DiRT Rally mogło być grą-usługą. Dyrektor gry żałuje, że tak się nie stało

Dziś wydaje się to abstrakcją, ale niewiele brakowało, aby kultowe DiRT Rally wyglądało zupełnie inaczej niż je zapamiętaliśmy.

Twórcy DiRT Rally niedawno wrócili wspomnieniami do genezy tego tytułu, który odegrał kluczową rolę w odbudowie pozycji Codemasters po trudniejszym okresie finansowym. Gra powstawała przy bardzo ograniczonym budżecie, a mimo to stała się jednym z najbardziej cenionych symulatorów rajdowych ostatnich lat. Jak ujawnił Paul Coleman, dyrektor gry DiRT Rally, projekt początkowo nosił kryptonim DiRT Delta i przez długi czas rozważano, aby przekształcić go w długoterminową grę-usługę.

DiRT Rally
DiRT Rally

DiRT Rally mogło zostać grą-usługą

Co istotne, DiRT Rally od samego początku stawiał na autentyczność zamiast zręcznościowej widowiskowości. Zespół poświęcił ogromną uwagę realizmowi dźwięków otoczenia i brzmieniu silników, co wyróżniło grę na tle konkurencji. Jednak mało kto wiedział, że na wczesnym etapie rozwoju projekt mógł pójść w zupełnie innym kierunku. Jak wspomina Coleman:

Wewnętrznie nazywaliśmy projekt DiRT Delta. Częściowo dlatego, że jestem wielkim fanem Lancii Delty, ale też po prostu dobrze brzmiało jako roboczy tytuł.

Jak wyjaśnia, w tamtym okresie Codemasters intensywnie analizowało nowe modele biznesowe. Na stole były mechaniki znane z gier free-to-play, loot boxy oraz różne formy monetyzacji:

Poświęciliśmy mnóstwo czasu na wymyślanie, jak przenieść rajdy i motorsport do systemu ekonomii w stylu World of Tanks.

Przez niemal rok projektowano rozbudowane drzewko technologiczne oparte na producentach i narodowościach, w którym gracze mogliby rozwijać się od klasycznych aut, takich jak Lancia Fulvia, aż po legendarną Grupę B. W planowanym modelu gry-usługi, gracze zdobywaliby doświadczenie i walutę, rozwijając kolejne samochody, od Forda Escort Mk1 aż po współczesne auta WRC.

Pytanie brzmiało: “czy fani zaakceptowaliby płacenie za przyspieszenie progresji?”. Nie wiem. Znamy społeczność symulatorów, potrafią wydać tysiące na sprzęt, a jednocześnie kręcą nosem na kilka funtów za DLC.

Coleman przyznaje, że gry-usługi potrafią zarówno odnieść ogromny sukces, jak i spektakularnie upaść. Wszystko zależy od struktury cenowej i zaufania graczy.

Jeśli gra jest dobra i ludzie chcą w nią grać, pieniądze pojawią się z czasem, czy to przez sprzedaż, czy przez sensowną, delikatną monetyzację. Gracze muszą czuć, że dostają realną wartość i mogą zaufać twórcom.

GramTV przedstawia:

Choć DiRT Rally odniosło sukces zarówno artystyczny, jak i komercyjny, Coleman nie ukrywa żalu, że seria nie została rozwinięta jako jedna, długowieczna platforma:

Po DiRT 4 toczyły się rozmowy, co dalej. Bardzo szybko temat DiRT 5 zmienił się w “zróbmy DiRT Rally 2.0”. Szczerze mówiąc, żałuję, że DiRT 4 w ogóle powstał. Uważam, że DiRT Rally jako usługa byłoby znacznie silniejszym projektem.

Według Colemana idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie zręcznościowego DNA serii DiRT z autentyzmem DiRT Rally w jednym, rozwijanym przez lata produkcie, roboczo nazwanym przez niego DiRT Rally: The Service:

Patrząc z perspektywy czasu, licencja WRC mogła być dodawana i usuwana bez konieczności wygaszania całego produktu.

Na koniec Coleman odniósł się do sytuacji EA Sports WRC, które zakończyło wieloletnią erę:

Decyzje podjęte przy EA Sports WRC sprawiły, że produkt okazał się nieopłacalny dla EA. Nie było już chęci dalszego rozwijania gier rajdowych w dawnym Codemasters, a to ogromna szkoda.

