To bardzo ciekawy sposób promowania marki – jak na Netflix wręcz przewrotny.
Wiemy, że gdzieś za kulisami trwa proces przejmowania przez Netflix wielkiego Warner Bros., co może wiązać się z zaprowadzeniem nowego porządku w przypadku premier kinowych. Netflix deklaruje, że okienko kinowych premier zamierza skrócić, odpowiednio do potrzeb konsumenta. To jednak nie oznacza, że gigant medialny zamierza w ogóle z kin zrezygnować. A można to wnioskować po tym, jak promuje finał swej najpopularniejszej serii.
Stranger Things
Jak Stranger Things poradziło sobie w kinach?
Netflix może mówić o udanym eksperymencie. Finał kultowego serialu Stranger Things, pokazany wyjątkowo na dużym ekranie, przyniósł kinom od 25 do 28 milionów dolarów przychodu i przyciągnął ponad milion widzów, którzy w sylwestrową noc postanowili pożegnać się z Upside Down nie w domowym zaciszu, lecz w salach kinowych. To wynik, który – choć z perspektywy budżetów platformy raczej symboliczny – ma znaczenie dalece wykraczające poza same liczby.
GramTV przedstawia:
Inicjatywa Netflixa zasługuje na pochwałę jako odważny, eksperymentalny sposób celebrowania finału serialu, który przez lata urósł do rangi popkulturowego fenomenu. Dwugodzinny finał, będący hołdem dla kina przygodowego lat 80., zyskał w kinach nowy wymiar – wspólnotowy, wydarzeniowy, niemal świąteczny. Różnorodne ceny biletów, kreatywne nawiązania do postaci Nastki czy wysoka sprzedaż zestawów barowych pokazują, że widzowie potraktowali seans jako coś więcej niż zwykły odcinek serialu.
Dla kin to cenny zastrzyk gotówki w trudnym okresie, a dla Netflixa sygnał, że relacja ze srebrnym ekranem nie musi być konfliktowa. Wręcz przeciwnie – może stać się polem do współpracy i testowania nowych modeli dystrybucji. Wcześniej podobny zabieg Netflix zastosował przy okazji K-popowych łowczyni demonów. Choć te zarobki nie mają szans pokryć kosztów produkcji całego sezonu, eksperyment należy uznać za udany. Zyski Netflixa są tu przede wszystkim wizerunkowe oraz podtrzymanie kultu Stranger Things.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!