Chris Avellone zapewnia – pogłoski o śmierci Avowed 2 przedwczesne

Maciej Petryszyn
2026/07/10 20:30
5
0

Pomimo pojawiającego się nawet najczarniejszego scenariusza Obsidian Entertainment przetrwało. Ale wydawało się, że tego samego nie można powiedzieć o projektach studia.

Niedawny reset przeprowadzony przez XBOX-a skutkował zwolnieniami. Mówiło się również o końcu marzeń o kontynuacji Avowed.

Avowed
Avowed

Avowed 2 jednak żyje?

Według niedawnych raportów z Obsidianu zwolniono nawet ¼ pracowników. Do tego mówiło się o tym, iż centrala podjęła decyzję o skasowaniu Avowed 2, nakazując Obsidianowi rozpoczęcie prac nad nową produkcją z cyklu Fallout. Czy zatem kontynuacja gry z 2025 roku faktycznie jest martwa? Okazuje się, że niekoniecznie! A przynajmniej tak twierdzi jeden z założycieli studia, Chris Avellone. Słynny deweloper co prawda opuścił zespół ponad dekadę temu, ale wygląda na to, że nadal docierają do niego informacje na temat tego, co dzieje się wewnątrz. I nie omieszkał on się tymi informacjami podzielić.

Wygląda bowiem na to, że Obsidian ma liczyć, iż w pewnym momencie pojawią się lepsze okoliczności, by poruszyć temat tego projektu:

Według ludzi z Obsidianu, na dzień dzisiejszy wciąż nad tym pracują. Próbują “zaprezentować to ponownie”, gdy opadnie kurz, prawdopodobnie dlatego, że włożono w to już tak wiele pracy.

GramTV przedstawia:

Pierwsze Avowed trafiło na rynek w lutym 2025 roku, ukazując się wówczas na komputerach osobistych i na konsoli Xbox Series X/S. Rok później, w lutym 2026, wyszedł również port na PlayStation 5. Sama produkcja zebrała przyzwoite recenzje, chociaż u nas dostała np. 6,5 na 10. Ważniejsze są jednak doniesienia, jakoby tytuł Obsidianu nie sprzedał się zbyt dobrze – a przynajmniej nie na tyle dobrze, by zadowolić spółkę-matkę.

Wczytywanie ramki mediów.

Komentarze
5
dariuszp
Gramowicz
12/07/2026 02:34
koNraDM4 napisał:

Ja to podejdę do tego tak jakby to miał być Fallout od Bethesdy z dwóch powodów:

Po pierwsze to ciężko będzie im tę grę zrobić gorszą niż taki Fallout 76 czy 4, w których to szybciej wymienić to co działa i jest fajne niż to co nie działa i nie jest fajne. Mimo że lubię czwórkę to granie w tą część wygląda jak wyławianie smacznych owoców z misy wstrętnego ponczu, pierwsze co robię to ogarniam moda, który pozwala mi zaznaczyć odwiedzone miejsca bo gra resetuje lokacje co jakiś czas i tracą status odwiedzonych (w skyrim było to samo ale jakoś łatwiej było na pamięć to zrobić :D). Druga sprawa to mod na brak ograniczeń w zbieraniu surowców w osadach, gra jest żmudna i powtarzalna wystarczająco mocno, nie potrzebuję wątpliwej jakości Bethesdowego balansu, a wolę się skupić na tym co jeszcze daje frajdę - unikalne zadania oraz rozbudowa bazy i odwiedzanie nowych miejscówek. Według mnie Bethesda jak nic ma osobnych scenarzystów od DLC bo Far Harbor to złoto.

Po drugie dzięki takiemu podejściu mogę się miło zaskoczyć, tak jak to miało miejsce przy Mass Effect Andromeda - kojarzyłem fatalną premierę i co nie grało. Początek gry był ok, dość nudny ale po prologu i odwiedzeniu nowych planet zacząłem się wciągać.

dariuszp napisał:

Ja to widzę tak. W tej chwili w Obsidian są twórcy Fallouta a Microsoft dał im Fallouta do wyboru. Jeżeli spieprzą Fallouta mimo tego wszystkiego to wg mnie nie ma już dla nich ratunku. 

Z DLC jest trochę inna sprawa i widzę to w wielu grach. Kiedy tworzysz tytuł to ścigasz się z terminem wydania, budujesz technologię i treść gry.

Teraz właśnie robię coś takiego. Buduje systemy i treść. Przerabiam systemy, muszę przerobić mapy czy treść. Jak mi się w UI zaczęło robić ciasno, przerobiłem UI. Przerabiając UI wypracowałem kilka usprawnień ale to wymaga zmiany w builderze poziomów (tak, gracze mają edytor poziomów bezpośrednio w grze),Jak usprawniłem to i owo to i jak już robiłem przeróbki to wprowadziłem inne rzeczy które planowałem. I nagle muszę robić drugie zlecenie do artysty. Tylko dlatego że robota dobrze idzie. 

