Aktor z Milczenia owiec przeprasza społeczność trans
Ted Levine, który w filmie wcielił się w przerażającego seryjnego mordercę Jame Gumba, znanego jako Buffalo Bill, przyznał w rozmowie z THR, że z perspektywy czasu dostrzega, jak postać mogła zaszkodzić społeczności trans. Jego wypowiedź przybiera wyraźną formę przeprosin skierowaną do społeczności trans.
Niektóre aspekty filmu nie przetrwały próby czasu. Wiemy dziś więcej, a ja sam mam większą świadomość kwestii transpłciowych. Niektóre linie w scenariuszu są niestety niefortunne.
Levine tłumaczy, że zmieniło się jego podejście dzięki współpracy z osobami trans i lepszemu zrozumieniu znaczenia płci:
To niefortunne, że film ich w pewnym sensie wrogi przedstawiał i to jest po prostu złe. Możecie to cytować.
Jednocześnie przyznaje, że sama potrzeba przeprosin wydaje się mu nieco niezręczna i wskazuje, że postać Buffalo Billa nie była w zamyśle twórców postacią transpłciową:
GramTV przedstawia:
Gumb mógł używać szminki czy tuszu do rzęs w prywatnych momentach, ale gdy Clarice Starling konfrontuje go w trzecim akcie filmu, wygląda i brzmi jak zwyczajny mężczyzna.
To pierwsza publiczna wypowiedź Levine’a w tej sprawie i pierwszy raz, gdy aktor odnosi się do zarzutów „transfobii” w filmie. Jednocześnie podkreśla, że przeszłość często jest oceniana przez pryzmat współczesnych standardów: „To pokazuje, że aktorzy z natury są w tej kwestii trochę bezradni”.
Milczenie owiec pozostaje kultowym klasykiem kina, ale rocznica premiery staje się także okazją do refleksji nad tym, jak dzisiaj postrzegamy dawną popkulturę i jej wpływ na wrażliwe społeczności. Przypomnijmy, że słynny thriller zdobył najważniejsze Oscary, rozsławił Anthony’ego Hopkinsa, Jodie Foster, a z postaci Hannibala Lectera uczynił ikonę popkultury.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Taaa... Idioci którzy wpadają na takie pomysły i przemyślenia powinni w końcu podjąć decyzję co tak naprawdę chcą.
Jeżeli osoby trans mają być traktowane normalnie jak wszyscy to tak powinny być traktowane. A to oznacza że np. nie każda trans postać w filmie (pomijam przypinanie wsysektiemu labelki trans bo to osobna dyskusja) będzie postacią pozytywną.
A jeżeli mamy chronić trans, nie krytykować, nie pokazywać w złym świetle, najlepiej w ogóle nie dyskutować oprócz wychwalania to może trzeba traktować trans jak eksponat muzealny. Za pancerną szybą pod ochroną najlepiej z oryginałem w piwnicy zdala od ludzi.
I wtedy jak ktoś chce sobie oglądnąć trans w idealnym świetle to sobie pójdzie do takiego muzeum gdzie narracja może być kontrolowana.