Starfleet Academy

Aktor z nowego Star Treka broni Alexa Kurtzmana

Karim Diane, który w Starfleet Academy wciela się w postać klingońskiego kadeta Jay-Dena Kraaga, opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym broni Kurtzmana i podkreśla jego wpływ na rozwój uniwersum. Aktor zwrócił uwagę na to, że Star Trek od zawsze stawiał na przełamywanie schematów – również w kontekście reprezentacji postaci:

W przypadku tej postaci, Jay-Dena, fakt, że jest homoseksualnym Klingonem, nie jest przypadkiem. To efekt bardzo przemyślanego procesu. Za kulisami stoją ludzie, w tym Alex Kurtzman, którzy naprawdę wierzą, że Star Trek powinien się rozwijać. Ta marka istnieje od 60 lat i zawsze starała się iść naprzód – choć w każdej dekadzie wyglądało to inaczej.

Diane podkreślił również, że nowe produkcje przyciągają zupełnie świeżą publiczność, która wcześniej nie miała styczności z serią:

Są ludzie, którzy nie wiedzą, kim jest Kapitan Kirk – i choć brzmi to dla nas absurdalnie, to prawda. W ostatnich tygodniach dostałem mnóstwo wiadomości od osób, które zaczęły oglądać Starfleet Academy i dopiero teraz chcą nadrobić starsze odsłony Star Treka.

Na koniec aktor nie krył osobistego uznania dla producenta:

GramTV przedstawia:

Uwielbiam Alexa Kurtzmana i naprawdę podziwiam to, co robi. Jest też po prostu świetnym człowiekiem – życzliwym, zaangażowanym i zawsze dostępnym dla obsady, ekipy i fanów. To rzadkość w tej branży.

Na ten moment nie ma oficjalnych informacji, czy Alex Kurtzman rzeczywiście straci swoją pozycję w Paramount. Wypowiedź aktora raczej nie przesądzi o decyzjach włodarzy, ale pokazuje, że przynajmniej część osób związanych z produkcją docenia kierunek, w jakim rozwijana jest kultowa seria. Warto przypomnieć, że w obronie nowego Star Treka stanął także William Shatner, który wcielał się w Kirka, choć jak sam przyznaje… nie oglądał serialu.

Komentarze
2
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 13:13

Super tylko gejowski Klingon nie był problemem. Jego Star Treki są po prostu kiepsko napisane. Odstają drastycznie od klasyków. 

Ja już to powtarzałem wielokrotnie. Klasyki czasem były limitowane przez telewizję. Dlatego np. nie było dużo na temat homoseksualizmu czy transów. 

Ale scenarzyści zamiast tego działali na około. Temat tożsamości np. był eksplorowany w epizodzie TNG gdzie Data budował drugiego androida. I zdał sobie sprawę że ów android nie musi być jak on i zaczął zadawać sobie pytanie jakiego androida powinien zbudować. Radził się członków załogi w typowym Star Trekowym stylu. Aż w końcu ktoś mu powiedział - czemu nie zapytasz mózgu (początkowo miał tylko mózg Androida) kim chce być. 

Trik polegał na tym że z jednej strony scenarzyści byli ograniczani przez konserwy z telewizji ale z drugiej strony to wymuszało od nich bardziej kreatywne podejście do tematów które skutkowały lepszymi scenariuszami. 

Sam zresztą pisząc dla gry którą tworzę zdaje sobie sprawę że nawet jakbym chciał coś wyśmiać albo zwrócić na coś uwagę - jeżeli zrobię to bezpośrednio jak to robi Kurt z jego ekipą to wyjdzie cringe. 

Wydaje mi się że główną różnica jest taka że w klasycznym Star Trek nadal problem fabularny był na czele. Nawet jeżeli scenarzyści chcieli zrobić epizod na temat tożsamości czy tranzycji, dostawaliśmy ciekawy epizod np. na temat hologramów czy symbiotów Trill. Najpierw był problem, fabuła a wiadomość była skutkiem. 

Znowu te nowe Treki wyglądają tak jakby wiadomość była całym epizodem. "Dzieci teatru" chciały mówić o teatrze więc w Star Trek zrobili epizod o teatrze gdzie mówili jaki to teatr jest wspaniały i jak rozwiąże ich problemy.

Wiadomość jest fabułą.

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:31

Skończcie bronić tego chłamu (oczywiście oczekiwanie tego od osób z listy płac, czyli aktorów, mija się chyba z celem?). Jaki jest główny problem Hollywood? - zawsze szuka się wymówek od strony "serial dobry, to widzowie źli". A może wystarczy odrobina refleksji - "tworzymy coś co nie podoba się ludziom". To naprawdę takie proste.

Jay-den nie był krytykowany jako postać za swoje preferencje seksualne. Krytykowane były ogromne retcony nt. Klingonów - wojowniczej rasy z której nagle robi się rase która "szanuje indywidualność". Tej "indywidualności" nie dało się oczywiście wyrazić w bardziej prostacki sposób niż "nie znoszę konfliktu" i ubieram spódniczki (tak, to nie żart). Głębia bohatera na miarę scenarzysty z Hollywood - z kim sypiam i w co się ubieram. O fatalnym poziomie scenariuszy obrażajacych inteligencję widza nie wspominajac. 

Rasy w Star Trek tworzone były w taki a nie inny sposób żeby pokazać pewne aspekty ludzkości - Klingoni to rasa kierująca się tylko jednym kodeksem - kodeksem wojownika. A oni woleli skupić się na wątku emigranckim, a ponadto zrobili idące w stereotyp rasistowskie przedstawienie czarnoskórych bohaterów (stereotyp ojców którzy porzucają rodzine), nie mówiąc już o tym "nowczesnym" kręceniu gdzie bohatera kształtują jego "preferencje seksualne" - to jest punkt wyjścia i wszystko inne ma drugorzędne znaczenie - od tego zaczyna się pisanie KAŻDEJ postaci. Kto mu puszcza oko, kto się z nim chce umawiać, kto chce z nim wskoczyć do łóżka. No, ale skoro jest to ich główny punkt nacisku to pokazuje w jakim miejscu mentalnie są. Po prostu mozna powtarzać do znudzenia - ci ludzie żyją w swojej bańce i oni naprawdę nie rozumieją co robią nie tak bo tworzą coś co im się podoba, mając gdzieś co podoba się innym. Nie potrafią pisać postaci i scenariuszy, powielają coś co mają wbite w łepetyny i nie rozumieją krytyki.

Prościej i dobitniej nie da się już chyba "wysłać przekazu" że coś jest słabe gdy ogląda to tylko garstka ludzi? 40 tysięcy per odcinek jeśli wierzyć statystykom https://www.yahoo.com/entertainment/tv/articles/fewer-40-000-people-watched-175949482.html. Nawet jeśli to jakieś "insider-skie" brednie to chyba nie da się zanegować faktu że serial został uwalony? Czyli nie spełnił oczekiwań.

Normalnie temat tego serialu powinien po człowieku spłynąć, ale w myśl powiedzenia: "szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów"... i niestety to się tyczy wielu dzisiejszych produkcji. I nawet jeśli komuś serial się podobał, to ta osoba jest w mniejszości.