Wichrowe Wzgórza, najnowszy film z Margot Robbie, jest już w kinach, ale zebrał mieszane recenzje, nie okazał się też kinowym hitem. Aktorka komentuje.
W odbiorze sztuki istnieje odwieczny konflikt. Gdy film zyskuje aprobatę widowni, niekoniecznie jest on produkcją, którą tak samo widzą krytycy – i odwrotnie. Swego czasu James Cameron podkreślał, że nie zamierza kręcić filmów pod nagrody i branżowy poklask, tylko dla publiczności. Margot Robbie właśnie jasno zadeklarowała, po której stronie tego sporu chce stać.
Margot Robbie
Margot Robbie opowiada się za widownią
Aktorka w rozmowie dla Vogue Australia, przeprowadzonej przez Joel Edgerton, odniosła się do mieszanych reakcji na Wichrowe wzgórza. I nie pozostawiła złudzeń, co jest dla niej najważniejsze:
Zawsze biorę pod uwagę publiczność. Nigdy nie zastanawiałam się na planie, "co pomyślą o tym krytycy?". Ciekawi mnie, jak poczują się widzowie, jaka będzie ich emocjonalna reakcja. Uważam, że należy robić filmy dla ludzi, którzy płacą za bilet, żeby je obejrzeć. To proste.
To podejście doskonale wpisuje się w jej dotychczasowe wybory zawodowe. Robbie nie tylko gra, ale też produkuje, stawiając na projekty, które mają przede wszystkim działać na emocje. Znamy ją z ról w takich widowiskach jak Legion samobójców, Barbie, Babilon. Aktorka jest też producentką najnowszego filmu, w którym występuje. Współpraca z Emerald Fennell – zarówno przy Wichrowych wzgórzach, jak i wcześniej przy Saltburn oraz Obiecująca. Młoda. Kobieta – pokazuje, że u Robbie artystyczna odwaga idzie w parze z intensywnym doświadczeniem widza.
GramTV przedstawia:
Uwielbiam pracować z Emerald, bo ważniejsze od intelektualnego konceptu jest dla niej emocjonalne doznanie. Jest bardzo bystra. Ma świetne pomysły, ale potrafi z nich zrezygnować na rzecz opcji, która będzie najbardziej ekscytująca dla widowni. Naprawdę to doceniam.
Dla Robbie sukces nie zaczyna się na gali rozdania nagród, lecz w sali kinowej – w ciszy, śmiechu albo szoku publiczności. I wygląda na to, że właśnie tam chce szukać swojej miary zwycięstwa. Wielu komentujących zwraca jednak uwagę na coś, o czym aktorka zdaje się zapominać. Krytycy to też widzowie.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Po prostu krytycy mają inne spojrzenie. Raz że branża polega na znajomościach więc na starcie mają zakneblowane usta i związane ręce a dodatkowo oglądają dużo więcej filmów niż przeciętny człowiek co zmienia ich perspektywę.
Opinia krytyka była by dla mnie ważna na poziomie samego kunsztu filmowego. Zakładając że krytyk się na tym zna.
To tak jakbym ptak projektanta i Kowalskiego na temat wystroju mojego mieszkania. Dla projektanta będzie to mieszkanie gdzie wiele można poprawić a Kowalski powie "przytulna jaskinia programisty". Obaj na swój sposób mają rację ale w obu wypadkach trzeba to brać pod uwagę w innym kontekście.