30 lat temu DC niemal „zabiło” Supermana. Ten film nigdy nie powstał, i to chyba dobrze

Jakub Piwoński
2026/01/11 21:00
1
0

Ten film miał połączyć Tima Burtona i Kevina Smitha. A głównego bohatera miał zagrać Nicolas Cage.

Trzy dekady temu Warner Bros. planowało reboot Supermana, który dziś uchodzi za jeden z najsłynniejszych „nieistniejących” filmów superbohaterskich. Mowa o Superman Lives – projekcie z lat 90., który miał połączyć Kevina Smitha, świeżo po sukcesie Clerks, z Timem Burtonem, reżyserem Batmana. Brzmiało intrygująco, ale kulisy produkcji szybko zamieniły się w koszmar.

Nicolas Cage jako Superman
Nicolas Cage jako Superman

Nicolas Cage miał zagrać Supermana, ale nic z tego nie wyszło

Smith, zatrudniony jako scenarzysta, ujawnił po latach, że studio – a konkretnie producent Jon Peters – narzuciło mu absurdalne zasady. Superman nie mógł nosić klasycznego czerwono-niebieskiego kostiumu, nie mógł… latać, a finał filmu musiał zawierać walkę z gigantycznym pająkiem. Jakby tego było mało, pojawił się pomysł, by Brainiac – główny złoczyńca – stoczył pojedynek z niedźwiedziem polarnym, bo „to najgroźniejsze zwierzę na Ziemi”.

GramTV przedstawia:

Choć Peters zaprzecza części tych historii, fakty mówią same za siebie: identyczny motyw gigantycznego pająka trafił później do katastrofalnego Bardzo Dzikiego Zachodu, który również produkował. Nic dziwnego, że Superman Lives ostatecznie trafił do kosza, mimo planowanego castingu Nicolasa Cage’a jako Człowieka ze Stali. Co ciekawe, w filmie Flash (2023) Cage występuje w krótkim cameo jako alternatywna wersja Kal-El — tę samą, którą miał zagrać w anulowanym Superman Lives Tima Burtona.

Z perspektywy czasu fani mogą odetchnąć z ulgą. Film miał jako pierwszy wprowadzić Brainiaca na duży ekran, ale w tak osobliwym wydaniu mógłby na lata zrujnować potencjał tej postaci. Teraz, 30 lat później, DC daje Brainiacowi drugą szansę w nowej wizji Supermana. I chyba dobrze, że nie musi już walczyć z niedźwiedziem polarnym.

Komentarze
1
Grze
Gramowicz
12/01/2026 08:18

Na rmf-u piszo, że sprzedano za miliony dularów komiks z pierwszym supermanem, który kiedyś należał do Nikolasa Klatki i który... mu wcześniej? skradziono.

Btw. przypomina mi się całkiem fajny film z Nikolą, gdzie widział przyszłość na kilka/naście sekund wprzód, co pozwalało mu np. wygrywać w kasynie i unikać pościgów. Całkiem fajna koncepcja.

No i ostatni film w roli wampira - też uroczy.