Co dzieje się z Supergirl? Film był testowany częściej niż jakikolwiek inny blockbuster ostatniej dekady

Jakub Piwoński
2026/06/11 21:30
1
0

Powtórka sytuacji z Supermanem, ale podniesiona do potęgi. Czy to nerwowe ruchy w szeregach DC Studios, czy może rutynowa próba udoskonalenia filmu?

Na dwa tygodnie przed premierą wokół filmu Supergirl pojawiają się kolejne intrygujące doniesienia. Według dziennikarza Jordana Ruimy'ego z World of Reel produkcja przeszła przez wyjątkowo burzliwy proces montażowy, a liczba pokazów testowych miała osiągnąć poziom niespotykany w przypadku żadnego innego hollywoodzkiego blockbustera ostatnich lat.

Supergirl
Supergirl

Supergirl testowana i poprawiana na potęgę

Jak twierdzi Ruimy, Supergirl była pokazywana widzom testowym ponad dziesięć razy. To wynik, którego nie pamięta w przypadku żadnej wysokobudżetowej produkcji studia filmowego w ciągu ostatniej dekady. Co więcej, podczas kolejnych seansów prezentowano różne wersje filmu, a widzowie mieli zobaczyć aż trzy odmienne zakończenia. Ostatni pokaz testowy odbył się podobno w ubiegłym tygodniu w Kalifornii. Zaprezentowana wtedy wersja trwała około godziny i 50 minut i zawierała dodatkowe sceny z udziałem Supermana, granego przez David Corenswet.

Największe zmiany dotyczą jednak samego metrażu. Jeszcze w styczniu tego roku film miał trwać około 2 godzin i 5 minut bez napisów końcowych. Tymczasem oficjalnie potwierdzono już, że kinowa wersja będzie miała zaledwie 1 godzinę i 47 minut wraz z napisami. Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy z filmu wycięto około 25 minut materiału.

GramTV przedstawia:

To jednak nie koniec. Jak już wiemy z wcześniejszych doniesień, produkcja miała także przejść przez prawdziwą karuzelę kompozytorów. Początkowo za muzykę odpowiadać miał Ramin Djawadi, później jego miejsce zajął Tom Holkenborg, a ostatecznie ścieżkę dźwiękową przygotowała Claudia Sarne. A to może oznaczać, że twórcy nie byli zdecydowani co do tonacji filmu. Cała sytuacja jest tym bardziej interesująca, że reżyser filmu, Craig Gillespie, wielokrotnie zaprzeczał doniesieniom o kreatywnej ingerencji szefa DC Studios, Jamesa Gunna. Nie wiadomo jednak, kto odpowiadał za kolejne przemontażowania i liczne poprawki wprowadzane po testowych pokazach. I się pewnie tego nie dowiemy.

Pierwsze reakcje na Supergirl miały być bardzo mieszane, jednak według najnowszych informacji nowsze wersje filmu wypadały znacznie lepiej w oczach widzów. Teraz, gdy ostateczny montaż został ukończony, era kolejnych testów dobiegła końca. Pozostaje więc pytanie: czy rekordowa liczba pokazów testowych i wycięcie niemal pół godziny materiału okażą się oznaką troski o jakość filmu, czy raczej próbą ratowania problematycznej produkcji? Odpowiedź poznamy już 26 czerwca.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 00:38

Moja teoria? Próbują robić obrażoną na świat nastolatkę. Taką postać łatwo skopać.Tak, wiem że to jest z komiksu. W Woman of Tomorrow Kara faktycznie jest zgorzkniała i wkurzona na świat. Jej gorycz ma uzasadnienie i swoją cenę. Problem jest taki że jak tego dobrze nie przekażesz to jedyne co widz widzi na ekranie to nastolatkę z obrażoną miną. 

Warto porównać dwie postacie z telewizji/kina. Gregory House i Captain Marvel. House jest generalnie lubiany mimo że to okropny człowiek. Captain Marvel za to nie przypadła do gustu wielu widzom mimo że miała być lubianą bohaterką.

House jest przedstawiony jako okropny człowiek ale szalenie kompetentny, zabawny. Ma swoje zasady i generalnie się ich trzyma. Ma swoje słabości jak uzależnienie, ból, samotność. I przede wszystkim płaci za swoje wady, właśnie tą samotnością i wszystkim innym co mu się przytrafiło. Nikt nie mówi że jego zachowanie jest dobre i wszyscy próbują go ratować, ale on sam siebie niszczy.

I dlatego widz czuje do niego sympatię. Lubi go. Widzi jego wady jako koszt, który można tolerować przy życiach które ratuje. I to nie jest kwestia ośmiu sezonów, House płaci za swoje wybryki już w pojedynczym odcinku.

I porównajmy go z drugą okropną postacią czyli Captain Marvel. Jest najlepsza od początku i staje się tylko silniejsza. Nie płaci za to żadnej ceny. Ani fizycznej, ani moralnej.

Utrata pamięci najwyraźniej pozbawiła ją też osobowości, bo jest po prostu "silną kobietą", ale tak naprawdę nie ma charakteru. Nie ma cynizmu House'a ani niczego innego co by ją wyróżniało. No może oprócz arogancji. To narracja filmu mówi że jest wyjątkowa i w zasadzie na tym koniec. Jest wyjątkowa bo tak mówią. Zero napięcia.

I przede wszystkim cechuje ją arogancja, ale to tylko arogancja, bo nic za nią nie stoi. Nie ma dla niej przeciwwagi jak u House'a. Scena gdzie kradnie motocykl pokazała tylko że jest impulsywna i egoistyczna, a film w żaden sposób jej za to nie karze. House za swoje wybryki na ogół jakoś odpowiadał.

Captain Marvel po prostu nie jest dobrze napisana. Jej arogancja z tym uśmieszkiem wyższości sprawiają że wielu widzów nie tylko straciło do niej sympatię ale wręcz stworzyła się antypatia. I to do tego stopnia że praktycznie ją wycięli z Endgame i z reszty MCU. 

Także wydaje mi się że może tutaj był podobny problem i musieli przerabiać film i testować żeby złapać ten balans gdzie Kara jest zgorzkniałą wkurzoną nastolatką ale jednocześnie widz z nią sympatyzuje. Ciekawe czy im się uda to osiągnąć bo to jest naprawdę trudne.