Ten sam tytuł walczy o Oscara w najważniejszej kategorii, choć w wyścigu po statuetkę mocniejszych kandydatów wystawia Warner Bros.
Gala Indie Spirit Awards w Los Angeles przyniosła rozstrzygnięcie, które dla części branży może brzmieć jak ironia losu. Sny o pociągach, produkcja Netflixa, zostały uznane za najlepszy film niezależny mijającego sezonu. Jeszcze kilkanaście lat temu podobny werdykt wywołałby burzę, dziś pokazuje raczej, jak bardzo zmieniła się definicja kina niezależnego i jak silną pozycję w tym obszarze zdobyły platformy streamingowe.
Sny o pociągach
Sny o pociągach zwycięzcą Indie Spirit Awards
Film nagrodach kina niezależnego zdobył łącznie trzy statuetki – za najlepszy film, reżyserię oraz zdjęcia. Przypomnijmy, że Sny o pociągach to film Netflix, który mial premierę w listopadzie 2025. Niemal jednogłośnie zebrał bardzo dobre recenzje – film cieszy sie wysokim wynikiem Rotten Tomatoes.
Za reżyserię odpowiada Clint Bentley. W głównej roli wystąpił Joel Edgerton, wcielający się w samotnego robotnika żyjącego na początku XX wieku na amerykańskim pograniczu. To oszczędna, melancholijna opowieść o przemijaniu, stracie i cichym życiu na uboczu wielkich wydarzeń historycznych, oparta na prozie Denisa Johnsona.
GramTV przedstawia:
Co istotne, Sny o pociągach rywalizują w tym roku również o Oscara w najważniejszej kategorii – Najlepszy Film. Tym samym tytuł Netflixa ma szansę nie tylko na triumf w segmencie kina niezależnego, ale i na najważniejsze wyróżnienie sezonu nagród. W walce o statuetkę nie będzie jednak łatwo, bo mocnych kandydatów wystawia także Warner Bros., które w tym roku wyjątkowo skutecznie zaznaczyło swoją obecność w oscarowym wyścigu. Nominacje zdominowały dwa filmy – Grzesznicy i Jedna bitwa po drugiej.
Warto dodać już na marginesie, że Independent Spirit Awards (często skracane do Indie Spirit Awards) to amerykańskie nagrody filmowe przyznawane produkcjom uznawanym za niezależne – czyli powstającym poza systemem wielkich hollywoodzkich studiów lub przy relatywnie mniejszych budżetach.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Bardzo ładny, spokojny film. Nie wiem czy kręcony na analogu, czy tylko dobrze to udaje, ale ma klimat starych filmów. Niestety jest piekielnie smutny.