Avatar 3 zarobił górę forsy, ale nadal na siebie nie zarobił? Kolejne części stanęły pod znakiem zapytania

Radosław Krajewski
2026/02/10 17:40
0
0

Nie wiadomo, czy Disney będzie skłonny do dalszego inwestowania w tę markę.

Przyszłość serii Avatar ponownie staje pod znakiem zapytania. Choć trzecia część sagi science fictyion od Jamesa Camerona wciąż przyciąga widzów do kin, rosnące koszty produkcji i słabsze wyniki finansowe względem poprzedników każą zadać pytanie, czy reżyser rzeczywiście zrealizuje jeszcze dwa zapowiedziane filmy.

Avatar: Ogień i popiół
Avatar: Ogień i popiół

Avatar: Ogień i popiół – film może nie osiągnąć progu rentowności w kinach

Avatar Ogień i popiół powoli kończy swój kinowy maraton z wynikiem około 1,4 miliarda dolarów na całym świecie. To rezultat imponujący, który czyni film jednym z największych hitów 2025 roku, jednak wyraźnie słabszy niż dwa poprzednie rozdziały. Zarówno pierwszy Avatar z 2009 roku, jak i Istota wody przekroczyły barierę 2 miliardów dolarów, ustanawiając historyczne rekordy box office’u.

Mimo że przekroczenie miliarda dolarów pozostaje dziś ogromnym osiągnięciem, w przypadku Avatara sytuacja wygląda bardziej skomplikowanie. Disney przeznaczył około 500 milionów dolarów na produkcję i promocję trzeciej części, co oznacza, że film może być niezwykle popularny, a jednocześnie przynieść stosunkowo niewielki zysk. To szczególnie istotne, ponieważ studio już wcześniej zapowiedziało dwie kolejne odsłony, planowane na lata 2029 i 2031.

James Cameron nie ukrywa, że bacznie obserwuje wyniki finansowe serii. Reżyser żartował niedawno, że zorganizuje konferencję prasową, aby zdecydować o przyszłości Avatara po dokładnej analizie rezultatów Ognia i popiołu. Spadek zainteresowania Pandorą mógłby bowiem sprawić, że gigantyczne budżety staną się trudne do uzasadnienia.

W branży coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy miliardowa marka może być jednocześnie trudnym biznesem. Cameron już wcześniej określił swoje widowiska jako jeden z najtrudniejszych modeli finansowych w historii kina, ponieważ próg rentowności wynosi około 1,5 miliarda dolarów. Trzecia część prawdopodobnie nie osiągnie tego poziomu w kinach, lecz koszty mają zwrócić się dzięki platformie Disney+, sprzedaży filmu na VOD, czy licencji telewizyjnej oraz wpływom z parków rozrywki, w tym strefy Pandory w Walt Disney World.

Jedno to powiedzieć, że film był dochodowy, choć nie ogromnie, ale marka przynosi korzyści w innych obszarach, zwłaszcza w parkach rozrywki. Co innego zdecydować się na zainwestowanie kolejnych pięciuset milionów dolarów dwa razy, jeśli wyniki zaczynają spadać – powiedział Stephen Galloway, dziekan szkoły filmowej Uniwersytetu Chapman.

GramTV przedstawia:

Naturalnym rozwiązaniem wydaje się ograniczenie kosztów produkcji, lecz w przypadku Camerona nie jest to proste. Reżyser słynie z ogromnych budżetów i technologicznego rozmachu, a niemal każdy jego film, od Terminatora po Titanica i kolejne części Avatara, należał w swoim czasie do najdroższych w historii.

Wyobrażam sobie, że Disney robi wiele, aby zahamować wzrost budżetów, co może kiedyś doprowadzić do punktu krytycznego. James Cameron kręci bardzo drogie filmy – dodał Galloway.

Mimo wysokich kosztów Cameron pozostaje jedną z najbardziej pewnych marek Hollywood. Jest jedynym reżyserem, który może pochwalić się czterema kolejnymi hitami przekraczającymi miliard dolarów, z czego trzy przekroczyły granicę dwóch miliardów. W branży kinowej funkcjonuje nawet nieoficjalna zasada, aby nigdy nie zakładać porażki jego filmów.

Analitycy zauważają jednak, że widzowie przychodzą na Avatara głównie dla widowiska wizualnego, a nie samej historii. Ogień i popiół stracił pozycję lidera box office’u już po piątym weekendzie, podczas gdy dwa poprzednie filmy utrzymywały się na szczycie przez siedem kolejnych tygodni. Krytycy wskazują, że trzecia część była fabularnie zbyt podobna do poprzedniej i nie oferowała przełomów technologicznych na miarę wcześniejszych odsłon. Dodatkowo między filmami minęły zaledwie trzy lata, znacznie mniej niż ponad dekada przerwy między pierwszym a drugim Avatarem.

Disney w tym samym czasie odniósł sukces z innymi miliardowymi hitami, takimi jak Lilo & Stitch oraz Zwierzogród 2, które okazały się znacznie bardziej dochodowe dzięki niższym budżetom i ogromnej sprzedaży produktów konsumenckich. Avatar nie jest marką skierowaną głównie do dzieci, dlatego nie generuje podobnych wpływów z gadżetów i zabawek, choć nadal wspiera segment doświadczeń, w tym parki tematyczne.

Mimo rosnących wątpliwości mało kto w Hollywood wierzy, że Cameron zrezygnuje z Pandory. Eksperci podkreślają, że kluczowa będzie świeżość pomysłów i nowy kierunek artystyczny. Jeśli reżyser znajdzie sposób, aby ponownie zaskoczyć widzów, czwarta część może okazać się kolejnym spektakularnym sukcesem.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!