Wyobrażacie sobie kultowego DiRTa w takiej formie?

Komentarze
4
fenr1r napisał:

Myślę, że EA miała wywalone na WRC. Jedyna rzecz jaka ich interesowała, to licencja F1. Cała reszta katalogu i samo Codemasters było do zarżnięcia.W moim przypadku EA WRC było niegrywalne ze względu na techniczne aspekty związane z grafiką. Nie da się w to grać na zwykłym monitorze bez HDR. Pomijając już okropną jakość grafiki. Szkoda, bo zawartość była dobra, a model jazdy najlepszy z wszystkich gier o rajdach.

To znaczy zdecydowanie się zgadzam, bo EA po prostu liczyło na łatwe pieniądze po tym, jak sprzedawało się F1. Ostatecznie wyszło tak, że zasadniczo totalnie przestrzelili nie tylko pod względem jak ta gra wyglądała (to była mocna karykatura tego, co oferowały WRC od KT, a zadanie zrobienia fajnej i nieskomplikowanej kariery nie było trudne), ale też z tym, że po prostu rajdy to nisza.

Technicznie również było tak sobie, bo ani to nie było UE5, a na EGO nie daliby rady stworzyć dłuższych OSów. To zasadniczo również była trochę bolączka DiRT Rally, które pod względem graficznym prezentowało się lepiej, ale dłuższe odcinki specjalne były niemożliwe do stworzenia. 

Model jazdy się bronił, to fakt. Zdecydowanie lepiej wypadał niż w WRC od KT. Gdyby jakość OSów była taka, jak w DiRT Rally, to myślę, że byłby hicior. A tak wyszło jak wyszło - próbowano łączyć casual z bieda hardkorem, wsadzać przepustkę sezonową i totalnie to nie zdało egzaminu.

Zresztą, mam na ten temat trochę przemyśleń i mam nadzieję, że uda się znaleźć chwilę na napisanie jednego tekstu, który chodził mi po głowie przez przerwę świąteczną. Bo zasadniczo pewnego rodzaju śmierć luźniejszych ścigałek jest właśnie trochę tym kombinowaniem podyktowana.

fenr1r
Gramowicz
Wczoraj 12:06
Muradin_07 napisał:

Szczerze? Właśnie to było gwoździem do trumny EA Sports WRC, bo te wszystkie przepustki sezonowe i nagrody były nijakie, a możliwości personalizacji własnej rajdówki również nie powalały. 

A DiRT Rally 2.0 zasadniczo też był poniekąd "usługą" biorąc pod uwagę ile elementów rotacyjnych w tej grze było. Gdyby Codemasters dostało wolną rękę na stworzenie prawdziwie rajdowej gry, to prawdopodobnie produkt byłby lepszy na dystansie, bo podobnie jak w przypadku WRC od KT Racing szlifowali oni formułę przez wiele lat. 

Już nie mówiąc o tym, że nie wiem dlaczego EA myślało, że marka WRC automatycznie przyniesie takie pieniądze jak F1 - rajdy to jednak o wiele większa nisza. Mająca oddanych fanów, ale jednak nisza.

Myślę, że EA miała wywalone na WRC. Jedyna rzecz jaka ich interesowała, to licencja F1. Cała reszta katalogu i samo Codemasters było do zarżnięcia.W moim przypadku EA WRC było niegrywalne ze względu na techniczne aspekty związane z grafiką. Nie da się w to grać na zwykłym monitorze bez HDR. Pomijając już okropną jakość grafiki. Szkoda, bo zawartość była dobra, a model jazdy najlepszy z wszystkich gier o rajdach.

fenr1r
Gramowicz
Wczoraj 12:02

Znamy społeczność symulatorów, potrafią wydać tysiące na sprzęt, a jednocześnie kręcą nosem na kilka funtów za DLC.

Trafna uwaga.

Coleman trochę ma racje. Moim zdaniem był duży popyt na grą o rajdach, która byłaby wspierana przez długi czas zawartością typu lokacje i auta. Natomiast kompletnie pomylił się z modelem typy WoT. To by nigdy nie przeszło.




Trwa Wczytywanie