Grecy mają dość Odysei. Wystosowali list otwarty do Christophera Nolana, obsady filmu i całego Hollywood

Radosław Krajewski
2026/05/26 11:10
1
0

Grecy stanęli w obronie swojej historii i kultury.

Wokół filmu Odyseja w reżyserii Christophera Nolana narasta gorąca debata dotycząca reprezentacji kulturowej i miejsca współczesnych Greków w opowieściach inspirowanych antykiem. Już wcześniej grecki serwis Greek City Times opublikował długi artykuł, krytykując hipokryzję Hollywood w sprawie dbania o różnorodność i inkluzywność. Teraz w sieci opublikowano otwarty list skierowany do twórców oraz obsady produkcji, w którym autorzy zwracają uwagę na to, że grecka tożsamość i kultura są często traktowane wyłącznie jako element odległej historii.

Odyseja
Odyseja

Odyseja – Grecy wystosowali list otwarty do Hollywood

Autorzy listu podkreślają, że nie występują przeciwko samej ekranizacji dzieła Homera ani przeciwko artystycznym reinterpretacjom klasycznych historii. Według nich kino od zawsze pozwalało na nowe odczytywanie dawnych tekstów i przybliżanie ich kolejnym pokoleniom widzów na całym świecie. Jednocześnie zaznaczają, że współczesne opowieści inspirowane grecką mitologią bardzo często pomijają fakt, iż Grecy nadal istnieją jako naród i żywa kultura.

Nie zniknęliśmy.

Grecy nie zniknęli po epoce mitów. Grecka kultura nie została zamrożona w marmurze starożytności. Grecki język nie wygasł wraz z antykiem.

W dalszej części tekstu przypomniano, że grecka tożsamość trwa nieprzerwanie od ponad trzech tysięcy lat. Autorzy wskazują ciągłość historyczną od świata mykeńskiego i czasów Homera, przez epokę klasyczną, okres hellenistyczny, cesarstwo bizantyjskie i czasy osmańskie, aż po współczesne państwo greckie.

Szczególną uwagę zwrócono na język grecki, który według sygnatariuszy pozostaje najstarszym nieprzerwanie używanym językiem Europy:

Grecki nadal jest używany. Nie został odtworzony ani przywrócony do życia. Jest językiem żywym.

Autorzy podkreślają, że właśnie dlatego kwestie reprezentacji są dla nich tak ważne. Jak zaznaczają, nie domagają się wykluczania innych kultur ani ograniczania swobody twórczej, lecz chcą, aby współcześni Grecy nie byli niewidzialni w historiach wywodzących się z ich dziedzictwa.

Nie prosimy o wykluczenie kogokolwiek. Chcemy jedynie, aby przy globalnych reinterpretacjach greckich historii Grecy sami nie stawali się niewidzialni.

GramTV przedstawia:

W liście pojawia się również odniesienie do coraz częściej podnoszonego w Hollywood tematu reprezentacji i autentyczności kulturowej. Autorzy zauważają, że przemysł filmowy coraz częściej angażuje przedstawicieli danych społeczności przy tworzeniu historii inspirowanych konkretnymi kulturami. Ich zdaniem podobna wrażliwość powinna obejmować również greckie dziedzictwo.

W tekście wymieniono także obsadę filmu, w której znaleźli się między innymi Matt Damon, Tom Holland, Anne Hathaway, Zendaya, Lupita Nyong'o, Charlize Theron, Robert Pattinson czy Jon Bernthal. Autorzy pytają, dlaczego w produkcji inspirowanej jednym z najważniejszych dzieł greckiej kultury zabrakło miejsca dla greckich lub grecko-amerykańskich aktorów.

Najbardziej dosadny fragment listu odnosi się do polityki reprezentacji promowanej przez Hollywood i Akademię Filmową:

To nie Grecy rozpalili ten ogień. Zrobiło to Hollywood, kiedy zaczęło głośno mówić o różnorodności i autentyczności zamiast o pełnej wolności twórczej. My jedynie pokazujemy hipokryzję tych zasad.

Mimo krytycznego tonu autorzy kończą list spokojnym przesłaniem. Życzą twórcom sukcesu i wyrażają nadzieję, że film stanie się impulsem do szerszej refleksji nad współczesnym postrzeganiem greckiego dziedzictwa.

Grecja nie jest wyłącznie scenerią z antyku. To żywy kraj. Grecy nie są postaciami historycznymi. Jesteśmy współczesnymi ludźmi.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 11:56

"To nie Grecy rozpalili ten ogień. Zrobiło to Hollywood, kiedy zaczęło głośno mówić o różnorodności i autentyczności zamiast o pełnej wolności twórczej. My jedynie pokazujemy hipokryzję tych zasad."

O to to.

Nolan z powodu swoich decyzji wywołuje coraz wiekszą burzę wokół czegoś co w sumie mogło być bardzo prostym przepisem na suckes. Z drugiej strony nie lekceważyłbym jego popularności - ten film będzie mocno krytykowany, ale i tak może "rozbić bank", bo Nolan to magnes.