Cyberpunk 2077 przewidział przyszłość lepiej, niż chciałoby Sony? Gracze zwrócili uwagę na zaskakujący szczegół

Jakub Piwoński
2026/07/09 13:20
2
0

Night City to miejsce pełne przemocy, korporacyjnej chciwości i technologicznych koszmarów. To także miejsce, gdzie fizyczne nośniki wciąż istnieją.

Cyberpunk 2077 od początku kreśli ponurą wizję przyszłości. Night City jest miastem zdominowanym przez megakorporacje, przemoc i nierówności społeczne. Przez to niemal każdy element codzienności pokazuje świat stojący na krawędzi upadku. Okazuje się jednak, że ten świat ma jedną, zaskakującą przewagę, w stosunku do naszego świata. I jest to ironiczny komentarz do niedawnych kontrowersji narosłych wokół PlayStation.

Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077

Nawet w dystopii fizyczne nośniki nie zniknęły. Co na to PlayStation?

Dyskusję wywołały ostatnie decyzje Sony dotyczące coraz większego nacisku na cyfrową dystrybucję. W tym kontekście fani zaczęli porównywać rzeczywistość z wizją przedstawioną w Cyberpunku 2077. Jak dostrzegł serwis Cooldown.pl, gracze zwrócili uwagę na jeden detal, który w uniwersum CD Projekt RED okazuje się znacznie bardziej optymistyczny niż to, co obserwujemy obecnie.

Choć akcja gry rozgrywa się w 2077 roku, mieszkańcy Night City nadal kupują muzykę na płytach winylowych, korzystają z fizycznych nośników do uruchamiania materiałów Braindance, a liczne elementy świata sugerują, że podobnie wygląda również kwestia gier czy innych mediów. Innymi słowy, nawet tak zaawansowana technologicznie przyszłość nie zrezygnowała całkowicie z fizycznych wydań.

Na Reddit rozkręcił się wokół tego wątek. Fani szybko zaczęli zastanawiać się, dlaczego twórcy zdecydowali się na taki kierunek. Wielu z nich wskazuje na wydarzenie znane jako DataKrash – katastrofę, która doprowadziła do zniszczenia znacznej części globalnej cyberprzestrzeni i utraty ogromnych ilości danych. W efekcie ludzkość miała ponownie zwrócić się ku fizycznym nośnikom.

DataKrash mógł mieć jakiś wpływ na powrót do fizycznych nośników.

GramTV przedstawia:

Inny użytkownik przypomina, że internet w świecie Cyberpunka praktycznie przestał istnieć w znanej nam formie.

W 2077 roku nie ma już właściwie internetu. Istnieją głównie lokalne sieci, a to, co przeglądamy na komputerach w grze, to tak naprawdę intranet Night City.

Pojawiają się również głosy, że chodzi nie tylko o względy praktyczne. Świat Cyberpunka mocno czerpie z estetyki neoretro, a jego mieszkańcy traktują styl jako jeden z najważniejszych elementów swojej tożsamości. W takich realiach winyle czy inne fizyczne nośniki stają się czymś więcej niż tylko sposobem przechowywania danych – są częścią kultury i formą wyrażania siebie. To oczywiście tylko ciekawostka, ale pokazuje interesujący paradoks. Cyberpunk 2077 przedstawia świat, w którym większość problemów współczesnej cywilizacji tylko się pogłębiła, a mimo to fizyczne nośniki wciąż mają swoje miejsce. Co na to PlayStation?

Komentarze
2
koNraDM4
Gramowicz
09/07/2026 19:05
dariuszp napisał:

Po prostu wzorują się na Cyberpunk 2020. A ta znowu wywodzi się z estetyki lat 80. Stąd retro-future. I to jest odpowiedź. 

Co do samego lore, mnie ciekawi jaki jest sens utrzymywania "starej sieci" skoro i tak nikt z niej nie korzysta praktycznie. Serwery można przecież odciąć i wyczyścić. Chyba że nikt nie chce się pozbywać danych i są jednostki które nie chcą się podporządkować i stąd stara sieć jeszcze istnieje?. 

Trochę światła na to rzuca nam i anime i dodatek Phantom Liberty (najwięcej ścieżka Reeda) oraz podstawka jeśli czytamy znalezione ebooki.

Zgaduję po twoim wywodzie o exploitach, że wiesz na czym polegał DataKrash i działanie Rabbidów.

Pisałeś o nieostrożności, cóż przy DataKrash nie dało się być nieostrożnym bo wirus zainfekował w zasadzie całą sieć więc jedyna opcja to całkowite wyczyszczenie każdego jednego urządzenia w sieci, a tego wszyscy zainteresowani woleli uniknąć.

W podstawce możemy znaleźć ebook (jeśli dobrze pamiętam to autorstwa 8ug8ear o tytule "oskarżam Rache Bartmossa" albo coś w tym stylu) który mówi o tym, że Bartmoss nie pokonał korporacji, a tylko je wzmocnił bo netrunnerom teraz znacznie ciężej uderzać w korpo (nie pamiętam dokładnie całej treści). Więc utrzymanie starej sieci już ma jeden punkt za - korpom się to opłaca.