Ale patrz tutaj, jak grę zrobisz i wydasz, to masz kontrakt. Gracze dostali coś. Robiąc DLC nie musisz się bić z technologią. Możesz się skupić na treści. Plus masz czas obserwować jak gracze grają. Co działa a co nie. Więc możesz uniknąć problemów podstawowej gry. 

Dlatego to dość częste że DLC wydają się lepsze niż podstawowa gra.

koNraDM4
Gramowicz
11/07/2026 20:12
dariuszp napisał:

Ja to widzę tak. W tej chwili w Obsidian są twórcy Fallouta a Microsoft dał im Fallouta do wyboru. Jeżeli spieprzą Fallouta mimo tego wszystkiego to wg mnie nie ma już dla nich ratunku. 

Ja to podejdę do tego tak jakby to miał być Fallout od Bethesdy z dwóch powodów:

Po pierwsze to ciężko będzie im tę grę zrobić gorszą niż taki Fallout 76 czy 4, w których to szybciej wymienić to co działa i jest fajne niż to co nie działa i nie jest fajne. Mimo że lubię czwórkę to granie w tą część wygląda jak wyławianie smacznych owoców z misy wstrętnego ponczu, pierwsze co robię to ogarniam moda, który pozwala mi zaznaczyć odwiedzone miejsca bo gra resetuje lokacje co jakiś czas i tracą status odwiedzonych (w skyrim było to samo ale jakoś łatwiej było na pamięć to zrobić :D). Druga sprawa to mod na brak ograniczeń w zbieraniu surowców w osadach, gra jest żmudna i powtarzalna wystarczająco mocno, nie potrzebuję wątpliwej jakości Bethesdowego balansu, a wolę się skupić na tym co jeszcze daje frajdę - unikalne zadania oraz rozbudowa bazy i odwiedzanie nowych miejscówek. Według mnie Bethesda jak nic ma osobnych scenarzystów od DLC bo Far Harbor to złoto.

Po drugie dzięki takiemu podejściu mogę się miło zaskoczyć, tak jak to miało miejsce przy Mass Effect Andromeda - kojarzyłem fatalną premierę i co nie grało. Początek gry był ok, dość nudny ale po prologu i odwiedzeniu nowych planet zacząłem się wciągać.

dariuszp
Gramowicz
11/07/2026 06:59
koNraDM4 napisał:

Na pewno na złe im wyszło rozdrabnianie się - trzy tytuły puszczone jednego roku, z czego jeden z nich do dziś jest w early access.

Wyglądało to trochę jak u Bioware gdzie była główna seria ME i traktowany mniej poważnie DA i mimo że były od tego niby osobne zespoły tak DA ewidentnie odstawał i dostawał mniej uwagi ze strony zarządu. 

Pillarsy były dla mnie ciekawe i byłem ciekaw tego świata w FPP ale no teraz pewnie ogram to dopiero na jakiejś grubej przecenie tak jak ME: Andromeda - tam bawiłem się nieźle 4 lata po premierze kiedy nie miałem większych oczekiwań.

Chyba poszli zbyt old school. Ja miałem radochę ale sama seria miała mniej jak 2 miliony sztuk. A nie mieli budżetu by zrobić to w stylu BG3. To zawsze było ich ograniczeniem i myślałem że Microsoft to zmieni ale najwyraźniej Microsoft tylko wprowadził tam niezdrowe praktyki i korporacyjny beton. 

Nie zgodzę się że w Bioware traktowali DA mniej poważnie. Origins było hitem i Bioware chciało by była to ich druga główna marka. Bardziej dla graczy. Z zespołem, z głębokimi mechanikami, dla starszych. Niestety EA chciało maszynkę do robienia pieniędzy dlatego kazali im pośpiesznie zrobić sequel. DA II reużywało absolutnie wszystko i było to widać. Też próbowali monetyzować. Dużo DLC. DA II to była czkawka. Korektą było Dragon Age Inquisition ale znowu Inquisition szło wg trendów. Open World. Nawalone aktywności na mapie. Z jednej strony gra była niebywałym sukcesem - z drugiej nigdy nie skońćzyłem gry więcej jak raz i ledwo skończyłem ją raz bo gra jest przeraźliwie nudna. 

EA odebrało złą lekcję z sukcesu Inquisition i chcieli dalej pchać się w tym kierunku. Open World. I oczywiście chcieli Live Service. Więc dostaliśmy nieudane ME Andromeda, Anthem (który lubię za gameplay) a potem Failguard który najpierw był live service a potem jak wszystkie Live service upadały to przerobili na szybko na single player. I im nie wyszło. 

Ja to widzę tak. W tej chwili w Obsidian są twórcy Fallouta a Microsoft dał im Fallouta do wyboru. Jeżeli spieprzą Fallouta mimo tego wszystkiego to wg mnie nie ma już dla nich ratunku. 




Trwa Wczytywanie