Polityka wkradła się na festiwal filmowy w Berlinie. Artyści nie chcą być rzecznikiem wszystkich spraw świata

Jakub Piwoński
2026/02/18 14:30
0
0

Najwyraźniej jednak, są też tacy, którzy uznają, że sztuka ma z polityką nierozerwalny związek. Kto ma rację?

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie trwa w najlepsze. Ale w tym roku jest wokół wydarzenia gorąco bynajmniej nie ze względów artystycznych. Tegoroczna edycja festiwalu okazała się polem walki medialnej nie tylko o filmy, ale i o stanowiska polityczne artystów. Niektórzy dziennikarze zaczęli wręcz naciskać na aktorów i reżyserów, by wypowiadali się na tematy od Iranu, przez Gazę, po Donalda Trumpa i politykę imigracyjną ICE. Środowisko jest wyraźnie podzielone – część aktorów nie chce wypowiadać się na polityczne tematy, inni z kolei mają wrażenie, że knebluje się im usta.

Wim Wenders
Wim Wenders

Branża filmowa podzielona na festiwalu w Berlinie – czy artyści mogą zajmować polityczne stanowisko?

Wszystko zaczęło się od tego, że przewodniczący jury, ceniony reżyser Wim Wenders, w odpowiedzi na pytania o Gazę stwierdził:

Musimy trzymać się z dala od polityki. Jesteśmy przeciwwagą dla polityki, jesteśmy jej przeciwieństwem. Musimy pracować w imieniu ludzi, a nie polityków.

Podkreślił, że filmy mogą zmieniać świat, ale nie w sposób polityczny. Słowa te wywołały rozgoryczenie części branży, która uważa kino za nieodłącznie polityczne – przykładem zeszłoroczny zwycięzca Złotej Palmy, czyli film To był zwykły przypadek Jafara Panahiego. W reakcji ponad 80 artystów, w tym Tilda Swinton, Javier Bardem, Adam McKay, Mike Leigh, Miguel Gomes, Adèle Haenel, Lukas Dhont, Brian Cox i James Benning, podpisało list otwarty, w którym krytykują festiwal za milczenie wobec ludobójstwa w Gazie i wskazują niespójność Berlinale z wcześniejszymi stanowiskami w sprawie Ukrainy czy Iranu. Wiele z tych osób wcześniej prezentowało tu swoje filmy lub otrzymywało nagrody.

Presja mediów na komentarze polityczne była widoczna: Ethan Hawke przyznał, że nie znał listu i odmówił komentarza, co natychmiast wywołało falę oskarżeń w internecie. Niemal natychmiast został okrzyknięty w mediach społecznościowych „negacjonistą ludobójstwa” i „syjonistą”.

GramTV przedstawia:

Mam wrażenie, że w twoim pytaniu kryje się jakiś cel, drobny cel, inny niż mój. Ale szanuję cię i szanuję to pytanie – powiedział Hawke dziennikarzowi

Wolność słowa pozwala pytać, ale nie powinna zmuszać artystów do odpowiedzi, ale najwyraźniej nie jest to jasne dla wszystkich. Festiwal próbował złagodzić sytuację, przypominając, że artyści nie powinni być oczekiwani do zajmowania stanowiska w każdej sprawie politycznej, ale pytania o Gazę pokazały, że granica między kinem a polityką wciąż budzi emocje. Jak na ironię, jeszcze nie dawno przywołaliśmy komentarz znanego komika, który skrytykował celebrytów właśnie za to, że wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!