W anime Lucy była szkolona przez Arasakę do przebijania się przez Blackwall by odzyskać utracone dane, można tylko zgadywać czemu w ten sposób zamiast podłączyć się do danego urządzenia ale jak dla mnie to właśnie nośniki fizyczne i bezpośrednie łącza osobiste weszły dopiero po DataKrashu (w podstawce, w zadaniu dla Panam musimy zakosić pociąg i on pochodzi z lat po DataKrashu, musieli się cofnąć technologicznie by świat jakoś działał i tutaj obsługiwano ten pociąg za pomocą kart perforowanych) więc wcześniej jedyna opcja to albo sieć albo bezprzewodowo. Widocznie dane za Blackwallem są bardzo cenne ale jakie to dane możemy tylko gdybać, część z nich na pewno nam ujawnia dodatek Widmo Wolności.

W dodatku, w ścieżce Reeda trafiamy do tajnego ośrodka Cynosure gdzie badano wykorzystanie dzikich SI zza Blackwalla w różnych urządzeniach - robotach, broni, wszczepach itd. Miało to dać przewagę Militechowi nad Arasaką ale to było jeszcze podczas IV wojny korporacyjnej (50 lat wcześniej niż akcja gry), po podpisaniu rozejmu, ośrodek został pogrzebany pod ziemią. Całą oś fabuły dodatku z resztą napędza matryca neuralna czyli urządzenie, na którym znajduje się dzika SI zdolna pomóc osobom z rzadkimi schorzeniami neurologicznymi (So Mi twierdzi, że jest jednorazowa więc albo dostosowuje się do jednego pacjenta i się zużywa albo coś tu jest mocno podejrzane ale to temat na kiedy indziej), opracowana została w Cynosure i prawdopodobnie SI pochodziła zza Blackwalla.

Jest też quest dla Peralezów oraz Sandry Dorsett (ratujemy ją z kryjówki Kosiarzy i później daje questa). W pierwszy przypadku wpadamy na trop organizacji zdolnej zmieniać osobowość, wspomnienia itd. ludzi, w drugim po dobraniu się do danych Sandry możemy się dowiedzieć, że Night Corp coś kombinuje z technologią podobną do tej z questa o Peralezach. Już nie pamiętam dokładnie czy w danych Sandry jest ta informacja czy to teoria fanowska ale w obu przypadkach mówimy o sztucznej inteligencji, która miała wpływać na ludzi, a może nawet prowadzić NightCorp tak jak Delamain swoje taksówki. Bardzo się zdziwię swoją drogą jeśli w kontynuacji nie rozwiną tematu dzikich SI.

Tak więc jak na moje to całkiem sporo dostaliśmy informacji na temat tego dlaczego tak wielu osobom zależało na tym by sieć utrzymać. Główny powód wbrew pozorom to większa kontrola skoro sieć została podzielona na odizolowane mniejsze podsieci, bezpośrednio w grze jest mowa o "zabudowanych fortecach korporacji w sieci", potem mamy korporacje i ich chciwość bo za Blackwallem kryją się bardzo cenne dane (oczywiście mocno pokiereszowane przez wirus Bartmossa choć pewnie możliwe do odzyskania), a następnie kolejny raz chciwość korpów bo przynajmniej dwie korporacje miały większą styczność z dzikimi SI (Arasaka poniekąd jedną stworzyła z Alt).

Jest też to mniej spoko wyjaśnienie, bardziej teoria że nie bez powodu słownictwo związane z siecią i oprogramowaniem - Daemony, SoulKiller itd. - ma takie dość mocno religijne konotacje i stara sieć to tak naprawdę piekło takie dosłowne, nie metaforyczne, a piekła nie da się pozbyć. Oczywiście taką teorię widziałem gdzieś w necie, dużo ładniej opisaną ale nie kupiła mnie więc tylko tyle zapamiętałem :D

dariuszp
Gramowicz
09/07/2026 15:24

Po prostu wzorują się na Cyberpunk 2020. A ta znowu wywodzi się z estetyki lat 80. Stąd retro-future. I to jest odpowiedź. 

Co do samego lore, mnie ciekawi jaki jest sens utrzymywania "starej sieci" skoro i tak nikt z niej nie korzysta praktycznie. Serwery można przecież odciąć i wyczyścić. Chyba że nikt nie chce się pozbywać danych i są jednostki które nie chcą się podporządkować i stąd stara sieć jeszcze istnieje?. 

Też mamy ciekawy przykład dzisiaj w środowisku Node.js. Ktoś przejął paczki Node i zrobił exploit. Exploit ma za zadanie wyciągnąć dane dostępowe i się replikować. Paczki mają zależności. Zainstalujesz zainfekowaną paczkę - sam możesz mieć zainfekowaną paczkę i ją opublikować albo stracisz dane dostępowe i ktoś je użyje by opublikować Twoją paczkę exploitem. To jest tzw supply chain attack.

I tak exploit się sam rozchodzi bo zawsze jest ktoś nieostrożny. 

Teraz pomyśl że masz trochę więcej mocy obliczeniowej i działające AI które może to robić bardziej sprytnie oraz bardziej rozproszone systemy. I masz przepis na katastrofę. Już dzisiaj AI znajduje więcej luk bezpieczeństwa w oprogramowaniu niż ludzie.