Ci, którzy na serial najbardziej narzekają, najwyraźniej nie grali w pierwsze gry serii.
Wokół drugiego sezonu serialowego Fallouta zrobiło się gorąco. Produkcja Amazona wciąż zbiera głównie pozytywne recenzje. Jest tylko jedno ale. Część widzów zaczęła punktować humor, sposób przedstawienia frakcji czy decyzje fabularne związane z lore – zwłaszcza w kontekście New Vegas. Z czasem pojawiła się teoria, że źródłem konfliktu nie są same błędy twórców, lecz… różne doświadczenia fanów z serią.
Fallout
Fallout – czy serial śmieszy tylko zagorzałych fanów gry?
Jeden z graczy zasugerował na Reddit, że krytyka płynie głównie ze strony odbiorców znających wyłącznie nowsze odsłony cyklu, a nie klasyczne Fallouty z lat 90. Jego wpis rozpalił dyskusję do czerwoności.
Od nieustannych narzekań na humor, do „prawdziwego przedstawienia” niektórych frakcji, stało się dla mnie jasne, że większość internetowej fanbazy to ludzie z obozu Fallout NV czy Fallouta 3/4/76 (…) Jeśli myślicie, że humor jest zbyt slapstickowy, to nigdy nie przeżylibyście w oryginałach (szczególnie w „dwójce”!). (…) Rzeczy się zmieniają i dobrze. — ScottishWargamer
Choć autor teorii spotkał się także z falą hejtu, szybko odezwali się gracze pamiętający pierwsze części serii. Przywoływali konkretne przykłady absurdalnego, momentami bezczelnego humoru.
Fallout 2 miał dosłownie opcję, by zrobić prank telefoniczny dzwoniąc do żołnierza Enklawy… Jedną z opcji dialogowych było: „Nie głosowałem na niego. Jedyne o czym myślał to, żeby ‘zaliczyć’…” — PuzzleheadedLink89
Inni ironizowali z samych fanów:
GramTV przedstawia:
Naprawdę przypominają żart. ‘Nie zadzieraj z nami, fanami Fallouta, bo nawet nie gramy w nasze gry.’ — Infamous-GoatThief
W tle tej burzy pojawia się jednak ważniejsze pytanie: czy serial powinien być w pełni zrozumiały dla widza, który nigdy nie uruchomił żadnej gry? Wielu uważa, że tak – i trudno się z tym nie zgodzić. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że twórcy świadomie przemycają w fabule smaczki, aluzje i ton znany przede wszystkim „prawdziwym” fanom klasyki. I to właśnie na tej linii rodzi się największy spór. Warto dodać, że drugi sezon na nowo rozpalił zaciekawienie grami, o czym pisaliśmy wcześniej tutaj.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Tim Cain o tym mówił. Jak robił Fallout 1 to pilnował by humor był uniwersalny. Chodziło o to żebyś nie musiał znać konkretnego wydarzenia, filmu czy czegoś czego humor się tyczy. Dowcip musiał stać na własnych nogach.
Szef studia to był dupek. Mimo że Cain crunchował i prowadził projekt, uwalił mu wynagrodzenie. Powodem było to że nie powiedział idiocie kto był odpowiedzialny za błąd w kodzie który im chwilę zajął czasu oraz nie zgadzał się że jednemu pracownikowi który nie dowoził umniejszył premie. Ale to nie tak że zmienił premie. Obniżył ja Cainowi i dał temu drugiemu.
Cain już był wkurzony nadgodzinami i tym że jak jedynka osiągnęła sukces to banda baranów która nie miała nic wspólnego z projektem mówiła o "ich" sukcesie i podejmowali decyzje pomijając go.
Wtedy Cain odszedł od studia i Fallout 2 którym miał się zajmować (nie chciał robić nad sequelem) i nie tylko on odszedł.
Później mówił że wszystkie pomysły które odrzucał jak np absurdalny humor który wymagał tego by znać film czy jakieś wydarzenie trafiły do gry. Generalnie Fallout 2 to już nie jego dzieło.
Kolejne gry to kontynuowały. Włącznie z New Vegas gdzie np. znajdujemy kościotrupa z charakterystycznym kapeluszem w lodówce. Nawiązanie do Indiana Jones. Zabawne tylko jak znasz film.
Mi absurdalny humor nie przeszkadzał. Generalnie uważam Fallout 2 za bardzo udana grę. Zwłaszcza porównując go do tego co Bethesda robiła.
Co do sezonu 2 Fallouta to przypomina mi "memberberies". Dużo nawiązań ale dla kogoś kto w te gry grał wielokrotnie nie jest to fajne. Wolałbym zobaczyć coś nowego w tym uniwersum.
Plus za oryginalną bohaterkę. Naiwna dziewczynka w tym świecie to całkiem fajny pomysł. Plus można wprowadzać ją i widza w realia.
Podoba mi się też to że nikt nie jest dobry lub zły. Byłem ciekaw jak pokażą bractwo stali.
Ale ogólny styl mi się średnio podoba. Wolałbym widzieć coś bliżej klasycznych Falloutów niż tego co Bethesda zrobiła.
Ale muszę chyba zaakceptować fakt że dzisiaj większość grała tylko w gry Bethesdy.